Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22137 miejsce

„Katyń” Andrzeja Wajdy tuż przed premierą

17 września, w rocznicę agresji ZSRR na Polskę, odbędzie się uroczysta premiera filmu „Katyń” w reżyserii Andrzeja Wajdy. W siedzibie Episkopatu Polski odbyła się konferencja prasowa z udziałem realizatorów i aktorów tego filmu.

Andrzej Wajda podczas konferencji. / Fot. Jan Kucharzyk„Katyń” - pierwszy film poświęcony zbrodni popełnionej przez NKWD na polskich oficerach w kwietniu 1940 r. - nakręcono z myślą o zachowaniu równowagi między pokazaniem historycznej prawdy o wielkiej tragedii a warstwą emocji i uczuć wyrażonych w osobistych historiach rodzin pomordowanych oficerów.

Dlaczego tak późno


Reżyser filmu tłumaczył, że przez wiele lat po odzyskaniu niepodległości w 1989 r. nie pojawiła się żadna książka, która mogłaby stać się podstawą dla nakręcenia filmu. - Istnieje widocznie głęboka trudność w ujęciu samego tematu. Polega to na tym, że są dwa spojrzenia na to wydarzenie – mówił Andrzej Wajda. Chodziło o perspektywę historyczną, którą można widzieć we wszelkich wspomnieniach, pamiętnikach i dokumenty oraz z drugiej strony perspektywę kogoś, kto to przeżył, czyli warstwę psychologiczną. Według Wajdy problem polega na tym, ile w filmie powinno znaleźć się jednego i drugiego aspektu tragedii. Jak pokazać całą prawdę historyczną a jednocześnie uczucia? Jak podkreślał reżyser, film miał zawierać wątki osobiste, ale pokazywać przy tym wielość historii związanych z katyńskim mordem. - Pomysł, by zrobić film o moim ojcu wydał mi się niewystarczający, gdyż ojciec był daleko i ja nie wiem właściwie jak on zginął – wyznał wybitny reżyser.

Doświadczenia filmowców podczas pracy


Jak się okazało młodzi, polscy aktorzy ze szczególnym staraniem podeszli do swojej pracy. – Zauważyłem piękną chęć, porozumienie i jedność aktorów, którzy grali w tym filmie, tak jakby oni stali się na chwilę tymi postaciami. (…) Nagle poczułem, że serce im zabiło do opowiedzenia tej właśnie historii. (…) Wydaje mi się, że oni zrobili wszystko żeby przybliżyć ten film do widowni – przyznał Andrzej Wajda. Na konferencji pojawiła się również kwestia odbioru filmu przez stronę rosyjską. Jak się dowiedzieliśmy nie było żadnych protestów Rosjan podczas realizacji przedsięwzięcia. Reżyser zaznaczył, że starał się być obiektywny w przekazywaniu prawdy o wydarzeniach 1940 roku. – Wydawało mi się, że jeśli pokazuję maszynę bezduszną, która wykonuje zbrodnię, to muszę znaleźć też i człowieka z tej drugiej strony, który jest kimś innym. (…) Jeżeli nawet jeden sprawiedliwy był, to trzeba to uwzględnić i nasz film to uwzględnia – podkreślał Wajda.

Artur Żmijewski - jedyny aktor przybyły na konferencję. / Fot. Jan KucharzykGrający jedną z głównych ról Artur Żmijewski potwierdził słowa reżysera, mówiąc o swoim osobistym stosunku do historii katyńskiej. - W rodzinie mojej żony zginęło dwóch oficerów. I o tym się cały czas mówiło. Dlatego tak emocjonalnie to potraktowałem, kiedy pan Andrzej zaproponował mi udział w tym filmie - mówił Żmijewski. - Ja poczułem, że to jest kawałek mnie, to jest kawałek mojej prywatnej historii, która się opowiada. Te moje tęsknoty młodego człowieka, które były we mnie, kiedy zaczynałem pracę w zawodzie – aby opowiadać o rzeczach ważnych – nagle się urzeczywistniły (…) Ten film daje widzom bardzo wiele do myślenia, i ci młodzi ludzie nie będą już więcej pytać się czy im się uda (chodzi o reakcję młodzieży podczas pokazu filmu o Katyniu, pytano m.in. czy oficerom polskim uda się uwolnić z niewoli – przyp. red.). I być może to jest początek odkręcania tego kłamstwa katyńskiego – podsumował aktor.

