Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Muzyka > Katowice. The Cinematic Orchestra w Szybie Wilson. Relacja

Pozycja materiału w rankingach:

42074 miejsce

Dział: Muzyka

Ocena: 0pkt

Oceń:

Katowice. The Cinematic Orchestra w Szybie Wilson. Relacja


Koncert Before Tauron Nowa Muzyka miał być ogromnym wydarzeniem dla fanów tej legendarnej już wręcz formacji ze stajni Ninja Tune. Czasami jednak okazuje się, że słuchanie płyty dostarcza więcej wrażeń, niż obcowanie z muzyką na żywo.

 / Fot. Malanovsky, CC BY-SA 3.0 / Wikipedia.plNie można The Cinematic Orchestrze zarzucić zbyt wiele - oni są faktycznie zespołem przełomowym, kamieniem milowym w sferze poczynań artystycznych i innowacji, który przez długi czas zmieniał oblicze nowej jazzowej muzyki. Na płytach są piękni, emocjonalnie i technicznie. Nic więc dziwnego, że fanów mają tysiące w każdym pewnie zakątku świata. I nie ma też powodu by się zastanawiać, czemu na czują się świetnie - są na scenie pewni siebie, zadowoleni i uśmiechnięci.

Ale ta niechlubna pogłoska, że spotkanie z ich muzyką na żywo o dziwo odbiera wiele czaru przeżyciom wynikającym z odtwarzania w domu krążków, okazuje się prawdą. Ten bardzo solidny, dwugodzinny koncert zawiódł i mnie do pewnego stopnia. I choć byłam otoczona przez kipiący entuzjazm, który po prostu wylewał się z tłumu, to jednak czułam pewien brak w ich "ofercie" - coś na tej scenie było nie tak.

Określiłabym to tak: ten koncert miał swoje mocne strony i momenty. Pierwszą z takich stron był widok improwizujących muzyków - już przy pierwszym utworze porozumiewawcze spojrzenia między pianistą i perkusistą stały się cudownym dodatkiem do ich spontanicznego muzykowania, które nie pozbawione było kunsztu. Później takie wypady stały się normą, właściwie w każdym utworze któryś z artystów przejmował pałeczkę i raczył nas ciekawymi wariacjami na temat. Do moich ulubionych należały pięknie zagrane partie na saksofonie i cudowny widok grającego z niezwykłą lekkością perkusisty. Kompletnie bez wysiłku wykrzesywał ze swojego instrumentu bardzo ciekawe rytmy. Z resztą tak właściwie każdy z instrumentów był we władaniu bardzo dobrze znających go muzyków, więc wszystko brzmiało ładnie, gładko, ciekawie. Ale brakowało mi czegoś, ten koncert był gładki, taki raczej autohołd niż wielka przygoda, dość sztampowe spotkanie z uznanymi muzykami.

Był też jeszcze jeden wielki atut tego występu - muzyk z Nowego Jorku, którego imienia teraz nie pomnę, zaproszony do gościnnego występu z Cinematicami. I te jego dwa utwory zagrane na gitarze klasycznej: "Music Box" i "To Build a Home" były przepiękne. Zredukowane do absolutnego minimum instrumentarium okraszone cudownym, ciepłym i bardzo emocjonalnym wokalem muzyka stało się "clue" tego występu. I nawet moje ukochane "All that you are", zagrane na sam koniec, nie zrobiło na mnie takiego wrażenia.

Zobacz także:

Natalia Skoczylas OFFline profil autora

Autor: Natalia Skoczylas

Napisz do autora

Artykuły (279) Galerie (0) Średnia ocen (4.42)

Wiek: 25 | Miejscowość: Palermo Sicilia | Kraj: Polska

O mnie: but at least i don't see you float away

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

fan

fan 22.02.2012 17:39

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 2

A własnie odnośnie pianisty... czy ktos wie jak sie nazywa?:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
makawoj

makawoj 21.02.2012 05:50

Ocena: Ocena pozytywna 2 Ocena negatywna 4

Oddałaś w pewnym stopniu to co chciałem zobaczyć, usłyszeć, przeżyć, i choć nadal czuję wielką stratę że się nie wybrałem na ukochanych TCO, to po Twojej relacji odczuwam znaczną ulgę. Dzięki :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
leniwiec

leniwiec 20.02.2012 16:12

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 6

Ja również stoję po stronie "rozczarowany". Byłem już rozczarowany po pierwszych dźwiękach wydobywających się z głośników - to nie była kojąca muzyka przyjemna dla ucha tylko dudniący jazgot. Musiałem bardzo mocno wytężać słuch by wyłowić znane przecież mi dźwięki. Później zostało to trochę skorygowane, ale nie na tyle by poczuć energię płynącą z muzyki. Kiepska realizacja dźwięku może zniszczyć każdy koncert (no może poza akustycznym :)). Suma summarum nie wyszedłem z koncertu z uśmiechniętą i zadowoloną mordką.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Hanss

Hanss 20.02.2012 15:31

Ocena: Ocena pozytywna 6 Ocena negatywna 3

IMHO - częściowo się zgodzę, lecz ile można wymagać od Takiego składu w momencie gdy np. "w szybie" panowała temperatura w okolicach hmm.. 10 stopni Celsjusza?! Trudno by przy Ich muzyce rozpalić do czerwoności siebie i salę...
Moje oczekiwania zastały spełnione;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.