Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

51288 miejsce

Katie Melua - uśpiony wulkan energii

Na koncercie w Poznaniu odkryła kawałek gruzińskiej duszy. Urodzona w Batumi Angielka, zaśpiewała takie przeboje jak „Piece by Piece”. Jednak oprócz melancholijnej Katie Meluy, zobaczyliśmy radosną i energiczną dwudziestoczterolatkę.

Koncert w hali Arena miał się rozpocząć o godz. 19, jednak jeszcze grubo po siódmej, jak to zwykle bywa, ludzie wchodzili na salę, a technicy co chwilę wnosili i znosili jakieś kable ze sceny. Przeciętny wiek widzów można określić jako 30+. Nie ma się co dziwić. Muzyka Katie Meluy jest bardziej wysublimowana, niż panujące w młodym pokoleniu hip-hop i techno.

Czułem się trochę dziwnie, ponieważ na widowni można było zauważyć wiele starszych osób, które zapewne dobrze pamiętają początki kariery Marka Grechuty. Z drugiej strony, po parkiecie hali przemykały małe dziewczynki w koszulkach z Katie, wyraźnie przejęte obecnością na pierwszym w ich życiu koncercie. Niewątpliwie było to zaskakujące towarzystwo dla bywalca piwnicznych sal koncertowych.

 / Fot. PAP EPA GEORGIOS KEFALAS EDITORIAL USE ONLY ELECTRONIC IMAGE
Kilkanaście minut po godz. 19 w hali pozostały już tylko pojedyncze miejsca. Poznań nie został nawet oplakatowany informacją o koncercie, gdyż wszystkie bilety rozeszły się ponad miesiąc przed występem. Ich cena nie należała do najniższych. Żeby zobaczyć Katie "na żywo", trzeba było rozbić przynajmniej kilka świnek-skarbonek. Pojedyncza wejściówka kosztowała 140 zł.

Andrea McEwan - support inny niż wszystkie


Przed Meluą zagrała Andrea McEwan - wschodząca gwiazda australijskiej sceny muzycznej. Jej występ zaskoczył wszystkich. Filigranowa blondyneczka, w trampkach na obcasach, dała naprawdę świetny występ. Andrea jest skazana na sukces. W darze od Boga dostała to, co dla piosenkarki jest najważniejsze - charakterystyczny głos. W brzmieniu przypomina on trochę Dolly Parton, ale Australijka dysponuje o wiele większą skalą głosu i (co najważniejsze) śpiewa bez typowej dla country maniery.

Na koncert McEwan warto przyjść dla zabawnych i ciekawych tekstów. Polecam świetne „Alibi”, które troszkę w złym świetle przedstawia silniejszą płeć. Co ciekawe, Andrea jest autorką tekstów dwóch piosenek - „Dirty Dice” i „What I Miss About You” - z najnowszego albumu Katie Meluy, pt.: „Pictures”. Z niecierpliwością będę czekał na debiutancki album tej dwudziestopięcioletniej piosenkarki, której australijski akcent jest przecudowny.

Gdy wybiła "godzina 0"


Około dwudziestej na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru - Katie Melua. Wyszła tylko z gitarą i od razu zaczęła pierwsze akordy przeboju „Piece by Piece”. Zdziwiło mnie, że na scenie oprócz stołka, kilku mikrofonów i pianina, nie ma żadnego innego instrumentu. Obawiałem się najgorszego - popularnego ostatnio półplaybacku.

Byłem bliski załamania, kiedy do następnej piosenki wyszedł tylko pianista. Pozostałych instrumentów ani widu... za to, niestety, słychu. Z głośników popłynęło wyraźne „plumpanie” basu. W tle lekki talerz z perkusji i delikatny flet. Po chwili było widać instrumenty, lecz nie na scenie a na telebimach.

Ochota na opuszczenie sali coraz bardziej wzbierała. Obok instrumentów na ekranie pojawiały się nagrane wcześniej sylwetki muzyków. Poczułem się oszukany. Po widowni przeszedł jęk zawodu. Nagle telebim, a właściwie pięć oddzielnych ekranów, zaczął się powoli podnosić, odsłaniając grający zespół. Na twarzy Katie pojawił się uśmiech. Zdawał się mówić z satysfakcją: „Mam was!”.

Tworzymy nastrój


Trzeba przyznać, że całą oprawę wizualną przygotowano naprawdę świetnie. Bez nadmiernych fajerwerków, idealnie wyważona. W zależności od piosenki ekrany ustawiały się na różnych wysokościach. Przy utworze „If You Were a Sailboat”, z najnowszego albumu, zjechały na sam dół, pokazując żaglówkę na falach. Za sprawą projektorów cała scena zmieniła się w tafle wody.

