Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kazimierz Kaczor: Nienawidzę stagnacji

Pozycja materiału w rankingach:

22783 miejsce

Dział: Kultura

Ocena: 96pkt

Oceń:

Kazimierz Kaczor: Nienawidzę stagnacji

  • Źródło: Gość dnia
  • 2009-06-19 18:35
  • Odsłon: 18858
  • Komentarzy: 46

Wydaje mi się, że dopóki teatr, film w Polsce nie przejdzie etapu przesytu rozliczeniowego, dotąd nie będzie jakakolwiek twórczość patrzeć do przodu. Dopóki ten fakt nie zaistnieje – nie będzie odlotu w innym kierunku! (...) Ale żeby do tych etapów doszło - musimy najpierw, w naszej ojczyźnie, mieć za co żyć - mówi Kazimierz Kaczor w rozmowie z Markiem Różyckim jr.


Przy okazji spytam - co składa się na sukces aktora w Polsce?
- Jeśli mówimy o prawdziwym sukcesie, a nie o błysku, meteorze czy sezonowej komecie – odpowiedź jest bardzo prosta: wielokrotność grania dobrze dobrych ról. Jeśli po kilku latach aktor nie schodzi poniżej pewnego poziomu - jest zauważony, staje się ceniony i na niego się chodzi, to jest moim zdaniem sukces w tym zawodzie. Nie decydują o tym recenzje czy nagrody festiwalowe. Można przytoczyć tu niebywały sukces Jadzi Jankowskiej, która zdobyła - jako jedyna z polskich aktorek - Złotą Palmę w Cannes i nic to nie zmieniło w jej karierze, a w kraju jest aktorką niewykorzystaną. Oczywiście chcę wierzyć, że propozycje ról napływają w wyniku talentu, zdolności aktora. Bywa również i tak, że w jego warunkach zewnętrznych jest coś takiego, co wydaje się, że odpowiada współczesnemu zapotrzebowaniu widowni. Myślę, że gdyby na przykład Zbyszek Cybulski pojawił się teraz - tak jak wyglądał i tak jak grał - mógłby nie znaleźć odpowiedniego oddźwięku. 35 - 40 lat temu był czas na Jurka Stuhra czy Krysię Jandę. Nie oceniam tu ich aktorstwa, które szalenie cenię - myślę tylko, że funkcjonuje coś takiego, jak znalezienie się we właściwym czasie. Ale sukces - tak jak już powiedziałem – to wielokrotność grania dobrze dobrych ról.
Rola Kurasia w „Polskich drogach” była „słupem milowym” w Pana karierze. Czy jednak w Pana przypadku popularność po serialach „Polskie drogi” i „Jan Serce” - nie była bodźcem do szukania innych możliwości, chociażby z obawy przed przypisaniem do jednego typu ról? Jak udało się Panu uniknąć szuflady?
- Oczywiście, próbowałem tym sterować, ponieważ zdawałem sobie sprawę, że w momencie kiedy serial zdobył tak wielką popularność - istnieje niebezpieczeństwo przylepienia mi etykietki
Kurasia. Wśród znajomych czy przyjaciół uprawiających ten zawód - patrzyłem na Franka Pieczkę, którego przezywano Gustlikiem z „Czterech pancernych”. A przecież nie zapominajmy, że Franio Pieczka zagrał w jednym z najwspanialszych filmów, w „Żywocie Mateusza”, gdzie stworzył fantastyczną kreację. Tych kreacji było później bardzo, bardzo wiele. Tak więc zdawałem sobie sprawę z takiego niebezpieczeństwa i dokonywałem wyboru ról. Gdy skończyły się „Polskie drogi” - ja w cztery dni później zagrałem SS-mana w „Rozmowach z katem” Moczulskiego. Oczywiście ten SS-man nabierał w końcu ludzkiego oblicza - tym niemniej pozwoliło mi to uwierzyć, że potrafię grywać inne role. To był świadomy wybór Hubnera i Wajdy. Ani razu nie usłyszałem na widowni: „O, Kuraś się przebrał…” Grałem też przecież w serialu TV „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”, gdzie wcieliłem się w postać komisarza policji pruskiej, polakożercę. Prawdą jest, że mu się potem losy jakoś „uczłowieczyły” - tym niemniej była to diametralnie różna postać. Tak na marginesie - za Frankego dostałem największą liczbę nagród państwowych… Z kolei „Jan Serce” wydawał mi się znowu inny od Kurasia, a więc pracujący na moją korzyść… Potem przyszły „Alternatywy 4”, „Zmiennicy”, „Obywatel Piszczyk”, „Planeta krawiec” - a więc znowu zupełnie inne postaci. Doprowadziło to moim zdaniem do tego, że ludzie mówią o mnie - aktor, który grał Kurasia, Janka Serce, ale – mam nadzieję - uniknąłem tej jednej etykietki.