Charakter edukacyjny filmu


- Społeczeństwo bez znajomości swej przeszłości jest tylko zbiegowiskiem – mówił Wajda. Obecny na konferencji minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski powiedział, że pojawienie się filmu jest faktem zarówno o wymowie ideowo historycznej jak również o wielkim znaczeniu artystycznym. Tym, do czego zobowiązało się ministerstwo było – jak mówił – wsparcie procesu zrozumienia tego, czym była zbrodnia katyńska. Chodzi m.in. o akcję „Pamiętam Katyń 1940 r.”. – Realizowała się w tym idea pomocniczości państwa, mówiąc językiem katolickiej nauki społecznej – podkreślał minister.

Dr Andrzej Krzysztof Kunert prezentuje album poświęcony zbrodni katyńskiej. W albumie znajduje się dokładne kalendarium opracowane przez Kunerta. / Fot. Jan Kucharzyk

Znaczenie sprawy katyńskiej


W swoim wystąpieniu na konferencji historyk, dr. Andrzej Kunert, zwracał uwagę na wieloaspektowość problemu poruszonego w filmie. Mówił o wielkich stratach, jakie poniosło społeczeństwo polskie. Po pierwsze 11 tys. polskich oficerów to była połowa korpusu oficerskiego wojska polskiego. Po drugie - to nie byli tylko oficerowie, to była elita narodu, kwiat kultury polskiej – mówił Kunert. Po trzecie historyk stwierdził, że kłamstwo katyńskie można nazwać kłamstwem założycielskim PRL-u, ponieważ to właśnie spór wokół tej tragedii był pretekstem dla Stalina dla zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem polskim w Londynie.


Pierwsze szczegóły z akcji filmu są już znane


Andrzej Wajda przybliżył w skrócie fabułę swojego najnowszego filmu. Akcja zaczyna się na granicy polsko-sowieckiej. Pokazane są losy polskich żołnierzy, którzy uciekając przed Sowietami lub Niemcami, byli ostatecznie zmuszeni oddać się do niewoli. Jak podkreślał reżyser, zachowany został nastrój tamtych chwil. Oficerowie do końca mieli nadzieję, że będą traktowani jako zakładnicy. Niestety byli w błędzie. Gdy widz poznaje już warunki, w jakich byli przetrzymywani, akcja przenosi się do Krakowa, gdzie została pokazana m.in. scena aresztowania profesorów UJ. Przedstawiono historie kobiet, które czekały na jakiekolwiek informacje aż do 1943 r., kiedy Niemcy odkryli katyńskie groby i rozpoczęli akcję propagandową. Na końcu filmu widzów czeka obraz samej zbrodni, którego nie mogło wg reżysera zabraknąć w pierwszym filmie poświęconym tym wydarzeniom. Jak opisywał Wajda, wszystkie zdarzenia są logicznie i zgodnie powiązane. - Film nie będzie trudny i nie będzie stawiał oporu dla tych, którzy niewiele wiedzą na ten temat – mówił reżyser. Rzeczą wartą wspomnienia jest to, że w „Katyniu” wykorzystane zostały obydwa filmy propagandowe: niemiecki i radziecki. - Bo co jest zdumiewające, są te same obrazy (…) natomiast komentarz mówi coś zupełnie przeciwnego; jeden komentarz oskarża Sowietów, drugi oskarża Niemców – zaznaczył Andrzej Wajda.

