Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > Każdy nosi w sobie liczbę Pi, by nie powiedzieć, że nią jest

Dział: Kino i TV

Ocena: 0pkt

Oceń:

Każdy nosi w sobie liczbę Pi, by nie powiedzieć, że nią jest

  • Źródło: Gość dnia
  • 2010-01-15 11:55
  • Odsłon: 2222
  • Komentarzy: 0

Tagi:

Nigdy nie myślałem, że na kanwie liczby "Pi" powstanie obraz filmowy i do tego jeszcze dramat/thriller. No, jeśli już, to dla matematycznych „zwyrodnialców”, a nie dla pospolitego odbiorcy.

Informacje z regionu
wielkopolska.naszemiasto.pl
plakat filmu / Fot. A jednak, film o takim właśnie matematycznie brzmiącym tytule powstał. Polecił mi go mój nowy wirtualny znajomy.

Nie mam umysłu ścisłego, chociaż powinienem, przez wzgląd na wykonywany zawód - inżynier, dlatego też sam tytuł mnie zniechęcił. W początkowej fazie nie miałem w ogóle ochoty, by go obejrzeć. Kolega był jednak tak uparty, że w końcu uległem. Muszę powiedzieć, że nie żałuję i słowo „natręt” znajduje u mnie inny wymiar - pozytywny.

Obraz nakręcony został techniką czarno-białą. Właśnie dzięki wspomnianej technice film w niesamowity wręcz sposób oddaje klimat dekadencji zawartego w nim świata. Choć może dekadencja, to słowo za mocne. Aczkolwiek wydaje mi się, że pasujące do fabuły. Wszak film pokazuje upadek głównego bohatera i nie tylko. Pytanie tylko, jaki? Na to już musi odpowiedzieć sobie każdy, kto sięgnie po to dzieło.

Scenariusza nie powstydziłby się żaden scenarzysta, a Nietsche i Freud mieliby niezły orzech do zgryzienia patrząc na poruszany w nim temat. Być może autor scenariusza jest potomkiem, któregoś z nich właśnie. Kto wie? Fabuła filmu nie jest jednak czymś nowym. Odwieczna walka o palmę pierwszeństwa. Chęć rozwiązania zagadki, która rządzi naszym globem, jak i otaczającym nas wszechświatem. Kto nie chciałby, choć na chwilę zostać panem świata? Zgłębienie tej tajemnicy to coś, czego wielu z nas poszukuje. Niepohamowana żądza władzy, zdobycia przysłowiowego eliksiru nieśmiertelności, w postaci panowania i bycia kolejnym doktorem Frankensteinem lub, choć … chirurgiem plastycznym.

Film, jak dla mnie, człowieka poszukującego cały czas swojego „Ja”, jest ciekawym studium jednostki i ogółu. Ludzkości, która samoistnie, przez odruch bezwarunkowy niczym wyssany z mlekiem rzymskiej wilczycy, dąży do samozagłady. W sposób przerysowany, ale jakże dobitnie pokazuje obraz człowieka i jego moralny i intelektualny upadek.


Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.