Facebook Google+ Twitter

Katastrofa ekologiczna na Bobrze

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-08-04 08:56

Tragicznie dla tysięcy ryb zakończyło się opróżnianie zbiornika elektrowni wodnej przy Perle Zachodu. Szczupaki, leszcze, karpie, płocie i okonie uduszone w zamulonej wodzie, rozkładają się kilkaset metrów niżej.

Spokojne wody Bobru poniżej mostu w Siedlęcinie od lat przyciągały wędkarzy. Ryba brała tu dobrze. Trafiały się piękne okonie, płocie i leszcze. Wczoraj wędkarze, którzy przyjechali tu łowić, nawet nie rozłożyli wędek. Na powierzchni wody unoszą się śmieci i martwe ryby. Mniejszych są tysiące, dużych kilkukilogramowych sztuk setki. Wokół czuć odór rozkładającej się padliny.

Wstrząśnięci wędkarze

– Ta rzeka umarła. Nie będzie tu po co przyjeżdżać przez kilka lat. To, co się tu stało, jest możliwe tylko w Polsce. W normalnym cywilizowanym kraju nikt by do tego nie dopuścił – denerwuje się wędkarz Henryk Miłoszewski.

Na odcinku kilkudziesięciu metrów znaleźliśmy kilkanaście olbrzymich leszczy. Każdy z nich waży około trzech kilogramów. Jest też piękny szczupak, o jakim niektórzy wędkarze marzą przez całe życie. Okaz ma prawie metr długości, może ważyć nawet 10 kg.

– To straszne, co tu widzę. Ten szczupak to rekordowa ryba. Musiała rosnąć około 12-15 lat. Zmarnotrawiono wiele pracy przy zarybianiu tego akwenu – mówi wędkarz Marian Pogoda.

Udusiły się w mule

Szybko udało nam się ustalić, że do pomoru ryb doszło podczas opróżniania znajdującego się kilkaset metrów wyżej zbiornika elektrowni wodnej Bobrowice I. Spółka Jeleniogórskie Elektrownie Wodne spuściła wodę przygotowując się do remontu jazu piętrzącego wodę. Silny nurt porwał ze sobą olbrzymie ilości zalegającego na dnie mułu i śmieci. W zamulonej wodzie, w której prawie nie było tlenu, ryby się podusiły.

Martwa rzeka

Spuszczali wodę zbyt szybko. Gdyby zrobiono to powoli, nie doszłoby do tej katastrofy – skarżą się wędkarze. Zbiornik opróżniano pod nadzorem inspektorów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

– Mierzyliśmy zawartość tlenu w wodzie. Gdy jego poziom zaczął gwałtownie spadać, poleciliśmy by przymknąć zasuwę – tłumaczy inspektor WIOŚ Zdzisław Lech.

– Konar drzewa zablokował zasuwę. Nie mogliśmy jej zamykać na siłę, gdyż uszkodzilibyśmy urządzenia – tłumaczy prezes spółki energetycznej Ryszard Turek.

Według niego, mimo problemów operacja przebiegła zupełnie nieźle, a udusiły się jedynie pojedyncze ryby. Zupełnie, co innego widzieliśmy jednak na brzegach rzeki. Zarząd jeleniogórskiego oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego o katastrofie na Bobrze dowiedział się od nas.

– Jeszcze dziś pojedziemy tam, by zobaczyć, co się stało – mówi Józef Goszczycki dyrektor biura zarządu.

Według niego, PZW nie ma żadnych instrumentów prawnych, by ukarać winnego uduszenia ryb. – Możemy jedynie zażądać odszkodowania. Jeśli elektrownie wodne nam go nie wypłacą, możemy oddać sprawę do sądu – tłumaczy.

Inne katastrofy

Dotąd jednak PZW nigdy nie otrzymał od Jeleniogórskich Elektrowni Wodnych ani złotówki, choć ryby giną nie po raz pierwszy podczas opróżniania zbiornika. Wiele ton zniszczono podczas spuszczania wody na tamie w Leśnej trzy lata temu. Dyrektor jeleniogórskiego biura PZW przyznaje jednak, że wówczas nie zażądano odszkodowania.

Po naszej interwencji sprawą opróżniania zbiornika w Siedlęcinie zajmie się ponownie Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Będzie prowadził postępowanie wyjaśniające. Jeśli straty w środowisku w ocenie inspektorów okażą się znaczne, przekażą sprawę do prokuratury. rafał święcki

Na przerażający widok rozciągający się z mostu patrzą okoliczni mieszkańcy. Po spuszczeniu wody w korycie rzeki zostały tony śmieci...

Planowane remonty

Jeleniogórskie Elektrownie Wodne planują w przyszłości remonty kolejnych obiektów i opróżnianie innych zbiorników. W przyszłym roku spuszczona zostanie woda z zalewu we Wrzeszczynie. W 2009 roku przyjdzie kolej na Pilchowice, największy zbiornik w rejonie Jeleniej Góry. Ma on pojemność 50 mln m szesc. Jego opróżnianie zajmie ponad miesiąc.

Inne przypadki

Kilka dni temu, 31 lipca doszło do skażenia potoku Jedlica w Kowarach. Państwowa Straż Rybacka znalazła tam kilkanaście sztuk pstrąga potokowego oraz kilkanaście sztuk narybku tej ryby. Na razie nie jest znany winowajca zatrucia. Do zanieczyszczenia wody doszło też w połowie lipca na rzece Kamienna w Piechowicach. Na odcinku 3 km rzeki, masowo pływały śnięte ryby. Do spowodowania zatrucia przyznał się zakład Kolglass, który od kilku miesięcy prowadzi działalność na terenie byłej Huty Szkła Kryształowego Julia. Przedstawiciele firmy zobowiązali się do pokrycia kosztów odbudowy rybostanu. Szkody oszacowano na ponad 11 tys. zł.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

paula
  • paula
  • 30.05.2011 15:27

co sie przejmujecie? to tylko głupie ryby i nic więcej

Komentarz został ukrytyrozwiń

co za bezmyslnosc,po prostu rece opadaja

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.