Podobny efekt stworzono przy piosence „So Thank You Stars” - połowę hali Areny zasnuły małe, migoczące gwiazdki. Świetnie wyglądała wizualizacja do „Crawling Up The Hill”. Pojawiający się w tekście powolny pociąg, wspinał się mozolnie po wzgórzu tworzonym przez ekrany, które raz po raz zmieniały swoją pozycję.

Przykra wpadka


Katie przydarzyła się straszna pomyłka. Po drugiej piosence przywitała się z publicznością i dodała: – Bardzo żałuje, że nie mogłam dziś zwiedzić Gdańska. Kolega z zespołu mówił mi, że był na waszej starówce i macie na ratuszu dwa koziołki, które uderzają w siebie głowami - jakby tego było mało, Katie brnęła dalej: – Pomyślałam, że to żywe zwierzęta, ale oczywiście są to drewniane figurki na wieży ratusza. - Albo się przesłyszałem, albo Katie mówi bardzo niewyraźnie - pomyślałem.

Po zmianie gitary, przed kolejną piosenką, wyraźnie zmieszana artystka podeszła do mikrofonu i ze spuszczoną głową powiedziała: – Właśnie mi przekazali, że się strasznie pomyliłam. Oczywiście jesteśmy w Poznaniu. Zawsze bałam się, że mi się coś takiego przydarzy. Bardzo was przepraszam, pewnie mnie teraz nienawidzicie.

Widzowie jednak zaczęli klaskać, co bardzo ucieszyło młodą Angielkę. – Teraz wiem, że z pewnością jeszcze odwiedzę wasze miasto – dodała już bardziej pewna siebie. Przez tę wpadkę, Katie z pewnością zapamięta Poznań na całe życie. / Fot. PAP EPA Robin Utrecht

Wulkan energii


Koncert Meluy miał zupełnie inny klimat niż ten, zagrany podczas festiwalu w Sopocie. Katie nie jest już lekko pucułowatą dziewczynką z gitara, lecz prawdziwą wokalistką. Wokalistką, której głos brzmi o wiele lepiej na żywo niż w studiu. A to rzadko się zdarza. Pozytywną stroną występu były nowe aranże.

Utwór „Spellbound”, który jest, jak powiedziała Katie, szczególnie dla niej ważny, był jednym z lepszych punktów koncertu. Piosenka ta nawiązuje do gruzińskich korzeni artystki. Na płycie jest miła, przyjemna i mało wyrazista, w scenicznym wykonaniu „dostaje pazura”. Zagrana o półtora razy szybciej, z mocniejszym wokalem, sprawiła, że Katie skakała po scenie niczym Gwen Stefani z czasów No Doubt.

Takich kawałków było więcej. Właściwie wszystkie, oprócz typowych ballad, były zaśpiewane ostrzej, niż wersje znane z płyt. Wokalistka pokazała, że potrafi nie tylko ukołysać do snu, ale i kołysać w tańcu. Melua, odbijająca się od sceny jak piłeczka kauczukowa, w rytmach blusa i rocka, jest równie autentyczna, jak siedząca na stołku w towarzystwie gitary akustycznej.

Mam nadzieje, że kolejna płyta Katie Meluy będzie miała mocniejsze brzmienie, podobne do tego, jakie można było usłyszeć w Arenie. Bez wątpienia dziewczyna ma ten „rockowy power” i grzechem byłoby go nie wykorzystać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Potwierdzam. Było fantastycznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Katie posiada obywatelstwo brytyjskie. Nie czuje się na tyle kompetentny, żeby wyrokować, czy jest Angielką, czy Gruzinką. Według mnie to zależy od niej, od tego kim się czuje w głębi duszy. Katie zapowiadając „Spellbound” powiedziała, że ta piosenka przypomina jej o gruzińskich korzeniach. Użyła dokładnie słowa "roots", gdyby czuła się w 100% Gruzinką to pewnie posłużyłaby się innym angielskim zwrotem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

o dzięki Maciek, tak sie ładnie postarałeś o doinformację:D
a to powinno być w tekście. A nie ma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefan Maruszeczko, ten to dopiero "rzeźbi" na gitarze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

zasłużony (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

jesli ona jest urodzona w Gruzji, to jest Angielką? czy Gruzinką, bo już nie wiem w końcu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna relacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kto puszcza tekst z takim błędem?!
"są to drewniane figurki na wierzy ratusza."
Jakiej "wierzy"?! Kto komu "wierzy"?!
Agrr...moderacja znów śpi!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo podobał mi się fragment o wpadce.
Śmiałam się na cały głos.
Plus dla Ciebie

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) z zazdrości, że mnie Tam nie było :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.