Facebook Google+ Twitter

Każdy z nas ma swój "Sekret"

Droga do mojej ulubionej księgarni. Wejście, długa prosta, uwaga filar, skręt w lewo, dolna półka, jest – zamknięty w kilku egzemplarzach mój literacki świat. Zazwyczaj tak jest, że każdy z nas ma swoje ulubione pozycje, autorów, styl pisania. Rzadko przytrafia się książka, na którą spojrzy niemal każdy. "Sekret” Rhondy Byrne jest inny. Dlaczego?"

"Sekret" - autor Rhonda Byrne. / Fot. Tomasz Mazur"Poznając Sekret, dowiesz się, jak mieć wszystko, czego pragniesz, być, kim pragniesz, i mieć, czego pragniesz. Dowiesz się, kim naprawdę jesteś". Te słowa zachęciły mnie, aby zerknąć do środka, choć troszkę uchylić rąbka tajemnicy. Sekret ma to do siebie, że dopóki go nie zgłębimy, pozostaje tajemnicą. Nic zaś człowieka bardziej nie nęci, jak coś, czego nie wie, a chciałby wiedzieć, coś czego nie ma, a chciałby mieć. Być bogatym, sławnym, szczęśliwym, zdrowym, cenionym. Zakochać się raz na całe życie, lub skakać "z kwiatka na kwiatek", ale tak, by inni o tym nie wiedzieli. Można tak wyliczać bez końca, nasze pragnienia, zamiary, fantazje.

Takie jest życie. Taka jest książka "Sekret", australijskiej pisarki, do niedawna producentki, Nine Network. Coś z pogranicza psychologii, myśli filozoficznej, a dla niektórych być może także życiowego poradnika. Choć recepta na życiowy sukces, wydaje się banalna, zwyczajnie "wystarczy chcieć", to jednak każdy z nas doskonale wie, że od chcieć, jest jeszcze daleka droga, do "móc" i "mieć". Wszystko ma związek ze szczególną "siłą przyciągania", która, tkwi w nas. "Stajesz się tym, o czym najczęściej myślisz, ale także to przyciągasz”. Proste? Sprawdź sam, zdaje się mówić do czytelnika Rhonda Byrne. Niby nic odkrywczego, ogólnie bowiem wiadomo, że to podświadomość w dużym stopniu decyduje o naszych zachowaniach, emocjach, sposobie bycia.

Czytam, czytam...i nic

Czytając "Sekret" cały czas nurtuje mnie pytanie: skoro tak jest, to może pojęcia takie jak: szczęście, sława, zdrada czy kłamstwo, nie istnieją. Przecież wystarczy pozytywne myślenie, mam psa, rower, plecak pełen wspomnień – jestem szczęściarzem. Przynajmniej tak podpowiada mi moja podświadomość. Ale czemu zamiast psa, nie mogę mieć całego Zoo, zamiast roweru, nowiutki komis samochodowy, a w miejsce plecaka wyspę, gdzieś koło Tasmanii. Chcę, ale...

Zawsze jest jakieś ALE. Być może ta książka ma w sobie jakąś tajemną siłę. Może już niedługo któryś z dziennikarzy obywatelskich napisze – "Pani Krysia z małej wioski pod Świdnicą wygrała milion, bo przeczytała "Sekret". Jest szczęściarą". Ktoś inny miał katar, ale po przeczytaniu "Sekretu” katar minął. To dobrze, choć obiektywnie, pewnie witamina C, jak zawsze okazała się pomocna.

Mój mały sekret...

Pomimo licznych wskazówek, dowodów na sukces sekretu, mnie te wszystkie historie nie przekonały. Jestem optymistą, myślę pozytywnie, zawsze skrupulatnie planuję każdy krok. Otwierając tą książkę, liczyłem na odkrycie jakiegoś tajemnego sekretu, dzięki czemu nie będę mógł zasnąć przez najbliższe tygodnie. Zawiodłem się. Nie tylko dlatego, że spokojnie śpię od tygodnia, ale po raz kolejny wertowałem coś, o czym wiem od dawna. Jedyna zaleta, książka jest pięknie wydana, czułem się, jakbym czytał jakiś zabytkowy dokument. Wad jest więcej, ale nie chcę się żalić, bo po co? Autorka na sześćdziesiątej którejś tam stronie, stanowczym tonem zwraca się do czytelnika – "Musisz czuć się dobrze". Ja przeczytałem całą, czy czuję się dobrze? Niech to będzie mój sekret...


Autor: Rhonda Byrne
Wydawnictwo: Nowa Proza, Listopad 2007
Liczba stron: 216

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Jak napisał Castaneda, można komuś zdradzić największy sekret Wszechświata, ale jeśli ten ktoś nie posiada osobistej mocy, nic mu to nie da. Nic nie zrozumie.

Inaczej mówiąc, Sekret jest skierowany do osób, które poszukują recepty na zmianę swojego dotychczasowego życia.

No i z przeglądania takiej książki nic nie wynika. Trzeba ją po pierwsze zrozumieć, po drugie przekuć w praktykę :)

Pozdrawiam,
Wojciech Diechtiar
autor bloga Sekret Życia w Obfitości

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.07.2008 01:37

"a ksiązka jest tak banalna, zawiera taki stek wyświechtanych banałów rodem z Coelho, że przeglądając kilka stron czułam się zażenowana bardziej niż gdyby mnie ktos przylapał na dłubaniu w nosie.\"
haha, świetne sformułowanie:D

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.07.2008 01:36

To jest (nie wierzę, że to piszę) gorsze od Paulo Coelho, a o to naprawdę trudno.

Komentarz został ukrytyrozwiń

dokładnie

Komentarz został ukrytyrozwiń

...a co gorsza...czytając opinie o książce...wielu (ba!!! niemal każdy!!!) traktuje ją jak jakieś święte pismo ;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

tak ksiązka ma w sobie tajemną siłę;>
niewiarygodny wręcz marketing i reklamę, nawet Samantha z Seksu czyta ją na plaży

a ksiązka jest tak banalna, zawiera taki stek wyświechtanych banałów rodem z Coelho, że przeglądając kilka stron czułam się zażenowana bardziej niż gdyby mnie ktos przylapał na dłubaniu w nosie.\
doprawdy, nie dajmy sie zwariować;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.