Dystrybucja i rozpowszechnianie filmu


"Katyń" będzie można oglądać w kinach od 21 września. Popularność filmu za granicą stoi jeszcze pod znakiem zapytania. - Na razie film jeszcze nie jest zakupiony przez zagraniczne dystrybucje – powiedział Wajda. Nie wiadomo więc, jak dzieło będzie rozreklamowane w państwach europejskich. Reżyserowi zadano również pytanie o spodziewany odbiór „Katynia” poza granicami Polski. - To pytanie od dawna stało przede mną – powiedział Wajda. Wyraził jednak nadzieję, że „Katyń” obroni się tak jak wiele dzieł Polskiej Szkoły Filmowej, które też były krytykowane za niezrozumiałą dla innych narodów symbolikę. - Liczę, że i tym razem, mimo że tu cenzura nie ingeruje, jednak jakaś ilość obrazów może przybliżyć sprawę katyńską do tej widowni, która będzie tym filmem zainteresowana - wyjaśnił Andrzej Wajda. Kierownik produkcji Kamil Przełęcki dodał, że jeśli pewne dotychczas zawarte kontakty zostaną przekute w rzeczywistość, to możemy liczyć na szeroką kampanię reklamową w Europie. - Dodatkowym elementem, który mógłby wspomóc międzynarodową dystrybucję jest to, że mimo iż jest to film historyczny, to powstał w najnowocześniejszej, cyfrowej technologii.

Jak się też okazało, była to najdłuższa konferencja prasowa, jaka odbyła się do tej pory w gmachu Episkopatu Polski. Prowadzący Tomasz Królak, reprezentujący KAI - gospodarza konferencji, skomentował na koniec: - Być może jest to znamienne.

Na konferencji pojawili się:Reżyser filmu Andrzej Wajda był główną postacią na konferencji. Najwięcej opowiadał o samym filmie i o związanych z nim problemach. / Fot. Jan Kucharzyk

- Andrzej Wajda - reżyser,
- Kazimierz Michał Ujazdowski - minister kultury i dziedzictwa narodowego,
- dr Andrzej Krzysztof Kunert - historyk UW, specjalizujący się w wydarzeniach II wojny światowej i współautor albumu „Katyń” Andrzeja Wajdy,
- Kamil Przełęcki - kierownik produkcji,
- Andrzej Dusiewicz, który kieruje towarzyszącą filmowi akcją edukacyjną "Lekcja Katyńska",
- Artur Żmijewski - odtwórca jednej z głównych ról (rotmistrz 8-go Pułku Ułanów w Krakowie).

Link do oficjalnej strony filmu: http://www.katyn.netino.pl/
Zobacz fotoreportaż z planu tego filmu



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 09.09.2007 23:52

Jeszcze smutniejszy będzie efekt zobojętnienia na to wydarzenie ze strony widzów kin. To należy naprawdę drobiazgowo zaplanować i zorganizować. Dobrą wiadomością jest rozpowszechnienie filmu wśród młodzieży szkolnej i wydanie albumu. Gorszą, ale niezależną od producenta i autora jest fakt odchodzenia od kin, jako miejsc związanych ze sztuką filmową. Trochę mi się kłóci historyczny patos i artyzm z zapachem pop cornu w Multikinie. Przecież to nie będzie prezentowane w małych kinach studyjnych tylko chodzi o jak największą widownię. Nie piszę tutaj celowo o samym filmie, bo inni zrobią to o wiele lepiej i wierzę, że naprawdę rzetelnie. Ostatnia refleksja dotyczy postulatu ekranizacji naszych bohaterów i wielkich sukcesów w czasie II Wojny Światowej oprócz tych, które są dla nas bolesną klęską. Nie mówię, że trzeba się chwalić, zamiast się skarżyć i żalić. Trzeba po prostu przedstawiać pełny obraz naszej polskiej historii. Jeżeli są pieniądze na produkcje rozrywkowe, powinny się też znaleźć środki na dawno oczekiwany film o Dywizjonie 303, prawdziwej historii Enigmy i podobne przeboje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Na razie film jeszcze nie jest zakupiony przez zagraniczne dystrybucje – powiedział Wajda. Nie wiadomo więc, jak dzieło będzie rozreklamowane w państwach europejskich. Reżyserowi zadano również pytanie o spodziewany odbiór „Katynia” poza granicami Polski."
To się nazywa nieudolność. Na przedpremierową kampanię reklamową za granicą powinniśmy wydać nawet tyle ile kosztował film. Powinniśmy uczyć sie tego od Niemców robiących swoje narodowe produkcje o Stalingradzie, upadku Hitlera czy Stauffenbergu. Smutne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawa informacja

Komentarz został ukrytyrozwiń

czekam z niecierpliwością na film +;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ ciekawe video.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ To trzeba zobaczyć :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.