Facebook Google+ Twitter

Kazik "Silny Kazik Pod Wezwaniem" - recenzja

To już czwarty album, na którym popularny artysta mierzy się z cudzymi utworami.

okładka płyty "Silny Kazik Pod Wezwaniem" / Fot. SP RecordsTym razem na warsztat wziął utwory nieco zapomnianej, lecz popularnej w latach 60. Silnej Grupy Pod Wezwaniem, do której artysta ma duży sentyment oraz solowe dokonania Kazimierza Grześkowiaka i Tadeusza Chyły. Pierwsze jego podejście do twórczości formacji (utwór "Południe") miało miejsce na krążku "Las Maquinas de la Muerte" KNŻ. Także dzięki jego namowom, na Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu zaistniał dzień Kazimierza Grześkowiaka.

Kto miał nadzieję na album z utworami o charakterystycznym dla Staszewskiego brzmieniu, może się zawieźć. Stylistycznie "Silny Kazik Pod Wezwaniem" ma tyle wspólnego z Kazikiem, co Szwagier Kolaska z T. Love. Jednak przyjęta na "Silnym Kaziku Pod Wezwaniem" stylistyka świetnie pasuje do Staszewskiego barda, który doskonale ze swą rozpoznawalną chrypką się odnajduje. Tradycyjne rockowe instrumentarium zostało porzucone na rzecz saksofonów, klarnetu czy akordeonu, a utwory w znaczący sposób zostały przearanżowane w stosunku do oryginałów.

Spotkałem się z bardzo krytycznymi opiniami na temat tego albumu. Najwyraźniej część krytyków zaszufladkowała Kazika jako kontestującego rockmana, nie dopuszczając możliwości , że uznany twórca i muzyk może mieć więcej niż jedno oblicze swej artystycznej osobowości. Z pewnością Staszewskiemu należą się wyrazy uznania za "Silnego Kazika Pod Wezwaniem". Ta płyta pokazuje nie tylko to, że Kazik potrafi za pomocą swego głosu nadać takiego wyrazu cudzym utworom, że słuchając ich mamy wrażenie jak by były jego własnymi, ale również, że ludowa estetyka nie musi być sprowadzona jedynie do błahej biesiadnej postaci.

Duża zasługa w tym Andrzeja Izdebskiego, odpowiedzialnego za m.in. za aranżację i produkcję płyty. Dzięki niemu mamy do czynienia z szerokim spektrum brzmienia. Czasem jest bardzo oszczędnie, jak w "Mojej dzieweczce", gdzie słyszymy jedynie akordeon. Z kolei "Anusia" z big-bitową partią basu może kojarzyć się motywem tytułowym znanym z filmu "Czterej pancerni i pies". Jednak prawdziwą perełką jak dla mnie jest rewelacyjna "Rozprawa o robakach" zmierzająca nieco w jazzowe okolice, pełna specyficznego psychodelicznego niepokoju.

Osobne brawa dla Kazika za genialną interpretację. "Silny Kazik Pod Wezwaniem" to niezwykle udana kolaboracja muzyczna Izdebskiego i Staszewskiego, która sprawiła, że po raz kolejny Kazik zaskoczył, i to bardzo pozytywnie. Mam nadzieję na więcej w wykonaniu tej dwójki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

(+) Zachęciłeś mnie do przesłuchania :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za zwięzła i dobrą recenzję;-)
pozdrawiam!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.