Jednak stworzył Pan swojego bohatera, jakby wbrew wilczym prawom współczesności, który opowiada się za wartościami i etyką prawdziwego człowieczeństwa. Postać symbol – typ bohatera z wadami, słabościami, jednak wrażliwy, dobry, ludzki, pełen empatii…
- Ależ te role tak zostały pomyślane, napisane i wyreżyserowane. Oczywiście, było to też zgodne z moim myśleniem o takiej postaci. Jeśli jesteśmy ludźmi, mamy świadomość własnego charakteru i okoliczności w jakich żyjemy. Często musimy dokonywać określonych wyborów, pogodzić się z czymś, do czego nie mieliśmy wcześniej przekonania. Każdy potrafi się z taką postacią identyfikować. Mnie szczególnie biorą role ludzi, którzy strasznie boją się tuż przed śmiercią, a pomimo to pokazują, że im nie zależy. To mnie wzrusza, to mnie bierze, bo wiem, że jemu żal życia, a tylko jego morale jest wyższe ponad chęć przeżycia za wszelką cenę. Ale tych ról nie było tak wiele, choć być może one właśnie były najbardziej zauważalne. W teatrze czy TV grywam przecież Szwarc-charaktery - na przykład komisarza policji w „Żegnaj Judaszu”;
jednym z ważniejszych moim zdaniem epizodów w moim życiu było zagranie pułkownika UB w „Człowieku z marmuru”. Podobnie w przedstawieniu TV „Małżeństwo Marii Kowalskiej” gram oficera śledczego UB. Lubię grywać takie, diametralnie różne, postacie.
Na koniec spytam - jak Pan sądzi, czy nasz teatr reaguje na zapotrzebowania społeczne i dyskutuje te nawet najbardziej jątrzące sprawy?
- Oczywiście, że teatr nie odnajduje się w naszej rzeczywistości! Czy teatr miał kiedykolwiek szansę być natychmiast gotowy na to, żeby odpowiadać - co dzieje się na ulicy, czy też w naszej świadomości? Nie miał takiej szansy i pewnie nigdy jej mieć nie będzie. Sam proces produkcyjny w teatrze wymaga przynajmniej rocznej zwłoki. Najpierw musi zaistnieć zdarzenie, potem to zdarzenie musi ktoś napisać-opisać; następnie tekst musi trafić do teatru i to zdarzenie trzeba zainscenizować. Jeśli napisać - to w kilka miesięcy, jeśli wystawić w teatrze - przynajmniej w trzy miesiące. Widzimy, że czas biegnie i często następny tydzień niesie nowe zjawiska, które za pół roku, czy rok ludzie dawno zapomną. Rolę teatru widzę w uniwersalizmie tematów, czy też jakby podejmowaniu grupy problemów, które wciąż nas nurtują, interesują, martwią. Gdybyśmy na przykład w tym momencie wystawili sztukę o parlamencie 20-lecia międzywojennego - jakąś sprawę, gdzie frakcje toczą ze sobą zażartą walkę, gdy na forum Sejmu coś się odbywa, o coś chodzi - mielibyśmy szansę na co dzień porównać w TV, jak ci nasi posłowie czy senatorowie się zachowują; jak nasza rzeczywistość ma się do minionej. Ale takiej sztuki nie ma. Wydaje mi się, że dopóki teatr, film w Polsce nie przejdzie etapu przesytu rozliczeniowego, dotąd nie będzie jakakolwiek twórczość patrzeć do przodu. Dopóki ten fakt nie zaistnieje - nie będzie odlotu w innym kierunku!
…święte słowa, niestety!
- Poza tym to wszystko będzie musiał ktoś napisać, a więc trzeba stworzyć warunki do tego, aby powstał dobrze opłacany przemysł pisania scenariuszy i sztuk teatralnych, bo prawdą jest, że ilość przeradza się w jakość, a raczej: ilość rodzi jakość. Ale żeby do tych etapów doszło – musimy najpierw, w naszej ojczyźnie, mieć za co żyć.
A póki co, teatr, kabaret i farsę - mamy przedstawiane w programach informacyjnych telewizji: „Wiadomościach”, „Faktach”, „Dziennikach” itp. - ostatnio, niestety, dość mocno retuszowanych przez nową cenzurę obecnej ekipy rządzącej.
Autor: Marek Różycki jr.
Pierwsza publikacja: http://www.fabianski.com.pl/felietony/kaczor.htm
Kazimierz Kaczor / Fot. Zdjęcie Kazimierza Kaczora zrobione przez fotosistę z planu. Otrzymałem je od aktora do publikacji.
Marr

