Facebook Google+ Twitter

Katarzyna Winkowska-Nowak: "Pozwólmy uczniowi szukać wiedzy" [WYWIAD]

Katarzyna Winkowska-Nowak, tegoroczna laureatka nagrody Społecznych Nobli Ashoki, twórczyni Regionalnych Ośrodków Szkoleń E-learningowych. Jej celem jest wprowadzenie do szkół innowacyjnych metod nauczania z wykorzystaniem komputera i Internetu. Oprócz tego pomaga nauczycielom w rozwoju i osiąganiu najefektywniejszych rezultatów we współpracy z uczniami.

Katarzyna Winkowska-Nowak / Fot. AshokaKatarzyna Winkowska-Nowak jest innowatorem w dziedzinie edukacji. Jej głównym założeniem jest wprowadzenie nowych metod nauki w szkołach z wykorzystaniem technologii komputerowej. Działa wraz ze swoim stowarzyszeniem ROSE, które nie ogranicza się jedynie do opracowywania coraz to nowszych metod nauczania. Organizuje szkolenia dla nauczycieli, konferencje, dzięki którym społeczność nauczycielska może podnosić swoje kwalifikacje. Stara się połączyć środowisko nauczycielskie z akademickim oraz upowszechnić wiedzę akademicką. Oprócz tego, wraz z ROSE wydaje materiały naukowe, artykuły i książki.

Kacper Tomporowski: Regionalne Ośrodki Szkoleń E-learningowych, które Pani stworzyła, funkcjonują na terenie całej Polski. Do szkół coraz częściej trafia technologia, dzięki której nauczyciele mogą przekazywać wiedzę ciekawiej i nowocześniej. Ale to nie jest jedyny cel ROSE.
Katarzyna Winkowska-Nowak: Tak. Kiedy powstały te ośrodki, tak naprawdę naszym celem było stworzenie w szkołach centrów zmian. Nauczyciele w większości są o wiele mniej komputerowo wykształceni od uczniów i chyba nigdy ich nie dogonią, natomiast mogą przekazać im dużo wiedzy, mogą nakierować na ciekawe, interesujące i ważne sprawy. Nasza sieć powstała po to, żeby nauczyciele mieli platformę nie tylko do wymiany informacji, kształcenia się, ale żeby mieli kontakt z uczelniami wyższymi i z organizacjami międzynarodowymi. Ośrodki powstały przez współpracę różnych środowisk. Działają w taki sposób, że nauczyciele komunikują się za pośrednictwem internetu. Komunikacja nie polega jednak tylko na wymianie informacji. Myślę, że nasza sieć jest jedną z pierwszych na świecie, ponieważ oprócz wymiany informacji, tworzone są nowe treści, jakości, wydarzenia, konferencje, książki.

Stowarzyszenie skupia nauczycieli ze szkół w całej Polsce. Często odległość między zrzeszonymi wynosi setki kilometrów. Oczywiście, można się komunikować za pośrednictwem telefonu, internetu, jednak te formy nakładają pewne ograniczenia. Nic nie zastąpi spotkania "twarzą w twarz". Czy dystans nie jest problemem w sprawach wewnętrznych ROSE?
Oczywiście, również się spotykamy poza internetem. Od tego się zaczęła nasza przygoda z nauczycielami i nasze działania. Obecnie wystarczy, że spotkamy się dwa razy do roku, też nie wszyscy. Internet ma dwa oblicza. Z jednej strony utrudnia kontakt, bo nie widzimy twarzy rozmówcy, nie widzimy jego reakcji, natomiast z drugiej strony ułatwia na wiele sposobów. Jak wiemy, środowisko nauczycieli jest sfeminizowane. Kobiety są obciążone obowiązkami domowymi, w związku z tym internet pozwala na komunikowanie się w czasie asynchronicznym. Jest to dogodne rozwiązanie dla osób z małych miejscowości, ponieważ nie trzeba podróżować. Dla mnie jest to niezwykle praktyczne. Wstaję o piątej, włączam komputer, sprawdzam maile, nawiązuję nowe kontakty, przychodzą mi do głowy nowe pomysły, które puszczam w ruch. Jestem pewna, że bez internetu nie mogłabym stworzyć tej sieci społeczności i wyniki osób, które ze mną współpracują, nie byłyby tak efektywne.

