Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12859 miejsce

"Katedra w Barcelonie" - wakacyjny hit czy kit?

„Katedra w Barcelonie” Ildefonso Falconesa to jedna z najpopularniejszych powieści hiszpańskich ostatnich lat. W Polsce miała być wakacyjnym hitem. Czy to naprawdę bestseller czy może kolejne przereklamowane powieścidło?

Okładka polskiego wydania "Katedry w Barcelonie" / Fot. Wydawnictwo AlbatrosW pierwszej połowie XIV wieku Barcelona panowała na szlakach handlowych oraz rozrastała się ku morzu, a mieszkańcy biednej dzielnicy Ribera rozpoczęli budowę katedry Santa Maria de la Mar. W tym krajobrazie toczy się historia rodu Estanyolów. Przechodzą oni długą drogę począwszy od dramatów związanych z egzystencją chłopstwa, przez zdobycie wolności osobistej, po wspięcie się na szczeble pozycji patrycjuszy. Obserwujemy awanse społeczne Arnaua Estanyola od tragarza portowego, żołnierza, bankiera aż do stanowiska konsula morskiego.

Zamiast powieści historycznej - historia uniwersalna

Fabuła kręci się wokół realiów średniowiecznej Katalonii oraz inkwizycji, która w tamtych czasach zbierała żniwo. Choć w posłowiu autor przechwala się, że przez pięć lat zgłębiał wiedzę, która posłużyła mu do napisania powieści, świat średniowiecznej Hiszpanii pozostaje dla czytelnika czarno-biały. W opisach Falconesa, Barcelona nie jest tak żywa jak w „Cieniu wiatru”. Równie dobrze akcja mogłaby rozgrywać się we Francji Króla Słońce, XIX wiecznej Anglii czy w czasach Cudu nad Wisłą. Dla tej historii nie miałoby to większego znaczenia.

Falcones uczy jak zepsuć swoje dzieło

Powieść mogła mieć dobre zadatki na wielowątkową. Niestety, Falcones z uporem spłycał każdy wątek, w efekcie czego mamy dość powierzchownie zredagowaną 700-stronicową książkę. Brak też wyrazistych postaci. Jest za to bardzo dużo o Żydach. Zupełnie jakby autor chciał przemycić jakieś ogólne przesłanie dla współczesnych odnośnie antysemityzmu. Język jakim opisano historię jest dość ubogi. Brak mi w nim urozmaicenia, barw. Autor nie maluje słowem obrazów, a jedynie szkicuje węglem projekty, którym wiele by trzeba było by ożyły, i sprzedaje je jako gotowe dzieła.

Potęga marketingu czyni książkę bestsellerem

Debiut Falconesa, pomimo ogromnego sukcesu wydawniczego, jest raczej słaby. Być może wywołane jest to niewielkim doświadczeniem literackim autora, który na co dzień jest prawnikiem.
To kolejny „bestseller”, który tylko we Włoszech i Hiszpanii sprzedano prawie 2 mln egzemplarzy. Historia Arnaua Estanyola i jego rodziny rozchodzi sie jak świeże bułeczki również w Polsce. Prawdopodobnie jest to sukces nie tyle geniuszu twórcy, co dobrze przeprowadzonej kampanii reklamowej, która zakorzeniła w głowach czytelników, że „Katedrę w Barcelonie” trzeba przeczytać.

Miarą dzieła i tak będzie czas

Sprzedaż wielu egzemplarzy powieści to sukces chwilowy. Prawdziwym jest ten, kiedy książka pozostaje w sercach czytelników na długo. Patrząc na mizerność kunsztu literackiego, na płytkość formy, brak zaskakującej treści, nie wróżę tej książce zbyt długiej kariery. A może ja po prostu mam zbyt wysokie oczekiwania? „Katedra w Barcelonie” jest dla mnie kolejnym powieścidłem na skalę tak wielu tytułów poruszających temat Leonarda da Vinci w ostatnich latach. A jednak te książki także się sprzedały. Może więc zamiast krytykować kolejny mizerny bestseler powinnam zapłakać nad niskimi wymaganiami współczesnych czytelników?

Ildefonso Falcones
"Katedra w Barcelonie"
Tłumaczenie: Magdalena Płachta
Wydawnictwo Albatros
Warszawa 2007

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Klaudija d
  • Klaudija d
  • 19.07.2011 23:53

@Ada Dawid

Mam jedn pytanie: o co chodzi w wypowiedzi autora ,bo siedze rozkminiam i nie moge za bardzo zrozumieć (str 689, wers 8-10):"...w stronę Mekki, ku której zwykł się modlić we wszystkim dobrze znanej tajemnicy..." (zwłaszcza o jaką tajemnicę chodzi).... bardzo prosze o odpowiedź


Sahat / Maur był muzułmanem... przed ochrzcieniem się. :)
Każdy wyznawca Islamu w czasie modlitwy odwraca sie w strone św. miejsca Mekki :)
musiało to pozostać tajemnica ze względu na to ,że Sahat pomagał Arnau'owi w interesach :)

Ktoś tu chyba dokladnie książki nie czytał.


ja tą książke dziś skonczylam czytać 20 raz po raz 20 płacze, i żyje tą książka wciąga jak narkotyk.


jestem ciekawa co z Aledis i Matka Arnau'a się stało.
można by było zrobić cz 2 z historia ich syna Bernata .
Film byłby też ciekawy..

