Pozycja materiału w rankingach:
Sensacja! Indiański wódz został królem! W Krakowie odbył się 12. już Marsz Jamników. Na największe w Polsce i najprawdopodobniej również na świecie spotkanie jamników przybyło mnóstwo sympatycznych czworonogów z kraju i zagranicy.




















Zobacz także:
Artykuły
(79)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.33)
Wiek: 62 | Miejscowość: Radom/Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Adriana Mateusiak 11.09.2006 15:56
Dziękuje, teraz jestem bogatsza o kolejną wiedzę:D A tak swoją drogą: wszyscy mamy śliczne zwirzatka!
Przemysław Trubalski 10.09.2006 22:34
Taki kolor oczy kota uzyskały na skutek błysku flesza (u człowieka występuje efekt czerwonych oczu na skutek podświetlenia naczyń krwionośnych). Kocie oczy składają się z warstw specjalnych komórek odblaskowych, które umożliwiają chłonięcie najmniejszej odrobiny światła z otoczenia. W nocy to światło jest podwójnie odbite, przez co zwiększą się czułość widzenia kota. Gdy flesz błyśnie centralnie (na dwóch pierwszych fotkach nie ma tego efektu, bo zdjęcie zostało zrobione pod kątem), otoczenia jest dla kocich oczu zupełnie ciemne, a receptory chłoną tylko światło (dość silne). Rozbłysk odbity przez lustrzane warstwy w siatkówce oczu kota powoduje ów "zielony" efekt. Podobnie jest, gdy w nocy oświetli się oczy kota np. reflektorami samochodu. Tyle wyjaśnień znalazłem na stronie www.wszystko.tk.
Adriana Mateusiak 10.09.2006 21:59
Paulina: wiem, że to głupie pytanie, ale czy twoje koty noszą szkła kontaktowe? Nie, wiem że nie, ale oczy niesamowite im wyszły, szczególnie Brutusa:D
Autor usunął profil 10.09.2006 21:16
Adriana, Przemot - ja tu widzę jedno rozwiązanie problemu: razem postarać się o jakąś Tosię ;-)
A mój jamnik to jest nadrodzaj jamnika - rasowa pani szorstkowłosa!
Przemysław Trubalski 10.09.2006 21:12
Remis 2:2. Aniu jakiś zarośnięty ten Twój "jamnik" ;)
Adriana Mateusiak 10.09.2006 21:07
Wiesz co: imie wymyśliła moja mama, a kiedyś była taka sytuacja: jestem na spacerze, podbiega do mnie mała dziewczyna: to pani pies? a jak ma na imię? ja: Tak, to Tosia, Antonina. Jak to dziecko zaczęło sie drzeć! Zaraz matka podleciała, patrzy na mnie, ja ręce rozkładam, a to dziewczynka: Czemu mam tak samo na imie jak pies!!! Mama zaczęła jej coś tłumaczyć, a ja wziełam moją tosię i uciekłam:P A tak swoją drogą - tez lubię koty, i mają u mnie więcej szczęścia - miałam w życiu 2 i żaden nie zdechł (obydwa poszły na wieś). A psów to miałam chyba z 5 czy 6 i póki co tylko Tosia sie dzielnie trzyma. Nie, nie Przemku, ty się doczekasz mnie z Tosią jeszcze w swoim życiu:D
Przemysław Trubalski 10.09.2006 20:57
Miłość i wierność? Dla mnie to zwykłe lizusowstwo i bezradność tych sworzeń. Nie daj psu jeść przez tydzień a zdechnie. Kot wykręci się ogonem, pójdzie w świat i sam sobie zapewni pokarm. Nonkonformizm kotów mnie fascynuje, dlatego bardziej mnie wrusza los skalpowanych kociaków. A tak przy okazji, Adriano jak mogłaś nazwać psa imieniem, które chciałbym nadać kiedyś swojej córce? No i teraz spalone imię, więc nie licz, że polubię Twojego jamnika, a zakochać to się można w kocicy, cokolwiek to znaczy;)
Adriana Mateusiak 10.09.2006 20:46
hahaha mój jamnik też uwielbia lizać, ale tylko ja mu się daje:d Przemot, jak się do Wawy wyprowadze, to wezmę moją Tosię i wpadnę do redakcji! Jak ją zobaczysz, to się zakochasz! Albo przynajmniej nie będziesz jej życzył śmierci:D Na prawdę nie wzrusza cię tem mały, słodki pyszczek, ta miłośc i wierność?:P
Ewa Kowalska 10.09.2006 20:46
Andrzeju, czy Klara zagryzła Twoje jamniki?:(
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +4288)