Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34243 miejsce

Katowice. Jubileuszowy występ Ani Mru-Mru w Spodku

W niedzielę, 29 listopada, w katowickim Spodku, odbyła się uroczysta gala 10-lecia istnienia kabaretu Ani Mru-Mru. Oprócz samych solenizantów, gościnie wystąpił także Piotr Bałtroczyk.

Kilka minut po godzinie 17 na scenie pojawił się prowadzący jubileuszową galę, Piotr Bałtroczyk, rozpoczynając tym samym występ na 10-lecie kabaretu Ani Mru-Mru w katowickim Spodku.

Kilkutysięczna publiczność czekała jednak na wejście głównych autorów całego zamieszania, czyli Michała Wójcika, Marcina Wójcika i Waldemara Wilkołka, tworzących kabaret Ani Mru Mru. Od mocnego uderzenia zaczęli swój występ, bo na pierwszy ogień poszedł skecz "Klinika uzależnień" opowiadający historię trzech uzależnionych facetów, który jeden z nich jest seksoholikiem, drugi alkoholikiem, a trzeci hazardzistą i żaden z nich nie przyznaję się do swojego nałogu. Pijak postanawia podzielić się kilkoma słowami o sobie:-"Nazywam się Waldemar, jest po pięćdziesiątce i mam 40 lat" po chwili dodaje "Ja wcale nie piję, tylko wtedy, gdy są czyjeś imieniny". Po pierwszej dawce dobrego humoru, przyszedł czas na kolejny numer, tym razem pod tytułem "Król i Wieśniak". Dzielny pastuch uratował królestwo przed złym smokiem, bo jak to określi "kopnąłem go z całej siły w dupę, a on wpadł do rzeki na główkę, lecz każdy wie, ze do rzeki na główkę skakać nie można, a smok miał ich aż trzy, więc umarł". Dzięki swojej odwadze (a właściwie potężnej siły w nodze), wieśniak otrzymał w nagrodę rękę królewny, jednak nie był do końca szczęśliwy, bo lepiej przecież otrzymać "rentę" królewny, niż samą rękę, bo tak po co mu sama ręka...

W przerwie pomiędzy występami kabaretu, publiczność zabawiał Piotr Bałtroczyk, który podzielił się z nami swoimi kilkoma życiowymi tezami. Pierwsza z nich brzmiała:- Niby wszyscy wiedzą, że flaszka kiedyś się skończy, ale zawsze jest to zaskoczenie". Kolejna z fundamentalnych tez zrodziła się w 10-godzinnym korku pod Monachium:- Sąsiedni pas zawsze idzie szybciej". Oprócz tego, artysta opowiadał także o swoim życiu prywatnym:- W akademiku mieszkałem 10 lat. I nie była to medycyna połączona z pierwszym stopniem specjalizacji".

Po przerwie na scenie ponownie pojawili się członkowie Ani Mru-Mru i swoje wejście zaczęli od skeczu "Więzienie". Najlepszym momentem tego występu, była gra w "państwa-miasta", kiedy przy państwie na "Ł", jeden z odsiadujący wyrok odpowiedział "Łiskonzi", a drugi go wyśmiał twierdząc, że to.... rzeka. Następnie kabaret wykonał numer "Ratownicy", zaśpiewał piosenkę "Na Wyspę Wiej" a występ zakończył skeczem "Hipermarket".

W sumie kabaret wykonał 12 numerów, które zostały wybrane przez głosowanie publiczności na specjalnej stronie internetowej. Już na samym wstępie usłyszeliśmy "Nie miejcie do nas pretensji, bo sami wybraliście dzisiejszy repertuar", lecz po wyjściu z pewnością nikt ich nie miał, bo każdy wybawił się znakomicie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Świetna relacja. Brawo !!! +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry polski kabaret. Nie są to co prawda Potemy no ale ideał jest tylko jeden.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za relację. Jak już tego Wilkołka wzięli to mnie się nie podoba. Miałem być ale niestety musiałem być u siebie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z Ani Mru Mru, najbardziej lubię Bałtroczyka :D Najlepszy tekst skierowany do panów, których włosy przechodzą do "rzeczywistości wirtualnej": "Jeżeli włosy są ładne, to nie musi być ich dużo" :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.