Facebook Google+ Twitter

Katowicki sąd i prokuratura od trzech lat prześladują niewinnego człowieka

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-03-13 07:52

Gdyby ktoś zechciał nakręcić film o Krzysztofie Jasińskim z Jaworzna, zarobiłby fortunę. Ten 35-letni kucharz z Jaworzna ma dziś rozpocząć odsiadkę wyroku za niepłacenie alimentów - zdecydował Sąd Rejonowy w Katowicach.

Rzecz w tym, że prawdziwy alimenciarz Krzysztof Jasiński pochodzi z Malborka, ma 40 lat, jest szlifierzem i wszelki ślad po nim zaginął.Fot. Dziennik Zachodni

 

Jasiński z Jaworzna ma 10-letniego syna, żonę i nigdy nie był karany. Gdy dwa tygodnie temu odebrał wezwanie z Sądu Rejonowego w Katowicach, zdębiał. 13 marca 2006 r., czyli dziś, miał się stawić na posiedzenie w charakterze skazanego "w sprawie wykonania kary pozbawienia wolności". W rozmowie z nami zapowiedział, że się stawi.

Trzy dni temu był u Jasińskiego dzielnicowy z Jaworzna. - Dlaczego nie odbiera pan wezwań? - zapytał. Na temat Jasińskiego pogadał też z sąsiadami.

Następnego dnia do Jasińskiego przyjechała Marzena Brodalka, kurator dla dorosłych z sądu w Jaworznie. Zajrzała do dokumentów. - Fatalna pomyłka - przyznała.

Ta sprawa od trzech lat wisi nad mieszkańcem Jaworzna jak przekleństwo. Po raz pierwszy policjanci pojawili się w drzwiach jego mieszkania w maju 2004 r. Zakuli go w kajdanki i wywlekli z domu. Przemaszerowali tak przez całe osiedle, wsadzili Jasińskiego do radiowozu i zawieźli na komendę.

Gdy okazało się, że szukali kogoś innego, przeprosili. Dali też Jasińskiemu numer telefonu do prokuratora w Tczewie. - Niech pan dzwoni i wszystko wyjaśni - poradzili.

Dlaczego miał dzwonić do Tczewa? Bo tamtejsza prokuratura od dawna poszukuje Krzysztofa Jasińskiego, urodzonego w Malborku. W maju 2004 r. został on skazany na pół roku w zawieszeniu na 3 lata i dozór kuratora. Miał też spłacić 2 tys. zł zaległych alimentów. Tyle że... zniknął. Wiadomo tylko, że ostatnio mieszkał w Katowicach.

Komu Krzysztof Jasiński z Jaworzna zawdzięcza całe to upokorzenie? Trzy lata temu zawalili śląscy policjanci. Kiedy tczewska prokuratura rozesłała za prawdziwym alimenciarzem list gończy, policja namierzyła człowieka o identycznym nazwisku - w Jaworznie.

Teraz skompromitował się katowicki sąd rejonowy. - Błąd popełnił asystent sędziego, który wysłał zawiadomienia na wszystkie adresy Krzysztofa Jasińskiego podane w aktach - przyznaje Joanna Sienkiewicz-Bitka, wiceprezes Sądu Rejonowego w Katowicach. Według niej, asystent "nie wgłębił się w meritum sprawy, nie czytał akt".

Sędzia Sienkiewicz-Bitka przeprasza i zapewnia, że w jej sądzie powtórnej pomyłki już nie dojdzie. Ale za inne sądy ręczyć nie może.

Krzysztof Jasiński ma dość. - Już mnie w tej sprawie przeproszono. Teraz zażądam odszkodowania, bo pewnie nigdy się od tego nie uwolnię - zapowiada.

Izabel Kacprzak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Hmmm... wszystko zależy od ludzi. Jeśli idiota pracuje na odpowiedzialnym stanowisku, to tak właśnie się kończy. Walcz Pan o to odszkodowanie, powinien je zapłacić z własnej kieszeni ten "asystent".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.