Pozycja materiału w rankingach:
Tragicznie dla tysięcy ryb zakończyło się opróżnianie zbiornika elektrowni wodnej przy Perle Zachodu. Szczupaki, leszcze, karpie, płocie i okonie uduszone w zamulonej wodzie, rozkładają się kilkaset metrów niżej.
Spokojne wody
Bobru poniżej mostu w Siedlęcinie od lat przyciągały wędkarzy. Ryba
brała tu dobrze. Trafiały się piękne okonie, płocie i leszcze. Wczoraj
wędkarze, którzy przyjechali tu łowić, nawet nie rozłożyli
wędek. Na powierzchni wody unoszą się śmieci i martwe ryby. Mniejszych
są tysiące, dużych kilkukilogramowych sztuk setki. Wokół czuć odór
rozkładającej się padliny. – Ta rzeka umarła. Nie będzie tu po co przyjeżdżać przez kilka lat. To, co się tu stało, jest możliwe tylko w Polsce. W normalnym cywilizowanym kraju nikt by do tego nie dopuścił – denerwuje się wędkarz Henryk Miłoszewski.
Na odcinku kilkudziesięciu metrów znaleźliśmy kilkanaście olbrzymich leszczy. Każdy z nich waży około trzech kilogramów. Jest też piękny szczupak, o jakim niektórzy wędkarze marzą przez całe życie. Okaz ma prawie metr długości, może ważyć nawet 10 kg.
– To straszne, co tu widzę. Ten szczupak to rekordowa ryba. Musiała rosnąć około 12-15 lat. Zmarnotrawiono wiele pracy przy zarybianiu tego akwenu – mówi wędkarz Marian Pogoda.
Szybko udało nam się ustalić, że do pomoru ryb doszło podczas
opróżniania znajdującego się kilkaset metrów wyżej zbiornika elektrowni
wodnej Bobrowice I. Spółka Jeleniogórskie Elektrownie Wodne spuściła
wodę przygotowując się do remontu jazu piętrzącego wodę. Silny nurt
porwał ze sobą olbrzymie ilości zalegającego na dnie mułu i śmieci.
W zamulonej wodzie, w której prawie nie było tlenu, ryby się podusiły.
Martwa rzeka
Spuszczali wodę zbyt szybko. Gdyby zrobiono to powoli, nie doszłoby do tej katastrofy – skarżą się wędkarze. Zbiornik opróżniano pod nadzorem inspektorów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
– Mierzyliśmy zawartość tlenu w wodzie. Gdy jego poziom zaczął gwałtownie spadać, poleciliśmy by przymknąć zasuwę – tłumaczy inspektor WIOŚ Zdzisław Lech.
– Konar drzewa zablokował zasuwę. Nie mogliśmy jej zamykać na siłę, gdyż uszkodzilibyśmy urządzenia – tłumaczy prezes spółki energetycznej Ryszard Turek.
Według niego, mimo problemów operacja przebiegła zupełnie nieźle, a udusiły się jedynie pojedyncze ryby. Zupełnie, co innego widzieliśmy jednak na brzegach rzeki. Zarząd jeleniogórskiego oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego o katastrofie na Bobrze dowiedział się od nas.
– Jeszcze dziś pojedziemy tam, by zobaczyć, co się stało – mówi Józef Goszczycki dyrektor biura zarządu.
Według niego, PZW nie ma żadnych instrumentów prawnych, by ukarać
winnego uduszenia ryb. – Możemy jedynie zażądać odszkodowania. Jeśli
elektrownie wodne nam go nie wypłacą, możemy oddać sprawę do sądu –
tłumaczy.
Dotąd jednak PZW nigdy nie otrzymał od Jeleniogórskich Elektrowni Wodnych ani złotówki, choć ryby giną nie po raz pierwszy podczas opróżniania zbiornika. Wiele ton zniszczono podczas spuszczania wody na tamie w Leśnej trzy lata temu. Dyrektor jeleniogórskiego biura PZW przyznaje jednak, że wówczas nie zażądano odszkodowania.
Po naszej interwencji sprawą opróżniania zbiornika w Siedlęcinie zajmie się ponownie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Będzie prowadził postępowanie wyjaśniające. Jeśli straty w środowisku w ocenie inspektorów okażą się znaczne, przekażą sprawę do prokuratury. rafał święcki
Na przerażający widok rozciągający się z mostu patrzą okoliczni mieszkańcy. Po spuszczeniu wody w korycie rzeki zostały tony śmieci...
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
paula 30.05.2011 15:27
co sie przejmujecie? to tylko głupie ryby i nic więcej
Paulina Plizga 08.08.2006 18:03
co za bezmyslnosc,po prostu rece opadaja
Tysiące ludzi na Manifestacji Wolnych Konopi - Fotorelacja
(odsłon: +1080)