Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6010 miejsce

"Każdy dla każdego jest pasożytem"

22 października toruńska OdNowa, przy okazji seansu filmu Huba w ramach Festiwalu Tofifest, gościła jego reżyserkę Ankę Sasnal i producentkę Agatę Szymańską.

 / Fot. Huba, reż. Anka Sasnal, Wilhelm SasnalRozmowa, którą poprowadził Marcin Radomski, skupiała się głównie wokół interpretacji dzieła w kontekście jego tytułu. Według reżyserki tytułowy pasożyt może być metaforą każdego z bohaterów filmu – mężczyzny, kobiety, dziecka oraz fabryki, która również ma stanowić oddzielny organizm. Zdaniem Anki Sasnal między postaciami zachodzi specyficzna relacja, w której każdy dla każdego jest pasożytem. Parę reżyserów, Ankę i Wilhelma Sasnalów, interesowało pokazanie fizjologii współzależności między bohaterami.

Ciekawy wątek dyskusji dotyczył scenariusza. Artystka potwierdziła, że powstał on na podstawie tekstu zbliżonego do poematu. Sasnal przyznała, że nie lubi pracować z klasycznym scenariuszem, więc wychodzi od bardziej poetyckiego tekstu, a dopiero później pisze scenopis. Niezwykle ważne jest dla niej pierwsze zdanie, któremu podporządkowuje całą resztę, w tym warstwę formalną. Anka Sasnal przyznała, że takie podejście daje jej wiele wolności twórczej i możliwości improwizacji. Zdradziła również, że zdarzało jej się opisać całą scenę jednym zdaniem.

Prowadzącego spotkanie interesowała kwestia formalna Huby. Film ten w swojej poetyce może przypominać dokument. Reżyserka przyznała, że znajdują się w nim sceny „podpatrzone”, dzięki którym utwór może nasuwać skojarzenia z kinem dokumentalnym. Ulubionym etapem realizacji filmu dla Sasnal jest montaż. W przypadku Huby trwał on 9 miesięcy. W tym momencie na jaw wyszedł interesujący fakt. Małżonkowie pokłócili się bowiem tak mocno, że pracowali nad montażem osobno przez 2 miesiące. Anka Sasnal uznała, że ostateczne połączenie obu wersji wyszło filmowi na dobre.

Artystka podkreślała to, jak istotna w Hubie jest rola dźwięku. Odgłosy fabryki, różnych przedmiotów czy oddechu zastępują dialogi, których jest niewiele. Zdaniem Sasnal, opowiadanie obrazem i odgłosami jest czymś innym, jest nowym językiem filmu. Reżyserka przyznała też, że takie operowanie dźwiękiem jest pewnym rodzajem przemocy wobec widza, jest atakiem w jego przyzwyczajenia odbiorcze.

Z publiczności padło pytanie o to, czy aktorzy musieli „odchorować” swoje role. Producentka przyznała, że Joanna Drozda po realizacji filmu odczuwała wielką potrzebę zadbania o siebie. Szymańska wspomniała, że dla potrzeb filmu aktorka musiała się nieco zaniedbać. Sasnal zaznaczyła, że Drozda musiała sporo przytyć, aby grać dziewczynę, która właśnie urodziła dziecko. Reżyserka przywołała też dramatyczny fakt, czyli śmierć Jerzego Gajlikowskiego, odtwórcy głównego bohatera. W trakcie realizacji filmu zmagał się on z ciężką chorobą, o czym w ogóle wówczas nie mówił. Niestety nie doczekał się gotowego dzieła.

Artur Eichhorst

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Moim zdaniem twierdzenie, ze każdy dla każdego jest pasożytem, to zbyt mocno powiedziane. Pasożytnictwo szybko by wykończyło społeczeństwo, a zatem i samego pasożyta.
A przecież społeczeństwo istnieje, funkcjonuje, nawet rozwija się. Dlatego myślę, że z negatywnych interakcji dominuje konkurencja i drapieżnictwo.
U nas podobno nawet i amensalizm - ja nie mam korzyści ale tobie też nie pozwolę ich mieć, czyli "nie chcę krowy, ale sąsiadowi niech zdechnie jego krowa".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.