Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47245 miejsce

Katastrofa smoleńska. Gen. Janicki zaprzecza zeznaniom funkcjonariuszy BOR-u

10 kwietnia na lotnisku Siewiernyj było dwóch funkcjonariuszy BOR-u - twierdził w "Kropce nad i" szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki. Szef BOR-u zaprzecza zeznaniom dwóch funkcjonariuszy, którzy 10 kwietnia byli w Katyniu, żeby zabezpieczyć wizytę prezydenta.

Gen. Marian Janicki twierdził, że 10 kwietnia na lotnisku było dwóch funkcjonariuszy BOR-u, którzy mieli sprawdzić, czy zostały dotrzymane ustalenia z Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Obydwaj byli na lotnisku 7 kwietnia podczas wizyty Donalda Tuska, posiadali również olbrzymie doświadczenie: jeden z nich mówił biegle po rosyjsku, a na lotnisku Siewiernyj był więcej razy, niż wszyscy pozostali funkcjonariusze, którzy byli wtedy w Smoleńsku.

Dodał również, że funkcjonariusz BOR-u, który przebywał w Katyniu, o katastrofie prezydenckiego Tu-154m dowiedział się właśnie od mężczyzn przebywających na lotnisku.

Funkcjonariusze BOR-u zaprzeczają

Dwa funkcjonariusze BOR-u nie potwierdzają tych informacji. W radiu RMF FM stwierdzili, że lotnisko było zabezpieczane tylko przez Rosjan - Polaków tam nie było.

Gen. Janicki nie zdradził, co funkcjonariusze robili na lotnisku. Przyznał, że nie rozmawiał z nimi bezpośrednio po katastrofie, ponieważ nie miał ich numerów telefonów - podaje TVN24. "Nie ma związku przyczynowo-skutkowego z obecnością funkcjonariuszy BOR-u na lotnisku z tym, co się stało. Gdyby było nawet stu, dwustu funkcjonariuszy BOR-u, czy nie doszłoby do tragedii? Przecież oni nie mieliby na to żadnego wpływu. Samolot nie rozbił się na lotnisku. Samolot nie rozbił się na pasie startowym" - mówił Janicki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.