Facebook Google+ Twitter

„Katia Kabanova”, czyli opera nie jest nudna!

Do niedawna Czechy kojarzyły mi się z knedliczkami, Vaclavem Havlem i Zlatym Bazantem. Jednak dzięki operze Leoša Janáčka (fabuła na podstawie "Burzy" A. Ostrowskiego) południowy sąsiad Polski nabrał w moich oczach zupełnie nowego koloru.

Wioletta Chodowicz w roli Katii Kabanovej / Fot. Fot. Krzysztof Bieliński, Teatr Wielki Opera NarodowaSpektakl w reżyserii światowej sławy twórcy - Davida Aldena - wystawiany w Operze Narodowej to fabularnie nieskomplikowany obraz perypetii nieszczęśliwych kochanków. Tytułowa bohaterka (Wioletta Chodowicz) trwa w nieszczęśliwym związku z Tichonem (Paweł Wunder), który z kolei nie może uwolnić się spod dominującego wypływu swojej matki, szorstkiej, wyniosłej kobiety. Kabanicha (Eva Urbanová) nie toleruje synowej, która "zabrała" jej ukochanego syna. Buntuje zahukanego, zupełnie jej podporządkowanego synka przeciwko "tej rozpustnicy". Nakazuje mu wyjechać, by przekonać się, czy Katia faktycznie kocha Tichona, czy też korzystając z okazji zdradzi go z innym.

Nieszczęśliwa kobieta z pomocą szwagierki wymyka się pod osłoną nocy z domu przepełnionego nienawiścią i pogardą, by paść w ramiona Borysa, którego kocha i który odwzajemnia jej płomienne uczucia z równą mocą. Kochankowie grzeszą pod osłoną nocy, co wywołuje w Katii bolesne wyrzuty sumienia. Narastająca temperatura wydarzeń prowadzi do pełnego pasji finału.

David Aldan stworzył niesamowite, pełne emocji dzieło, które pochłania widza. Skromna, a wręcz ascetyczna scenografia nie rozprasza, a jednocześnie tworzy wyjątkowy klimat przedstawienia. Świetnym rozwiązaniem okazało się zastosowanie świateł, które przełamują i jednocześnie łagodzą ostre kąty dekoracji, ale i wydarzeń na scenie. Nie mogło być jednak inaczej, skoro za reżyserię sceny zabrał się nie kto inny jak Charles Edwards. Niezwykle utalentowany, prezentował swoje zdolności na deskach największych oper świata, a jego styl nadał nowy blask m.in. Makbetowi Verdiego (Houston Grand Opera i Lyric Opera Chicago) czy Weselowi Figara Mozarta (Genewa, Gran Teatre del Liceu Barcelona, Grand Théâtre de Bordeaux, Théâtre des Champs-Elysées, New Israeli Opera i Long Beach Opera).

Jednak czym byłaby opera bez śpiewaków, którzy swoimi niesamowitymi głosami wypełniają salę i docierają do serc i umysłów widzów? Zespół skompletowany do odegrania „Katii Kabanovej” świetnie odnajduje się w klimacie stworzonym przez Leoša Janáčka. Dynamiczna, pełna energii i uczuć muzyka wywołuje u publiczności dreszcze, a u śpiewaków scalenie z odgrywaną rolą. I tak Wioletta Chodowicz jako Katia bezsilnie miota się po scenie, starając się uciec od samej siebie. Emocje, które z niej biją, są niemal namacalnie prawdziwe. Namiętność i smutek, ekstaza i rozpacz, które rzucają bohaterkę w wir niej samej uderzają w oszołomionego widza. Siła bijąca z postaci sprawia, że Chodowicz panuje nad sceną, od której nie można oderwać wzroku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dość szczegółowo przedstawiona i przyznam, że cieszę się, że już we wtorek się na nią wybiorę :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawa recenzja

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.