Facebook Google+ Twitter

Katastrofa w Smoleńsku. Telefon posła w ostatnich sekundach

Tygodnik "Wprost" dotarł do 57 tomów akt śledztwa smoleńskiego. Wynika z nich m.in, że 15 minut po katastrofie Tu-154m polscy oficerowie dyżurni w Warszawie nie wiedzieli, co wydarzyło się w Smoleńsku i dalej szukali zapasowych lotnisk. Z akt wynika też, poseł PSL dzwonił do żony w momencie katastrofy.

Szczątki samolotu na miejscu katastrofy (10 kwietnia 2010), www.wikipedia.org, licencja Creative Commons 3.0 / Fot. Serge Serebro, Vitebsk Popular News"Jest to dość szokujące - kilkanaście minut po katastrofie polscy oficerowie dyżurni w Warszawie, którzy monitorowali lot Tu-154M, nie wiedzieli, że samolot jest rozbity i wciąż szukali zapasowych lotnisk" - mówi dla TVP Info Michał Krzymowski, jeden z dziennikarzy tygodnika "Wprost".

Z akt także wynika, że piloci narzekali na braki kadrowe: "Jedna z wdów po pilocie przytacza sytuację, w której jej mąż wracał z bardzo długiego rejsu tupolewem, spał, a następnego dnia leciał jakiem" - opowiada Krzymowski.


Piloci tupolewa byli w koflikcie z gen. Andrzejem Błasikiem, narzekali, że "notorycznie wchodzi do ich kabiny". "Generał Błasik miał zwyczaj wchodzić do kokpitu i mówić do drugiego pilota: „Panie poruczniku, dziś ja pilotuję”. Zdarzały się takie sytuacje, kiedy gen. Błasik - tuż przed startem - wchodził do kabiny pilota, siadał na fotelu i drugi pilot, który przygotowywał się do lotu, w ogóle nie leciał, zostawał na lotnisku" - dodaje dziennikarz.

Istnieją zeznania, z których wynika, że tupolew był w złym stanie technicznym: nie działała funkcja autopilota, brakowało masek tlenowych. Stewardessy oraz piloci żalili się również, że podczas lotów z prezydentem panowała nerwowa atmosfera na pokładzie. "Niestety, jest mi bardzo przykro to mówić, ale z relacji świadków wynika, że nie ma osoby, która lubiłaby latać z prezydentem" - mówi Krzymowski.

Tygodnik Wprost dotarł także do informacji, że w momencie katastrofy poseł Leszek Deptuła dzwonił do swojej żony. „Między godziną 9 a 9.30 na mój telefon przyszła poczta głosowa, na której było zarejestrowane nagranie głosu mojego męża, który krzyczał: "Asia, Asia". W tle słychać było trzaski, a właściwie to głos mojego męża był w tle. Słychać było też głosy ludzi, jakby głos tłumu. Nie rozpoznałam słów, był to krzyk ludzi. Nagranie trwało 2-3 sekundy. Trzaski były krótkie, ostre dźwięki. Tak jakby łamał się wafel lub plastik plus dźwięk przypominający hałas wiatru w słuchawce telefonu" - zeznała Krasowska-Deptuła. Kobieta przekazała nagranie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która miała je zbadać. "Jestem na 100 procent pewna, że to był głos męża i że nagranie pochodziło z chwili katastrofy. Niestety nie znam wyniku ekspertyzy ABW" - twierdzi K.

W grudniu, z inicjatywy posłów, w Parlamencie Europejskim dojdzie do wysłuchania publicznego, poświęconego rosyjskiemu śledztwu w sprawie katastrofy smoleńskiej. Serwis TVP.info cytuje Ryszarda Czarneckiego, który zapowiada, że że trzeba wreszcie ujawnić, iż Rosja blokuje śledztwo. Nie obejdzie się też bez podsumowania działań polskiego rządu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (37):