Mieszkała pani i wykładała w Stanach Zjednoczonych na Florida Atlantic University, ale również miała pani styczność z nauczaniem akademickim w Polsce. Przypuszczam, że pomysł zmian w polskim szkolnictwie zrodził się właśnie z konfrontacji doświadczeń z USA i z Polski.
Moje podejście do nauki wykrystalizowało się po spotkaniu z edukacją w Stanach Zjednoczonych. Spotkałam bardzo dobrego matematyka, Niemca, który również przyjeżdżał na mój uniwersytet i to on pokazał mi jak naukowiec może współpracować z nauczycielami, jak może wciągnąć ich w tworzenie materiału w oparciu o najnowsze osiągnięcia nauki. Moją myślą przewodnią, wyniesioną ze Stanów Zjednoczonych, jest to, że trzeba myśleć pozytywnie. Zauważyłam, że u nas w Polsce bardzo tego brakuje, widzę to na każdym kroku. Trzeba się cieszyć swoimi sukcesami, zachęcać ludzi do pracy. Polska jest fantastycznym miejscem do rozwoju i eksperymentowania. Te rzeczy, które robię w Polsce, przekazuję do swoich znajomych w Stanach Zjednoczonych. Na przykład stworzenie sieci opierało się na pracy wolontariuszy, tego w Stanach mi było brak. Tam nauczyciele za udział w organizowanych szkoleniach dostają pieniądze, w Polsce - wręcz przeciwnie. Nauczyciele i szkoły płacą, także współpraca była tu o wiele łatwiejsza, o wiele łatwiej było tych ludzi zainteresować.

W dzisiejszych czasach prawie w każdym domu, czy to w mieście, czy na wsi, znajduje się komputer, a mimo to nauczyciele niezbyt chętnie chcą korzystać z platform e-learningowych. Dlaczego?
Edukacja jest bardzo trudną dziedziną, ponieważ każdy ma swoje zdanie na jej temat. Najważniejszy jest indywidualny kontakt prowadzącego z uczniem, tego nic nie zastąpi. Komputer, platformy e-learningowe, internet, tak jak kiedyś biblioteka, mogą stanowić tylko materiał pomocniczy. Nauczyciele często nie chcą używać nowych technologii, ponieważ boją się utraty kontaktu z uczniem. Młodzi SMS-ują, wysyłają zdjęcia, nie rozmawiają ze sobą. Nauczyciele powinni wykorzystywać platformy jako wspomaganie, przygotowywanie do egzaminów, możliwość korzystania z linków, stron internetowych, w celu uzupełnienia wiadomości. Z moich doświadczeń amerykańskich, samo przejście na platformę e-learningową, szczególnie przy nauczaniu matematyki, ma swoje plusy, ale również ogromne minusy. Matematyka jest przedmiotem, który wymaga samodzielnego myślenia. Nie powiedziałabym, że spotykamy się z oporem nauczycieli. Po prostu niektórzy mniej, a niektórzy bardziej się do tego stosują. Natomiast zadaniem nie tylko dla nauczycieli, ale również dla całego społeczeństwa, jest wymyślenie jak internet, zasoby, możliwości oferowane przez technologię mogą być wykorzystane. Uważam, że w komputerach, internecie i technologii leży ogromny potencjał. Nie zostawiajmy tego problemu wyłącznie nauczycielom. Żyjemy w świecie ciągłych wyzwań, musimy pomagać nauczycielom i szkolnictwu im sprostać.

Czy uczniom podobają się takie metody nauczania? Wydawać by się mogło, że w dobie popularności komputerów, kiedy młodzież spędza przed monitorem po kilka godzin dziennie, rozwiązanie to powinno być przez nią powszechnie akceptowane.
Powiem szczerze, że od wielu osób, również studentów, uczniów, miałam informacje, że dzięki platformom nie nauczyli się tak dużo, jakby mogli. Natomiast z drugiej strony mają dostęp do wspaniałych informacji nie poprzez tworzoną przez nauczyciela, wydawnictwo, ministerstwo platformę internetową. Dajmy uczniowi szukać tej wiedzy samemu. Nie twórzmy sztucznych kursów kończących się testami. Myślę, że taka mieszanka, kontakt osobisty i to, co robimy w naszych ośrodkach, jest receptą na dobre nauczanie.

