Facebook Google+ Twitter

Każdy ma jakieś korzenie...

Wojna. Walec historii przetoczył się przez Europę .Eksodus ludności. Dramaty rozbitych rodzin. A oto historia jednej z nich...

Każdy ma jakieś korzenie. Jedni wywodzą swój ród od Salomona, inni od cesarza Wespazjana. Wiadomo tam, kto kogo zrodził. Jedni są z prawego łoża, inni z lewego. Jedni kłamią, a inni nie. Każdy bajać może, jeden lepiej, drugi gorzej! (śpiewać też). Wprawdzie Gall Anonim - bo żył za wcześnie i nie mógł, a Jan Długosz - mógł ,ale nie raczył o tym szczególe wspomnieć, a było to pewnie tak:

Zbysław Sypień, wezwany przez wici, pociągnął był na Krzyżaków i w słynnej a zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem łacnie się spisał, nie konno wprawdzie lecz jako pieszy kłuł sulicą knechtów - psubratów, podobno ranił też w zadek samego von Jungingena - krzyżackiego Mistrza, który skonfundowan wielce, zaraz potem był poległ. Wielkie to było polskie zwycięstwo, niestety, jak się później okaże, zupełnie niewykorzystane. Król Jagiełło nagradzał dzielnych wojów. Zbysław został uszlachcon i dostał w dożywocie wieś. Wieś od nazwiska tegoż bohatera nazwano Sypień. Jako niezbity dowód tych moich wywodów jest fakt, że ta wieś istnieje do dzisiaj. Pił widocznie Zbysław podług zwyczaju srogo ,wspominając swoje chwalebne czyny, a może spotkało go jakieś inne nieszczęście , bo niedługo wieś przeszła w inne ręce i nasz pra-pra-pra-dziad popadł w długi i ruszył po nową sławę na Ukrainę,gdzie stale zagrażali Tatarzy i Moskwa. Walczył nadal w obronie granic, może też poległ i gdzieś w kurhanie leżą jego kości. Ale dzielny był nie tylko w boju, w łożu pewnie też, a że wraża moskiewska kula nie urwała mu nic istotnego dla mężczyzny, toteż nazwisko jego nie zaginęło i żyją do dziś jego potomni w Polsce i w Niemczech, i może gdzieś jeszcze na świecie!

Koniec domysłom! Przejdźmy do faktów zapisanych w przekazach rodzinnych i pamięci jeszcze żyjących. Wiek XIX. Polska pod zaborami. W Galicji, zaborze austriackim, panuje dobrotliwy cesarz Franciszek Józef I. Pan Ignacy Łukasiewicz, aptekarz - nudząc się przy przygotowaniu maści, pigułek i mikstur, skonstruował sobie był lampę naftową. No i dzięki temu skończyła się era łuczywa ,kaganków i świec. Wynalazek naszego dzielnego aptekarza rozprzestrzenia się po świecie. Gdzieś tam w Niemczech powstaje pierwszy silnik spalinowy i trójkołowe, pierwsze auto Benza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

5*. Ciekawa opowieść i mimo, że długa, to czytając ją nie można się zanudzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.