Komentarze: 46

Sortuj komentarze:

S. Korn. 23.06.2009 23:14

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 71

Marek, bardzo dobrze wypunktował , to co powinno być poprawione w nowym wydaniu W24 dlatego pozwoliłam sobie przekleić to jeszcze raz ... może pan Red. Nacz. zechce się nad tym łaskawie pochylić i przedyskutować ten problem z informatykami.


1. Za mało jest zajawek - tylko 6 - na kolumnach poszczególnych działów (a tylko fanatycy sięgają do poprzednich stron).
2. Brak bocznego panelu na prawej stronie: "Tam, gdzie toczy się dyskusja" - sprawia, że teksty wartościowe, pracochłonne, a może kontrowersyjne - umykają społeczności. Ten "zamiennik" klatki z tylko ostatnimi wpisami - nie zastępuje panelu. Wiemy, że tylko nieliczni zabierają głos, a jeszcze teraz, gdzie nie trzeba uzasadniać nic w "okienku" stawiając plus czy minus - trzaska się gwiazdki i po sprawie. Serwis nabrał przyspieszenia, ale coś za coś. Coraz mniej widzę tekstów pogłębionych, dopracowanych. A właśnie takie tytuły (nawet już bez zajawek) pojawiały się po prawej stronie kolumny głównej. Wówczas tekst nie uciekał.
3. Po co te wielkie zdjęcia, które zajmują bardzo wiele miejsca - właśnie na zajawki z tytułami.
4. Może sprawa już drugorzędna, ale jasno i prosto było wejść na profil autora, by poczytać jego teksty. Teraz nikt nie zagląda do panelu autora.
5. Nie pojmuję "misji" pisania "na ścianach". Nawet w dzieciństwie tego nie robiłem, a teraz się tylko wygłupiam (...)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 23.06.2009 22:58

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 66

Tak, Steniu, jest mi przykro i... szkoda już się powtarzać... "Gadał dziad do obrazu...." Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefania Najsarek 23.06.2009 21:48

Ocena: Ocena pozytywna 72 Ocena negatywna 81

Żałuję, że z ramówki tv zniknely spektakle teatralne.
Wraz z nimi ulubieni, znani aktorzy, ktorych przypomina w swietnych wywiadach
Marek. Wielkie dzieki!
Szkoda, ze takie wartosciowe materialy, tak szybko spadaja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 23.06.2009 14:55

