Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Dzieci i Młodzież > Każdy ma ojca, ale nie każdy ma tatę

Pozycja materiału w rankingach:

5264 miejsce

Dział: Dzieci i Młodzież

Ocena: 4pkt

Oceń:

Każdy ma ojca, ale nie każdy ma tatę


Chociaż to sformułowanie wydaje się irracjonalne, to jednak tkwi w nim ziarenko prawdy. Tata, to ktoś, kto jest opoką dla córki czy syna. Taka córka, która nie zaznała tego uczucia i nosi w sobie ukryty żal, nigdy nie wypowie słowa "tato".

Tata? – ojciec – Agata natychmiast mnie poprawia, gdy o niego pytam – zawsze chciał mieć syna, a nie córkę. Kiedy przyszłam na świat, kazał mamie się przeprosić za to, że urodziła dziewczynkę.

Badania dowodzą, że dla małej dziewczynki, najważniejszą osobą jest jej ojciec. To on, jako pierwszy ważny dla niej mężczyzna kształtuje całą jej osobowość, a zwłaszcza życie uczuciowe. Może je uszczęśliwić lub też pogmatwać. Wszystko, co powinien zrobić, to nauczyć ją miłości, aby potrafiła stworzyć zdrowy związek.
Śmiało można wysunąć tezę, że jej odniesienie do płci przeciwnej zależy nieomalże wyłącznie od kontaktu jaki miała z ojcem. Jeśli ten kontakt zapisze się w jej pamięci, jako jakaś luka, będzie się potem przejawiać niskim poczuciem wartości, powierzchownością, uciekaniem w jakiś fikcyjny świat, pozorny, cyniczny, pozbawiony głębszych uczuć, bez szczególnej ofiarności.

W okresie dorastania zadaniem ojca jest wyrzeźbienie z niewinnej dziewczynki - pewnej swojej wartości, nie tylko ze względu na swoją atrakcyjność fizyczną, dojrzałej kobiety. To, w jaki sposób wywiąże się ze swojego zadania, wpłynie na całe jej życie. Jeśli mu się to nie uda, ona do końca życia pozostanie kaleką... Kaleką w sferze uczuć.

Będzie wchodziła w płytkie znajomości, desperacko szukała uwagi mężczyzn, będzie ich podrywać wyłącznie dla potrzeby podniesienia samooceny. Szukać w nich dopełnienia i uzależniać się, a ci przypadkowi mężczyźni będą to sukcesywnie wykorzystywać. Źle skonstruowany w dzieciństwie zapis relacji córki z ojcem, naraża na szwank całą jej równowagę emocjonalną i utwierdza w przekonaniu, że nie jest ona godna miłości.

Matki często nieświadomie wpajają swoim pociechom, że muszą sobie zasłużyć na aprobatę taty. - Pójdziesz z tatusiem na lody, jak będziesz grzeczna - kiedy córka słyszy takie słowa, to zapada jej w pamięci, że gdy tatuś jest nieprzystępny, znaczy, że zrobiła coś nie tak. Obwinia siebie i chce się koniecznie poprawić, żeby zasłużyć na uczucie.

Zobacz także:

Izabela Pek OFFline profil autora

Autor: Izabela Pek

Napisz do autora

Artykuły (18) Galerie (11) Średnia ocen (4.59)

Wiek: 27 | Miejscowość: Gdynia | Kraj: Polska

O mnie: Dziennikarka trójmiejskiego magazynu Prestiż, fotomodelka, z wykształcenia politolog.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 16

Sortuj komentarze:

Jerzy Granowski 19.05.2011 10:11

Ocena: Ocena pozytywna 32 Ocena negatywna 26

Interesujący artykuł i bardzo ważne spostrzeżenia.
Relacje ojciec - córka dla małego dziecka to ważny okres jestestwa, a w przyszłości postrzegania społecznego świata i rozwijania relacji międzyludzkich dorosłego życia, do którego rodzic wprowadza swoją pociechę...
Pozdrawiam serdecznie