W ostatnich latach zainteresowanie młodzieży przedmiotami ścisłymi, a w szczególności matematyką, drastycznie spadło. Problem ten nie dotyczy jedynie Polski, ponieważ zjawisko to możemy zaobserwować w całej Europie. Co według pani jest przyczyną? Czyżby młodzież stawała się coraz bardziej leniwa?
Myślę, że nie jest to tylko sprawa młodzieży, jest to sprawa społeczeństwa. Nauki ścisłe są naukami formalnymi i wymagają długiego czasu na przygotowanie się do nich. Obserwuję, że nie tylko młodzi nie studiują nauk ścisłych, ale również wśród starszego pokolenia coraz więcej osób odchodzi od nich. Następuje ogromna przepaść, myślę, że niedobra przepaść pokoleniowa. Matematyka jest trudna, fizyka wymaga dużo pracy. Jednym z rozwiązań ułatwiających naukę jest wprowadzenie narzędzi technologicznych, na przykład promowanego przez nasze Stowarzyszenie oprogramowania opensource GeoGebra. Jest to oprogramowanie stworzone przez Austriaka Markusa Hohenwartera używane obecnie w ponad 100 krajach, jest przetłumaczone na ponad 50 języków, w tym na polski. Jest to narzędzie które służy do tzw. dynamicznej matematyki. Takie oprogramowanie może pomóc uczniom w tworzeniu różnych modeli.

Zawód nauczyciela spotyka się często z krytyką społeczeństwa. To nauczyciele są tymi, którzy mają za zadanie kształcić pokolenia. Ocenia się ich po wynikach, jakie osiągają uczniowie, a nie po jakości przekazywanej wiedzy. Uważa pani, że poziom nauczania w Polsce jest niższy od oczekiwanego?
Oczywiście, poziom nauczania w Polsce jest niższy od oczekiwanego. Po pierwsze my, Polacy, mamy duże aspiracje i jest to bardzo dobre. Po drugie, nie doceniamy tego, co mamy. Polacy są poszukiwanymi pracownikami na całym świecie. Polscy naukowcy, matematycy, inżynierowie, fizycy są znakiem jakości - jesteś z Polski? Będziesz przydatny. W związku z tym, coś musimy robić dobrze. Miesiąc temu wróciłam ze Stanów. Ukazała się tam książka dziennikarki "Times Magazine", Amandy Ripley pt. "The Smartest Kids in the World: And How They Got That Way". Opisała ona trzy kraje - Finlandię, Koreę, ale również Polskę. Spotkałam się z ogromną pochwałą Polski w Stanach Zjednoczonych. Jesteśmy krajem bardzo dynamicznym, wydobywamy potencjał naszych dzieci, młodzieży. Żyjąc tutaj, tego nie widzimy, bo jesteśmy w tym samym rzędzie. Jednak patrząc z boku, Polska się bardzo rozwija.

Ashoka jest organizacją zrzeszającą działaczy społecznych, którzy wprowadzają innowacyjne rozwiązania ważnych problemów społecznych. Liczba członków wynosi ponad 3 tys. osób. Czy przynależność do Ashoki w jakiś sposób wpłynęła na pani działalność?
Od momentu, kiedy przedstawiciele Ashoki zgłosili się do mnie, mówiąc że zostałam nominowana do nagrody Ashoki, moje życie stało się bardziej skomplikowane. Moja działalność związana z nauczycielami rozpoczęła się w latach 90. od spotkania w Stanach Zjednoczonych z naukowcem, który współpracował z nauczycielami. Następnie w 2004 roku nasza uczelnia, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej została poproszona przez Telekomunikację Polską do wzięcia udziału w projekcje "edukacja z internetem". Rozpoznali, że wielkim problemem jest nie tylko dostęp do internetu i wyposażenie pracowni internetowych, ale nakłonienie nauczycieli do wykorzystywania internetu, zdobyczy informatyki w nauczaniu. Ashoka zwróciła się do mnie z pytaniem, czy moje działania, które odniosły sukces, można przenieść na inne dziedziny. To doprowadziło do tego, że zastanowiłam się nad swoimi działaniami, organizacją i pozwoliło mi to działać jeszcze lepiej. Szczęśliwie przeszłam proces selekcji, dostałam nagrodę, zostałam wyróżniona. Czuję się bardziej doceniona za to, co robię, nie traktuję już tego jako dodatkowe zajęcie, ale jako wysuwające się na pierwszy plan działanie. Ashoka zdecydowanie pomaga mi w drodze do sukcesu, w "dopinaniu" pewnych spraw, udoskonalaniu mojej organizacji i to jest dla mnie najważniejsze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Uczniowie pozostawieni sam na sam z internetem szukają wiedzy, tylko nie zawsze ta wiedza jest zbieżna z tą oczekiwaną na testach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.