Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3080 miejsce

Katarzyna Trzaskalska: „Ruch wprawia mnie w dobry nastrój”

Katarzyna Trzaskalska, dziennikarka, ale przede wszystkim spełniona mama. W rozmowie z Mariolą Morcinkovą opowiada o swoim urlopie macierzyńskim, ale także o pasji sprzed lat - ...balecie. Przyznaje też, że ruch to zdrowie.

Przed rozmową przyznała Pani, że jest teraz na urlopie wychowawczym. Czy uznała Pani, że nie da się pogodzić pracy w telewizji z wychowaniem dzieci?

-Pewnie się da, tylko z reguły odbywa się to kosztem dzieci. I ja też czuję się jeszcze dzieciom bardzo potrzebna, Franio ma dwa latka, a Basia dopiero 10 miesięcy. Jestem teraz bardzo zajęta, pomimo, że nie chodzę do pracy.

Jak czuje się Pani teraz, kiedy zdecydowała się na taką przerwę? Nie brakuje Pani teraz pracy w telewizji, tego zgiełku i przyjemnego zamieszania?

-Oczywiście, że brakuje. Bardzo lubiłam swoją pracę i mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości do niej wrócę. Czasem jednak trzeba wrzucić na luz i zrobić sobie przerwę.

Jakie zmiany w Pani życie wprowadziła ta przerwa?

-Dzieci zmieniają wszystko, nic już nie jest i nie będzie jak dawniej. Zmieniają się cele, priorytety i tryb życia. Nabiera się też dystansu do wielu spraw.

Czy dzięki temu czuje się Pani szczęśliwa?

-Choć codzienność z tak małymi dziećmi jak moje bywa ciężka, bo maluchy czasem dają w koś tak, że chciałoby się uciekać, to pod koniec dnia jak już smacznie śpią ma się poczucie spełnienia i szczęścia, którego nie zastąpi żadna praca, kariera czy pieniądze.

Nie myślała Pani kiedyś o poprowadzeniu programu dla Młodych Mam?

-Był taki pomysł bliski realizacji, ale się rozmyśliłam.

Jest Pani obecnie dziennikarką w programach informacyjnych, kiedyś zajmowała się Pani prognozami pogody, a jeszcze wcześniej tańcem, o czym mało kto wie. Jaki taniec był Pani specjalnością? Kto zaraził Panią miłością do tańca?

-Balet był i jest moją wielką pasją. Już jako mała dziewczynka przerabiałam kapcie na baletki i występowałam przed kim się dało. Pochodziłam jednak z małego miasta, w którym nie było szans na rozwinięcie skrzydeł, dlatego w wieku 10 lat wyjechałam do szkoły Baletowej z internatem, gdzie zaczęła się moja przygoda z tańcem. Później były studia na Akademii Muzycznej i praca w Teatrze Syrena, w którym byłam kierownikiem baletu.

Czy czasem wraca Pani do tej pasji, czy już nie?
Katarzyna Trzaskalska - dziennikarka, miłośniczka baletu, sportu i spełniona mama / Fot. Fot. Rafał Latoszek/ zdjęcie nadesłane przez Katarzynę Trzaskalską

-O tak, ale już tylko z perspektywy widza.

Bądź co bądź, ale taniec to powiedzmy dziedzina sportu, więc jakie sporty uprawia Pani jeszcze w wolnych chwilach?

-Polubiłam bieganie, na razie mój rekord to 10 km w 53 min. Trochę też gram w tenisa, jeżdżę na nartach. Lubię sport, bo nic nie wprawia mnie w tak dobry nastrój jak ruch.

Jeśli chodzi o dziennikarstwo, pojawia się Pani w programach informacyjnych, (m.in „Teleexpress“) co najbardziej podoba się Pani w tej pracy?

-Adrenalina, tempo.

Czuje się Pani rozpoznawalna na ulicy? Jeśli padają czasem w Pani kierunku jakieś pytania od spotkanych widzów, to jakie one są?

-Z reguły są to miłe sytuacje. Kiedy zajmowałam się pogodą sztandarowym pytaniem było „ jaka będzie jutro pogoda”, a gdy zaczęłam prowadzić programy informacyjne niektórzy kojarzyli mnie z Panoramą, którą prowadziłam przez dwa lata, inni z Teleexpressem, a jeszcze inni z Puls Raportem z Telewizji Puls

Jaki jest Pani przepis na udany dzień?

-Nie mam przepisu na udany dzień, ale codziennie pracuję nad tym, żeby nie przejmować tym na co nie mamy wpływu i tym o czym za miesiąc nie będę już w ogóle pamiętała. Z perspektywy życia jakieś 90% naszych codziennych zmartwień nie będzie miało dla nas żadnego znaczenia. Szkoda zdrowia.

Czy ma Pani kogoś takiego, kto jest dla Pani wzorem?

-Nie mam, choć są ludzie którzy mnie inspirują.

Jakie jest Pani motto życiowe?

-Licz na najlepsze, ale bądź przygotowany na najgorsze.

Proszę na koniec zdradzić, czy zakłada Pani postanowienia noworoczne, a jeśli tak, to jakie ma Pani na 2014 rok?

-Jeśli naprawdę na czymś mi zależy, chcę to zmienić zaczynam to zmieniać od zaraz, data nie ma żadnego znaczenia. Większość zakładających postanowienia noworoczne zapomina o nich po tygodniu, albo w ogóle nie wprowadza ich w życie. Po co się oszukiwać :)

(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.