Sortuj komentarze:

edi
  • edi
  • 03.11.2010 07:35

Smoleńsk,Smoleńsk,Smoleńsk...pożywka dla żądnych sensacji samozwańczych śledczych,frustratów i zwyczajnych idiotów.Ile teorii jeszcze wymyślą domorośli,niedouczeni "fachowcy"od rzeczy wszelakich?A po dymisji rządu Kaczyńskiego miało być normalnie...no i mamy Smoleńsk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę że odpowiedź jest tutaj. Wytrawni analitycy dojdą do sedna. Podam zgodnie z regulaminem na "W24", bo raz zrobiłem inaczej "bez ogródek" i komentarz mój został zdjęty. A więc: <a href="link Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
Roman Kożmiński
  • Roman Kożmiński
  • 02.11.2010 18:36

Czasami przecieki są rzeczą dobrą - bo pewnych spraw nie da się zamieść pod dywan, czy też zadeptać śladów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.rmf24.pl/raport-lech-kaczynski-nie-zyje-2/kaczynski-fakty/news-rodziny-ofiar-katastrofy-nie-beda-mogly-kopiowac-akt,nId,305486

"Koniec z kserowaniem i fotografowaniem dokumentów ze śledztwa smoleńskiego przez rodziny ofiar katastrofy i ich pełnomocników - donosi reporter RMF FM. Decyzja zapadła po wycieku informacji zawartych w 57 tomach akt śledztwa. Prokuratura zajmie się ponadto upublicznieniem tych akt przez "Wprost". Tygodnik ujawnił m.in., że w chwilli katastrofy poseł PSL Leszek Deptuła zadzwonił do swojej żony....W komunikacie, który po południu pojawił się na stronie Naczelnej Prokuratury Wojskowej, poinformowano, że postępowanie ws. upublicznienia dokumentów ma dotyczyć art. 241 Kodeksu karnego, który mówi o rozpowszechnianiu bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego. Czyn ten zagrożony jest karą do dwóch lat więzienia."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otóż co do wiadomosci, jakie wyciekają z akt sledztwa: własnie godzinę temu radio RMF podało, że prokuratura wojskowa wstrzymuje wszelkie uprawnienia rodzin do kserowania materiałów sledztwa. Ponieważ są to źródła wybiórczych i nie kontrolowanych przecieków.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czytelnik
  • Czytelnik
  • 02.11.2010 18:20

Panie Kolebuk to rola dziennikarzy. Gdyby nie oni to byśmy niewiele wiedzieli. Dlaczego podważa pan moralność tych dziennikarzy?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.11.2010 17:55

Niesmacznym nazwałbym to, co robi tygodnik Wprost. W jakim celu "dociera" do akt? Czyż akta tego śledztwa nie są tajne? Co sądzić o moralności dziennikarzy ujawniających te fakty?
Zostawmy tę sprawę fachowcom z komisji badającej tę katastrofę. czas pójść do przodu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pytania ma prawo zadawać każdy, watpliwości mamy takie, jakie wynikają ze stanu śledztwa i dochodzących do nas wiadomości.
Po kilku miesiącach od tej niesłychanej katastrofy, na podstawie tego, co do nas dochodzi - czas najwyższy abysmy my - publiczność - wypowiadali sie w sposób wywazony, bez rzucania oskarżeń, inwektyw i epitetów.
Apeluje do pana Zaja, aby nieco miarkował język nawet, jeśli okazało by się w przyszłosci, że ma rację. A może własnie - tym bardziej. W takich sytuacjach tryumfalizm jest conajmniej niesmaczny.
Co do uczuć - każdy je ma, ale nie każdy tak samo je okazuje; nikt jednak nie może przypisywac sobie prawa do oceny do cudzej uczuciowosci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Pewnie nie płakał, bo uczucia przypisane są inteligentniejszym."

Tak Pan sądzi? Wielu psychopatów miało bardzo wysokie IQ...
Chyba że miał Pan na myśli inteligentniejszych emocjonalnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
myNaród
  • myNaród
  • 02.11.2010 15:53

"nie ma osoby, która lubiłaby latać z prezydentem" - mówi Krzymowski."

ciekawe czemu nikt (no prawie nikt jeśli nie liczyć Alika) nie lubi Kaczyńskich

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.