
– To skandal! – twierdzi Julia Góra z Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Przyrody "Pro Natura", która z ramienia Muzeum Śląskiego zajmuje się ochroną miejsc rozrodu płazów. – Takie miejsce to wyjątkowa rzadkość, na całym świecie obejmowane są one ochroną. Tylko u nas jak zwykle jest odwrotnie. Puszczenie potoku podziemnym kanałem osuszy torfowisko i podmokłe łąki, co wpłynie na wyginięcie wszystkich żyjących tutaj bardzo rzadkich gatunków płazów. Warto przypomnieć, że płazy są w naszym kraju objęte ochroną prawną.
Zdenerwowania nie ukrywają też mieszkańcy katowickiego Podlesia.
– Nikt nas nie pytał o zdanie. Tylko ktoś mówił o przesuwaniu linii energetycznej. Jeden ze słupów ma stanąć na mojej działce, z czym też się absolutnie nie zgadzam. Kupiliśmy tutaj ziemię z myślą właśnie o przyrodzie i możliwości rozbudowania się. Teraz nam to chcą zabrać – uważa Ludwika Anioł, która na Podlesiu mieszka od 16 lat.
Rów Malownik przegrywa tak naprawdę nie z nową trasą linii energetycznej tylko z... boiskiem do piłki nożnej. Na jutrzejszym zarządzie katowickiego Klubu Sportowego "Podlesianka" będzie omawiana kwestia przesunięcia boiska. Podobno wszystko jest już przesądzone.
– Przebudowa ruszy jeszcze w tym roku - nie ma wątpliwości Grzegorz Kubista, członek zarządu "Podlesianki". – Nowe miejsce, ale też sztuczna nawierzchnia.
Pomysł bez wahania poparli urzędnicy. I dlatego Rów Malownik znajdzie się po ziemią. - Nie będzie to uciążliwe dla tamtejszych mieszkańców. Przynajmniej nie bardziej niż teraz, kiedy wątpliwą "ozdobą" potoku są dzikie chaszcze - przekonuje Marian Zych, naczelnik wydziału rozwoju miasta UM Katowice.
Zych przyznaje, że nie przeprowadzono żadnych konsultacji społecznych. Nie było też oceny oddziaływania na środowisko tego przedsięwzięcia. – Ta inwestycja tego nie wymaga – uważa naczelnik.
Zgoła innego zdania są ekolodzy, którzy powołują się na stosowne rozporządzenia ministra środowiska, jak i na ustawę o ochronie przyrody z 2004 r.:
- Przeznaczenie i sposób zagospodarowania terenu powinny w jak największym stopniu zapewnić zachowanie jego walorów przyrodniczych.
Dla mieszkańców straty ekologiczne to jedna strona medalu. Nie bez znaczenia jest też druga.
– Podziemny potok oznacza smród i plagę szczurów. Dlatego właśnie urzędnicy nie zdecydowali się na przykrycie w centrum Katowic Rawy. Dlaczego na Podlesiu te same argumenty tracą swoją ważność? – pytają lokatorzy z ul. Sołtysiej.
Podlesianie dziwią się, że zgodę na ten ekologiczny zamach dał Piotr Uszok, prezydent Katowic, który mieszka przecież w sąsiedniej Kostuchnie i zna doskonale walory przyrodnicze tamtejszych terenów. Na biurko prezydenta trafił już pisemny protest mieszkańców. Ekolodzy zapowiadają walkę o Rów Malownik do upadłego.
Michał Tabaka