Facebook Google+ Twitter

Katarzyna Ucherska: „Lubię ten zawód“

Z Katarzyną Ucherską rozmawiałam w Cieszynie, na kilka godzin przed spektaklem „Róbmy swoje“, który był wystawiany w ramach dorocznych Dni Teatru Ateneum. Mowa była o Teatrze, ale także o serialu „Dziewczyny ze Lwowa“.

Z okazji Dni Teatru Atenum spotykamy się w Teatrze Adama Mickiewicza w Cieszynie. Można stwierdzić, że Teatr – jako miejsce pracy, jest dla Pani miejscem szczególnym?

-Tak, zdecydowanie. Możliwość pracy w Teatrze jest spełnieniem moich marzeń.

Czy na deskach Teatru czuje się Pani lepiej i pewniej, niż grając przed kamerą telewizyjną?

-Myślę, że tak. Praca nad spektaklem trwa dużo dłużej, niż praca nad poszczególnymi scenami przed kamerą. Jest czas na przygotowanie roli i na rozmowę z reżyserem, czy partnerami scenicznymi. Aktor nie istnieje bez partnera. Teatr daje czas na obycie ze sobą, dzięki czemu można czuć się pewniej.
Katarzyna Ucherska - młoda aktorka, znana z serialu
Jedni mówią, że Teatr jest miejscem wyjątkowym ze względu na scenę, drudzy, że ze względu na atmosferę. A jak Pani uważa?

-Jeżeli „atmosferą“ nazwiemy odbiór spektaklu przez widza, to nie ma możliwości, aby zabrakło jednego z tych dwóch czynników, które sprawiają, że Teatr jest miejscem wyjątkowym. Scenę tworzą artyści, ale dla widza. Jeżeli nie ma widza (atmosfery), nie ma sceny. I na odwrót...

Zgadza się Pani z teorią, że nie ma dwu takich samych spektakli?

-Oczywiście. Nie ma nawet dwóch takich samych dni. Nawet, gdyby człowiek żył według ściśle określonego rytuału, za każdym razem może się wydarzyć coś nowego. Na scenie sprawdza się ta sama teoria.

W Teatrze Ateneum, oprócz wystawianej dzisiaj sztuki muzycznej „Róbmy swoje“ występuje Pani także w „spektaklu „Dziewice i mężatki“ . Rolę w którym z tych spektakli najbardziej Pani polubiła i dlaczego?

-Trudno powiedzieć którą bardziej, bo przedstawiają dwie kompletnie inne od siebie postacie.

Która z nich wymagała większego skupienia?

-Sztuka „Róbmy swoje“ wymagała zupełnie innego skupienia, ponieważ są to piosenki bardzo mocno osadzone w polskiej kulturze, a ja spotkałam się po raz pierwszy z tym repertuarem. Omawiana sztuka jest moim debiutem w spektaklu muzycznym. Praca nad spektaklem „Dziewice i mężatki“ była moim spotkaniem z wybitnym reżyserem i osobowością, jaką jest Janusz Wiśniewski, więc to też wymagało ode mnie dużo skupienia, pracy i poświęcenia.

Jeśli chodzi o deski teatralne, woli Pani role komediowe, czy dramatyczne?

-Trudno powiedzieć, ponieważ moje doświadczenie teatralne jest stosunkowo małe. Świeżo w pamięci mam spektakle, odegrane jeszcze w szkole teatralnej, ale odnajdywałam się w kreacjach komediowych i dramatycznych. Ciężko zdecydować, które wolę.

W grze przed kamerą wybór w Pani przypadku ma przełożenie, czy jednak decyzja pada na inny gatunek?

-Tak, zdecydowanie, przed kamerami wybór jest ten sam. Lubię ten zawód, a czy występuję po drugiej stronie kamery, czy na scenie, nie ma dla mnie większego znaczenia.

Wracając do spektaklu, w którym wystąpi Pani dzisiaj w Cieszynie – całe widowisko składa się z mniej lub bardziej znanych utworów Wojciecha Młynarskiego. Która z piosenek, którą wykonujecie Państwo w spektaklu „Róbmy swoje“ jest Pani ulubioną i dlaczego?

-Moją ulubioną jest piosenka „Ja się nie przyzwyczaję“. Dlatego, że jest zbiorowa, ale także ze względu na jej brzmienie. Lubię jej słuchać. Jest wyrazem buntu. Z aktorskiego punktu widzenia bunt to bardzo silny środek wyrazu i dlatego uwielbiany przez artystów, zwłaszcza młodych. A tego młodzieńczego buntu nie brak - tkwi w każdym z nas. Jest możliwością do wypowiedzenia, tego, co w nas siedzi.

Który utwór najbardziej polubili widzowie?

-Widzowie kochają „Balladę o kasjerze“

Spektakl na deskach teatralnych jest od kwietnia, można więc śmiało powiedzieć, że jest propozycją stosunkowo nową. Jakie były pierwsze recenzje widzów?

-Nie lubię czytać recenzji. Zwłaszcza tych, które są dobre. Ponieważ wtedy uspokajam się, a tak nie powinno być. Wszystko powinno być w nieustannym, żywym procesie i ciągłym dążeniu do nieosiągalnej doskonałości. Z kolei te negatywne recenzje powodują zamknięcie się na ten proces. Jednak głosy, które dochodziły do mnie po pierwszych spektaklach, były bardzo pozytywne.
Aktorka przyznaje, że nie zdarza jej się czytać recenzji swoich spektakli. -
Ostatnie pytanie dotyczące spektaklu – co Pani najbardziej podoba się Pani w tej sztuce?

-(Śmiech.) Młynarski. (Śmiech.)

Przechodząc do telewizji. Popularność przyniosła Pani rola Olgi Juszczuk w hitowym, jak się okazało serialu TVP1 – „Dziewczyny ze Lwowa“. Proszę powiedzieć, co było najtrudniejsze w wykreowaniu tej postaci? Czy trudne było to, że musiała Pani zagrać bohaterkę, która nie pochodzi z Polski?

-Nie skupiałam się na tym, że moja postać nie pochodzi z Polski. Moim zadaniem było wykreowanie postaci młodej, nadwrażliwej dziewczyny, którą przerasta nowa rzeczywistość, a nad którą ciąży piętno dotychczasowych trudnych doświadczeń. Nie wyróżnia jej to, skąd pochodzi. Oczywiście, pewną trudnością było mówienie z innym akcentem, ale tego rodzaju wyzwania bardzo ubarwiają pracę. Dzięki nim zetknęłam się z czymś nowym.
Katarzyna Ucherska i Mariola Morcinková po przeprowadzonym wywiadzie przed Teatrem im. Adama Mickiewicza w Cieszynie. / Fot. Fot. Z albumu autorki Marioli Morcinkové
Czy jest szansa na drugi sezon?

-Nie mam żadnej informacji na ten temat.

Za co „Dziewczyny ze Lwowa“ polubili w Pani ocenie najbardziej widzowie?

-Za to, że bohaterki tak, jak wszyscy, zmagają się z problemami. Myślę, że lubimy wiedzieć, że ludzie z naszego otoczenia też mają swoje zmartwienia. Nie tylko my tkwimy w trudnych sytuacjach, ale dotyka to każdego człowieka. Ich zaradność i wsparcie, jakim się wzajemnie darzą, dodają nadziei i otuchy. Poza tym „Dziewczyny ze Lwowa“ to dobre dziewuchy!

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetny, elokwentny wywiad.
Życzę powodzenia przy dalszych artykułach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.