Komentarz został ukrytyrozwiń

agnieszka wojciechowska 31.03.2009 18:40

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 65

NA MIANO TATY TRZEBA ZASLUZYC ,szlak mnie trafia jak slysze ze facet nazywa sie ojcem po tym jak zostawia swoje dzieci i wogule sie nimi nieinteresuje,nie pamieta ich dat urodzenia itd...gdzie byl jak chorowaly,jak szly do szkoly czy potrzebowaly sie nim pochwalic przed innymi dziecmi w szkole ktore opowiadaja jakiego cudownego tata maja i jak sie z nimi bawi...oczewiscie sa super tatusiowie i dlanich chyle czolo,pracuja i sa zmeczeni a potrafia znalesc czas zeby pobvawic sie z dzieckiem albo zwyczajnie zapytac co robil w ciagu dnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

agnieszka wojciechowska 31.03.2009 18:32

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 54

(CZYZBY?JESLI MA SIE OJCA......) mam 2 corki i 2 synow 5 lat temu ich ojciec nas zostawil,postanowil zaczac od nowa,jedna corka miala wtedy 3 latka a najmlodsza nie caly roczek,chlopcy maja 13 i 11 lat,mam rozumiec ze moje corki wyrosna na bezuczuciowe kobiety?BZDURA,nie mozna z gory zalorzyc ze dziewczynki beda miale nie udane zycie uczuciowe tylko dlatego ze ich ojciec okazal sie po tylu latach bez uczuciowym gnojkiem?mowie gnojkiem bo on wogule nie odwiedza dzieci i nie dlatego ze nie moze ale niechce.i co?jak prubowac zmienic kontakt z takim ojcem jak on go nie chce...jego strata

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 17.01.2009 22:33

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 70

To nie ja stwarzam tylko Ty go uwidoczniłaś w swoim art.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Izabela Pek 17.01.2009 22:31

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 66

oldstory: tu mnie masz. Zagalopowałam się....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Izabela Pek 17.01.2009 22:29

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 58

Pani Ewa widze probuje stworzyc portret psychologiczny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agnieszka Janiak 17.01.2009 22:27

Ocena: Ocena pozytywna 56 Ocena negatywna 67

>Czyżby? Jeśli ma się OJca, a co jeśli nie żyje...

Napisałam "można", nie chodziło mi o wszystkie możliwe sytuacje. Najgorszym zabiegiem w dyskusji jest generalizacja. Wydaje mi się po prostu, że w swoim tekście pominęłaś wiele odcieni życia, skupiając się na głoszeniu sądów absolutnych.

>Ja opisałam, jak ważny jest okres wczesnego dzieciństwa (2-3 latka), bo ten najsilniej zapisuje sie w podswiadomosci.

Przecież bardzo dużo tekstu poświęciłaś okresowi dojrzewania, np. "W okresie dorastania zadaniem ojca jest wyrzeźbienie z niewinnej dziewczynki - pewnej swojej wartości, nie tylko ze względu na swoją atrakcyjność fizyczną, dojrzałej kobiety. To, w jaki sposób wywiąże się ze swojego zadania, wpłynie na całe jej życie." - w tym zdaniu wręcz ustawiłaś na panteonie ważności czas dorastania. Niemniej jednak zgadzam się, że pierwsze lata życia to klucz do późniejszych relacji, to wtedy kształtują się zręby charakteru i osobowości. I zgadzam się także z tym, że wielu rodziców zapomina o istotności tego okresu, co przynosi złe efekty w przyszłości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 17.01.2009 22:21

Ocena: Ocena pozytywna 64 Ocena negatywna 61

Psychoterapeuta zalecił by sesje..dosyć długą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Izabela Pek 17.01.2009 22:08

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 55

Owszem jeśli ma się Ojca, to można naprawić, ale zazwyczaj zbyt późno. Ja opisałam, jak ważny jest okres wczesnego dzieciństwa (2-3 latka), bo ten najsilniej zapisuje sie w podswiadomosci. A ten czas mija bezpowrotnie i nie jest mozliwe "naprawienie" relacji w nim zachodzacych. W psych ten okres okresla sie mianem "krytycznego", a rodzice czesto nie przywiazuja do niego nalezytej wagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 17.01.2009 22:07

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 52

Po prostu musisz mu wybaczyć...nawet jeśli nie żyje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.