Pozycja materiału w rankingach:
Chociaż to sformułowanie wydaje się irracjonalne, to jednak tkwi w nim ziarenko prawdy. Tata, to ktoś, kto jest opoką dla córki czy syna. Taka córka, która nie zaznała tego uczucia i nosi w sobie ukryty żal, nigdy nie wypowie słowa "tato".
Zobacz także:
Artykuły
(18)
Galerie
(11)
Średnia ocen
(4.59)
Wiek: 27 | Miejscowość: Gdynia | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarka trójmiejskiego magazynu Prestiż, fotomodelka, z wykształcenia politolog.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jerzy Granowski 19.05.2011 10:11
Interesujący artykuł i bardzo ważne spostrzeżenia.
Relacje ojciec - córka dla małego dziecka to ważny okres jestestwa, a w przyszłości postrzegania społecznego świata i rozwijania relacji międzyludzkich dorosłego życia, do którego rodzic wprowadza swoją pociechę...
Pozdrawiam serdecznie
agnieszka wojciechowska 31.03.2009 18:40
NA MIANO TATY TRZEBA ZASLUZYC ,szlak mnie trafia jak slysze ze facet nazywa sie ojcem po tym jak zostawia swoje dzieci i wogule sie nimi nieinteresuje,nie pamieta ich dat urodzenia itd...gdzie byl jak chorowaly,jak szly do szkoly czy potrzebowaly sie nim pochwalic przed innymi dziecmi w szkole ktore opowiadaja jakiego cudownego tata maja i jak sie z nimi bawi...oczewiscie sa super tatusiowie i dlanich chyle czolo,pracuja i sa zmeczeni a potrafia znalesc czas zeby pobvawic sie z dzieckiem albo zwyczajnie zapytac co robil w ciagu dnia.
agnieszka wojciechowska 31.03.2009 18:32
(CZYZBY?JESLI MA SIE OJCA......) mam 2 corki i 2 synow 5 lat temu ich ojciec nas zostawil,postanowil zaczac od nowa,jedna corka miala wtedy 3 latka a najmlodsza nie caly roczek,chlopcy maja 13 i 11 lat,mam rozumiec ze moje corki wyrosna na bezuczuciowe kobiety?BZDURA,nie mozna z gory zalorzyc ze dziewczynki beda miale nie udane zycie uczuciowe tylko dlatego ze ich ojciec okazal sie po tylu latach bez uczuciowym gnojkiem?mowie gnojkiem bo on wogule nie odwiedza dzieci i nie dlatego ze nie moze ale niechce.i co?jak prubowac zmienic kontakt z takim ojcem jak on go nie chce...jego strata
Ewa Krzysiak 17.01.2009 22:33
To nie ja stwarzam tylko Ty go uwidoczniłaś w swoim art.
Izabela Pek 17.01.2009 22:31
oldstory: tu mnie masz. Zagalopowałam się....
Izabela Pek 17.01.2009 22:29
Pani Ewa widze probuje stworzyc portret psychologiczny.
Agnieszka Janiak 17.01.2009 22:27
>Czyżby? Jeśli ma się OJca, a co jeśli nie żyje...
Napisałam "można", nie chodziło mi o wszystkie możliwe sytuacje. Najgorszym zabiegiem w dyskusji jest generalizacja. Wydaje mi się po prostu, że w swoim tekście pominęłaś wiele odcieni życia, skupiając się na głoszeniu sądów absolutnych.
>Ja opisałam, jak ważny jest okres wczesnego dzieciństwa (2-3 latka), bo ten najsilniej zapisuje sie w podswiadomosci.
Przecież bardzo dużo tekstu poświęciłaś okresowi dojrzewania, np. "W okresie dorastania zadaniem ojca jest wyrzeźbienie z niewinnej dziewczynki - pewnej swojej wartości, nie tylko ze względu na swoją atrakcyjność fizyczną, dojrzałej kobiety. To, w jaki sposób wywiąże się ze swojego zadania, wpłynie na całe jej życie." - w tym zdaniu wręcz ustawiłaś na panteonie ważności czas dorastania. Niemniej jednak zgadzam się, że pierwsze lata życia to klucz do późniejszych relacji, to wtedy kształtują się zręby charakteru i osobowości. I zgadzam się także z tym, że wielu rodziców zapomina o istotności tego okresu, co przynosi złe efekty w przyszłości.
Ewa Krzysiak 17.01.2009 22:21
Psychoterapeuta zalecił by sesje..dosyć długą.
Izabela Pek 17.01.2009 22:08
Owszem jeśli ma się Ojca, to można naprawić, ale zazwyczaj zbyt późno. Ja opisałam, jak ważny jest okres wczesnego dzieciństwa (2-3 latka), bo ten najsilniej zapisuje sie w podswiadomosci. A ten czas mija bezpowrotnie i nie jest mozliwe "naprawienie" relacji w nim zachodzacych. W psych ten okres okresla sie mianem "krytycznego", a rodzice czesto nie przywiazuja do niego nalezytej wagi.
Ewa Krzysiak 17.01.2009 22:07
Po prostu musisz mu wybaczyć...nawet jeśli nie żyje.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +4288)