Ocena: Ocena pozytywna 72 Ocena negatywna 66

Wprawdzie nigdzie nie jest powiedziane, że łatwo "zabłądzić pod strzechy", ale akurat tutaj to wyjatkowo trudne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 23.06.2009 13:41

Ocena: Ocena pozytywna 65 Ocena negatywna 61

Dziękuję Jolu, przyjmuję wszelkie rady! Rozmowę z Kazimierzem Kaczorem pisałem przez miesiąc....... Ponownie autoryzowałem, a to wiele, wiele czasu i zachodu! Moim skromnym zdaniem na miejscu : Tam, gdzie ktoś coś napisał na ścianie - powinien powrócić panel z tytułami tekstów: "Tam, gdzie toczy się dyskusja". Prosiłem o tę malutką zmianę wszystkich w redakcji, niestety, bez skutku.... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 23.06.2009 13:19

Ocena: Ocena pozytywna 113 Ocena negatywna 73

Marku, moja rada (może niewiele warta), dodawaj w tagach słowo "wywiad". :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 23.06.2009 13:17

Ocena: Ocena pozytywna 50 Ocena negatywna 71

Dobrze by było, by na miejscu : "Co pisze się na ścianie...." (na pierwszej kolumnie) - widniały tytuły tekstów: "Tam, gdzie toczy się dyskusja". I nie byłoby sprawy.... Czy to takie trudne do zmiany (poprawki)?.... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 23.06.2009 11:06

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 70

Sławo, dwanaście lat temu postanowiliśmy w mojej organizacji, Elbląskiej Radzie Konsultacyjnej Osób Niepełnosprawnych, wydawać biuletyn informacyjny. Biuletyn dosyć szybko rozwinął się w miesięcznik społeczno-kulturalny "Razem z Tobą" a parę lat temu doszłam do wniosku, że musimy być również w internecie i stworzyłam serwis "dobra strona niepełnosprawnych" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 23.06.2009 10:54

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 54

Aniu, po prostu żal żmudnej pracy. Obecnie "trendy" są teksty pisane "na kolanie".... Szkoda byłej gazety! Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 22.06.2009 16:11

Ocena: Ocena pozytywna 65 Ocena negatywna 51

Panie Pawle, tak skrótowo:

1. Za mało jest zajawek - tylko 6 - na kolumnach poszczególnych działów (a tylko fanatycy sięgają do poprzednich stron).
2. Brak bocznego panelu na prawej stronie: "Tam, gdzie toczy się dyskusja" - sprawia, że teksty wartościowe, pracochłonne, a może kontrowersyjne - umykają społeczności. Ten "zamiennik" klatki z tylko ostatnimi wpisami - nie zastępuje panelu. Wiemy, że tylko nieliczni zabierają głos, a jeszcze teraz, gdzie nie trzeba uzasadniać nic w "okienku" stawiając plus czy minus - trzaska się gwiazdki i po sprawie. Serwis nabrał przyspieszenia, ale coś za coś. Coraz mniej widzę tekstów pogłębionych, dopracowanych. A właśnie takie tytuły (nawet już bez zajawek) pojawiały się po prawej stronie kolumny głównej. Wówczas tekst nie uciekał.
3. Po co te wielkie zdjęcia, które zajmują bardzo wiele miejsca - właśnie na zajawki z tytułami.
4. Może sprawa już drugorzędna, ale jasno i prosto było wejść na profil autora, by poczytać jego teksty. Teraz nikt nie zagląda do panelu autora.
5. Nie pojmuję "misji" pisania "na ścianach". Nawet w dzieciństwie tego nie robiłem, a teraz się tylko wygłupiam (...)

To tylko tak w skrócie, ale lepiej było pisać do poprzedniej gazety w24. Newsy newsami, ale chodzi również i o publicystykę.

Pozdrawiam z Chałup-y....
Marek jr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.