Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16233 miejsce

Katarzyna Surmiak-Domańska: Pociągają mnie ludzie w sytuacjach ekstremalnych [ROZMOWA]

"Mokradełko" znalazło się w finałowej siódemce książek nominowanych do Nagrody Nike. Czy ją otrzyma, dowiemy się już w niedzielę, 6 października. O rozkwicie reportażu i o nominowanym tytule rozmawiałam z Katarzyną Surmiak-Domańską.

 / Fot. Julia Domańska, CC 3.0Katarzyna Olczak: W ubiegłym roku w finale Nagrody Literackiej Nike znalazły się dwa reportaże: "Miedzianka" Filipa Springera oraz "Dom żółwia. Zanzibar" Małgorzaty Szejnert. W tej edycji - "Mokradełko". To dobry czas dla reportażu?
Katarzyna Surmiak-Domańska: Bardzo dobry. To paradoksalnie zasługa kryzysu reportażu prasowego. Reportaż w prasie karłowacieje: coraz mniej miejsca, coraz mniej czasu na pracę, coraz mniejsze pieniądze, coraz mniejsza satysfakcja. Autorzy siłą rzeczy szukają przestrzeni poza gazetami. Znajdują je w książkach.

Literatura faktu jest nagradzana, doceniana i na stałe zagościła na listach najważniejszych książek roku. Jak Pani sądzi, na czym polega fenomen fantastycznego rozwoju tego gatunku w Polsce?
Na całym świecie mamy rozkwit non-fiction. To dotyczy także filmów dokumentalnych. Żyjemy w czasach natłoku informacyjnego, pod presją tego, że wokół nas ciągle dzieje się coś ważnego i że musimy być na bieżąco. Literatura faktu łączy przyjemne z pożytecznym. Dając czytelnikowi artystyczną przyjemność, pozostawia go w poczuciu, że nie traci czasu, że pogłębia wiedzę.

Czym jest dla Pani nominacja do Nike? Nagrody literackie we współczesnym świecie jeszcze mają znaczenie?
Oczywiście, że mają. Podgrzewają atmosferę wokół książek, są pretekstem do rozmowy o nich, tworzą modę na czytanie. Dla mnie nominacja była wielką radością i najważniejszą rekompensatą za moją pracę. Zbiegła się akurat z początkiem pracy nad kolejną książką, a to wspaniale uskrzydla.

"Mokradełko" to książka o Halszce Opfer, kobiecie wykorzystywanej przez ojca, która postanowiła nagłośnić swój dramat, czyniąc z niego momentami telewizyjne show. Dlaczego zdecydowała się Pani pochylić nad jej historią?
Byłam bardzo ciekawa jak po napisaniu takiej ksiązki jak ”Kato-tata”, w której Halszka zdemaskowała przerażające rodzinne sekrety można dalej w tej rodzinie żyć. Intrygowała mnie relacja Halszki z matką - żal, gniew pomieszany z silnym uzależnieniem psychicznym. Wzrusza mnie ich wzajemna miłość, której nie potrafią wyrazić. Przede wszystkim jednak interesuje mnie figura ofiary. Jak żyje się obok kogoś, kto kłuje w oczy swoją krzywdą? Jak powinna zachowywać się ofiara, żeby zasłużyć na współczucie?

Pisze Pani o ludziach po traumatycznych doświadczeniach, wykluczonych społeczenie, z bagażem doświadczeń, które złamałyby niejednego człowieka. Realizuje Pani misję?
Pociągają mnie ludzie w sytuacjach ekstremalnych. Bardzo ciekawi mnie jak wygląda ich życie po. Czy są w stanie poradzić sobie z traumą? Czy możliwy jest powrót do normalności? Czy jest nadzieja? Niewykluczone, że to wynika z mojego lęku przed życiem. Może to moja osobista próba oswajania grozy?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.