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marta Krakowiak
  • Marta Krakowiak
  • 11.05.2011 16:59

Mnie się bardzo podoba ta powieść. Zostało mi do końca niespełna 70 stron. Z jednej strony jestem strasznie ciekawa jak się skończy ale z drugiej bardzo mi żal, ze juz jej koniec.
Z książkami jest chyba tak samo jak z ciuchami czy muzyką, jednym sie podoba jakaś sukienka czy piosenka a innym nie.
Bardzo szybko i przyjemnie się ja czyta. Wciągnęła mnie bez reszty.

Komentarz został ukrytyrozwiń
kkrzyho
  • kkrzyho
  • 26.03.2011 19:56

W 100% zgadzam się z autorem recenzji. Książka jest po prostu słaba. Płaska fabuła, jednowymiarowa. Potwornie prosty język. Dla mnie strasznie męczący kit.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Katrin Wick
  • Katrin Wick
  • 20.03.2011 22:33

Zupełnie nie wiem dlaczego tyle słów krytyki dla autora KWB, przecież powieść jest świetna, nie można sie od niej oderwać. Ci co krytykują chyba zazdroszczą, a co to powieść o matematyce zeby wszystko sie zgadzało? Zafon owszem dobry, lecz Falcones lepszy. Jego książkę się nie czyta, ale wręcz pożera wzrokiem!Polecam-lepszej nie znajdziecie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Adam Formas
  • Adam Formas
  • 20.02.2011 22:59

"-mizerność kunsztu literackiego, płytkość formy, brak zaskakującej treści,
mizerny bestseler". Powinnaś zapłakać nad sobą, obniż swoje loty i miej w sobie choć trchę skromności. Czy potrafiłabyś napisać coś lepszego...?
Czyżby miliny współczesnych czytelników miało aż tak "niskie wymagania" i jak błędene owieczki sięgołoby po tą książkę?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kasia Białek
  • Kasia Białek
  • 08.01.2011 13:33

I. Falcones musiał wnikliwie przestudiować historię średniowiecznej Hiszpanii, by pokazać jej prawdziwe oblicze. Książka wymagała niemało wysiłku, by w sposób jasny i klarowny powiązać życie bohaterów z realiami okrutnego średniowiecza. Gdyby autor chciał jeszcze skupiać się na uściśleniu poprzez obraz literacki klimatu Barcelony, że to w niej a nie innym mieście rozgrywa się akcja, wówczas powieść byłaby zbyt rozwlekła, a tym samym "ciężka".
"Katedra..." jest świetna.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Heliniel
  • Heliniel
  • 19.12.2010 20:21

Nie zgadzam się z recenzją, widać, że jej autor ma znikome pojęcie o literaturze. Powieść jest napisana doskonale, z wielkim talentem, średniowieczna Barcelona żyje czytelnikowi przed oczyma. Idealnie opisane czasy, ludzie, historia. A bohaterowie są doskonale skonstruowani, to ludzie z krwi i kości. Za dużo Żydów? - czy w tym nie pobrzmiewa antysemityzm?

Komentarz został ukrytyrozwiń
ania urban
  • ania urban
  • 12.12.2010 20:13

Książka wciągająca. Fabuła wartka. Ciekawe postaci. Język prosty, bez zbędnych opisów. Oceniam powieść na 6 ! Pozdrawiam Wszystkich i życzę wiele ciekawych przeżyć czytelniczych :) Ania

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
Książka naprawdę nie jest za fajna, ale warto przeczytać....
Mam jedn pytanie: o co chodzi w wypowiedzi autora ,bo siedze rozkminiam i nie moge za bardzo zrozumieć (str 689, wers 8-10):"...w stronę Mekki, ku której zwykł się modlić we wszystkim dobrze znanej tajemnicy..." (zwłaszcza o jaką tajemnicę chodzi).... bardzo prosze o odpowiedź

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem, nie jest to wielka literatura, ale moim zdaniem warto przeczytac te ksiazke. Chocby dlatego, ze autor rzetelnie i interesujaco przedstawil historie sredniowiecznej Barcelony.
I czytajac ja rzucily mi sie w oczy wlasnie roznice pomiedzy "Katedra w Barcelonie" a "Kodem Leonardo da Vinci", w "Kodzie" chodzilo o sensacje , ktora osiagnieto kosztem prawdziwej historii, na dodatek autor na poczatku ksiazki zaznaczyl, ze wszystkie uzyte przez niego fakty historyczne byly prawdziwe.
"Katedra" to opowiesc o sredniowiecznej Barcelonie, o stosunkach feudalnych, prawach miejskich, a nie poszukiwanie sensacji, i wcale nie uwazam, ze jest napisana tylko w kolorach czarno-bilaych. Byc moze takie sa postacie (choc tez nie do konca), ale tlo jest rzetelnym przedstawieniem historii, co juz samo w sobie jest interesujace.
W czasach, gdy historia stala sie zabawka w rekach pisarzy, Falconesowi stawiam piatke.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.