Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

63401 miejsce

Katowice: Forum Organizacji Pozarządowych Województwa Śląskiego

Współautorzy: Barbara Podgórska

W sali Sejmu Śląskiego odbyło się doroczne Forum Organizacji Pozarządowych Województwa Śląskiego. Na blisko 7 tys. organizacji działających w województwie, przybyli przedstawiciele może 50, może 70. Resztę uczestników stanowili urzędnicy

 / Fot. Adam K. PodgórskiAle i tak obrady, otworzone przez marszałka śląskiego, Adama Matusiewicza, a prowadzone przez Mariusza Andrukiewicza, prezesa Fundacji Rozwoju Przedsiębiorczości Społecznej „Być Razem” w Cieszynie, uznać należy za interesujące.

Marszałek obiecał, w rok po rzuceniu takiego postulatu przez ubiegłoroczne forum, że zostanie wreszcie powołany pełnomocnik marszałka ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi. Zebrani przyjęli zapewnienie za dobrą monetę.

Tematem wiodącym był udział NGS-ów śląskich w tworzeniu szeroko rozumianej kultury. Prawie jedna trzecia wszystkich stowarzyszeń i fundacji wymienia kulturę jako obszar własnego działania. Dlatego rolę organizacji pozarządowych we wzbogacaniu oferty kulturalnej przedstawił Przemysław Smyczek, dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Marszałkowskiego.

Z ogromnym zainteresowaniem spotkało się błyskotliwe wystąpienie Henryki Żabickiej, prezeski Fundacji dla Śląska, zatytułowane: ”Odporność słonia, wrażliwość mimozy, czyli organizacje pozarządowe w kulturze". Mimo swobodnej formy zawierało ważką przestrogę, aby w pogoni za kulturą masową, na którą najłatwiej pozyskiwać fundusze publiczne, nie utracić kultury indywidualnej, adresowanej do wąskich kręgów odbiorców, choć wcale nie elitarnej i wyrafinowanej.

Anna Szelest, szefowa Stowarzyszenia Wpierania Organizacji Pozarządowych „MOST” ukazała szanse i wyzwania dla organizacji, wynikające z realizacji Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

Inspirujące i mocno krytyczne wobec administracji samorządowej było wystąpienie Piotra Masłowskiego, dyrektora zarządzającego Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych CRIS. Omówił  / Fot. Adam K. Podgórskion przebieg prac nad wypracowaniem modelu współpracy samorządu i organizacji pozarządowych. Stwierdził wprost, że samorząd terytorialny przeżywa kryzys, którego miarą jest ustanawianie głupiego prawa lokalnego.

Administracja gminna, miejska i powiatowa, na ogol nie słucha głosu środowisk lokalnych, głosu mieszkańców i głosu organizacji, bo sama „wie wszystko lepiej”. Samorządy koncentrują się na inwestowaniu, uważając je za cudowny sposób na problemy społeczne i gospodarcze, choć doświadczenia innych krajów europejskich pokazały złudność podobnych koncepcji.

Winne są też samy NGO-sy uwikłane w procedury pozyskiwania przychylności ci i pieniędzy od władz, kosztem własnej samodzielności i inicjatywności. Realizowane zadania publiczne nie są więc dziełem organizacji, ani nie odpowiadają na zapotrzebowanie społeczne, lecz są narzucone przez administrację, jak wręcz przysłowiowe kursy manicure, służące niby do aktywizacji zawodowej kobiet wiejskich.

 / Fot. Adam K. PodgórskiGorzkie prawdy spotkały się z krytyczną reakcją w rodzaju "model nie jeździ, jeździ auto", ale i z wezwaniem, żeby wreszcie przestać krytykować, to co jest powszechnie znanym faktem , ale wziąć się za zmiany. Tylko jak się brać, skoro biurokratyczne powinności narzucone ostatnio, choćby w postaci nowych wzorów umów i załączników, czy sprawozdań, rzekomo merytorycznych z działalności pożytku publicznego, wołają o pomstę do nieba. Polskie organizacje pozarządowe pozwalają się zakuwać w pancerz biurokracji. A władza aż kipi od nowych rewelacyjnych pomysłów, jak choćby projekt ustawy o zrzeszeniach, który na szczęście, wspólnym sprzeciwem, udało się zablokować. Na jak długo?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Celny i cenny komentarz!

Komentarz został ukrytyrozwiń

NGO czyli CO?

Rzeczywistej demokracji- w państwie demokratycznym -jest tyle, ile realnej siły w organizacjach pozarządowych. Państwo demokratyczne to tylko pusta rama. Wypełnia ją - lub nie - społeczeństwo obywatelskie. Siła społeczeństwa obywatelskiego pochodzi z organizacji pozarządowych. Pomijając wiele innych uwarunkowań -np. ze strony administracji - główne są natury mentalnej. To bariery mentalne decydują o obecności, zakresie, skali i znaczeniu NGO- w życiu demokratycznych społeczeństw.
Im ich udział jest większy, tym jakość życia wyższa, gdyż życie w takim państwie urządzone jest na modłę obywateli i wedle ich życzenia, a nie np. urzędników.
Polskie szanse na obywatelskie urządzenie kraju są raczej nikłe. W każdym razie czeka nas w tym obszarze wiele pracy. Jak wiele?
Punktem wyjścia do przemyśleń na ten temat może być konstatacja zawarta w Diagnozie społecznej 2005:

"Polacy wbrew utartym przekonaniom, są bardzo mobilni, przede wszystkim zaś do granic cwaniactwa przedsiębiorczy. Nie potrafią współdziałać na rzecz dobra wspólnego, nie przejawiają zbyt wielu obywatelskich postaw, ale działają zadziwiająco skutecznie na rzecz dobra własnego, wykorzystując przy tym wszelkiego rodzaju nieszczelności prawa i niemrawość państwowej egzekutywy. W coraz większym stopniu niezaradni sobie radzą, a nieudacznikom się udaje. Niestety, często kosztem wspólnoty „

Brak umiejętności pracy zespołowej, współdziałania, skrzykiwania się nie w odruchu oburzenia i gniewu, żeby zamanifestować, ale coś wspólnie zrobić, ulepszyć - to nie grzech. Ale wstyd. Nie spotkałem jeszcze takiego, który wstydziłby się z powodu mentalności społeczności do której należy. Powoli dojrzewa jednak świadomość, że bariery mentalne są rzeczywistym problemem. Blokującym realne szanse na lepsze, wygodniejsze życie.

Dlatego rację maja ci, którzy twierdzą, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o.... bariery mentalne. W przypadku NGO - bankowo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.