Facebook Google+ Twitter

Każdy zda z siebie sprawę

Mocno ostatnio dyskusje i spory o symbole religijne i wolność przekonań rozgorzały.

Nadzwyczajnie obrodziło nam latoś dyskursami i rozhoworami wszelakimi w kwestii tak delikatnej materii, jak symbolika i uczucia religijne, co w Rzeczpospolitej naszej, tematem mocno zapalnym, a i nerwowość jakowąś niezdrową inspirującym, ostatnio się zdaje.

Obserwując zapalczywość harcowników stron obojga, z obawą mniemam, że koniec końców, któremu z waćpanów owych ręka do szabli sięgnie, jak to już i drzewiej bywało, a wtedy i rokosz, czy inne nieszczęście w narodzie gotowe.

"Przeto nie osądzajmy już jedni drugich, ale raczej baczcie, aby nie dawać bratu powodu do upadku, czy zgorszenia" Rz. 14; 13

Pracowałem swego czasu, ja - protestant ewangeliczny - z bardzo przywiązanym do swych religijnych przekonań i tradycji - rzymskim katolikiem. Zajmowaliśmy na przemian jedno pomieszczenie i mój czcigodny zmiennik upierał się wytrwale, że bez krucyfiksu na ścianie to on w żaden sposób pracować nie może i nie ma w zwyczaju.

Tak więc i utrwaliło się z czasem, że ja w mój dzień krucyfiks zdejmowałem i pieczołowicie układałem w przeznaczonej specjalnie na ten cel szufladzie, a nazajutrz kolega zawieszał go na powrót z całą, przynależną tak doniosłemu wydarzeniu, celebrą. Tak nam ten rytuał cyklicznej i z pełnym wzajemnym szacunkiem de i sakralizacji pomieszczenia wszedł w nawyk, że gdyby któryś z nas zapomniawszy swej powinności nie dopełnił, z miejsca by niepokój o stan swych zmysłów, tudzież głębokość wiary u drugiego wzbudził.

Osobliwy, acz wielce znaczący consensus wypracowaliśmy na niedziele. Kolega tak długo użalał się i biadolił, iż nasz wspólny gabinet na ten, tak ważny i święty dla niego dzień bez żadnej opieki przed szatanem i innym diabelstwem pozostaje, że kiedy to mnie przypadała sobota, dla spokoju jego duszy, posłuszny Słowu - "A my, którzy jesteśmy mocni, winniśmy wziąć na siebie ułomności słabych, a nie mieć upodobania w sobie samych" Rz. 15; 1, krucyfiks na ścianie obowiązkowo przed wyjściem zawieszałem.

Wracając więc na grząski grunt toczących się sporów, może by tak bulwersującemu ostatnio kolędą w reklamie portalowi Allegro zasugerować, by proporcjonalnie do światopoglądowego podziału, w dni powszednie pieśń paraliturgiczną wykorzystywał, a w niedzielę Międzynarodówkę.
I może wreszcie zgoda nastanie, bowiem "Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie." Rz.12;18.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Pani Jadziu! Już kiedyś prosiłem Panią, żeby odpuściła Prezydentowi. Teraz widzę, że przesiadła się pani na innego "konika". Jak to jest w tej Polsce: wszelkie inne "Anty" są krytykowane a antykatolicyzm jest czynem chwalebnym? Ileż to szkód katolicy Polsce wyrządzili. Proszę niech Pani wymieni parę, poza tym, że Rydzyk jeździ Mybachem i że jego zwolennicy noszą mohery. Pozdrawiam z duża dozą wyrozumiałości i tolerancji, oraz przepraszam za krzywdy wyrządzone Pani przez katolików.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Pawle - obserwując narastającą w postępie geometrycnym komercjalizcję wszelkich świąt katolickich, od odpustów parafialnych poczynając, obserwując coraz to dziwaczniejsze zastosowanie do celów handlowych wszelkich symboli religijnych (od butelki - Madonny z odkęcaną głową poczynajc) - mniemam, że już niedługo dojdzie do permanentego stanu "obrażania" się gorliwych katolików na...samych siebie. Każdy bowiem w tym nawale znajdzie, w imię obrony "wiary prawdziwej" - obiekt do potępienia konkurenta.
"Zniewagi" wiekszego kalibru zablokują sądy, reszta załatwi sprawę metoda babki z Samych Swoich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję serdecznie. Takiej właśnie tolerancji, wyrozumiałości i sztuki współistnienia uczy nas Chrystus. Również pozdrawiam gorąco.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Już to kiedyś wyznawałem. Obecnie - jak wspomniał autor - wystąpił kolejny nawrót wałkowania tematów religijnych. Przypomnę więc, jestem rzymsko - katolickiego wyznania a przyjaźniłem się z Żydem, obecnie z Jehowym, nie mówiąc o ateistach. No i - przebaczcie mi - uczestniczę często w Apelu Jasnogórskim za pośrednictwem transmisji w telewizji "Trwam". Choć czerwienię się ze wstydu - wyznam jednak - często odmawiam "Pod Twoją Obronę" tj. modlitwę do Świętej Bożej Rodzicielki, której nauczyła mnie moja Matka w dzieciństwie.
Współżycie ludzi o różnych wyznaniach, czy światopoglądach jest możliwe i potrzebne. We współuczestniku doczesności nie musimy dostrzegać innowiercy, czy zwolennika innej teorii światopoglądowej - tylko Człowieka. Pozdrawiam Serdecznie Autora i Resztę Towarzystwa, bez względu na wyznanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.