Facebook Google+ Twitter

Kazimierz Kaczor: Nienawidzę stagnacji

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-06-19 18:35

Wydaje mi się, że dopóki teatr, film w Polsce nie przejdzie etapu przesytu rozliczeniowego, dotąd nie będzie jakakolwiek twórczość patrzeć do przodu. Dopóki ten fakt nie zaistnieje – nie będzie odlotu w innym kierunku! (...) Ale żeby do tych etapów doszło - musimy najpierw, w naszej ojczyźnie, mieć za co żyć - mówi Kazimierz Kaczor w rozmowie z Markiem Różyckim jr.

Kazimierz Kaczor / Fot. Zdjęcie Kazimierza Kaczora zrobione przez fotosistę z planu. Otrzymałem je od aktora do publikacji.Znany i lubiany polski aktor telewizyjny, teatralny i filmowy. Szerokiej publiczności znany głównie z ról w serialach (pamiętny Jan Serce, senator Złotpolski) oraz jako prowadzący teleturnieju „Va-banque”.
Urodził się 9 lutego 1941 roku w Krakowie. To tutaj ukończył w 1965 roku Wydział Aktorski PWST, mimo iż początkowo został przyjęty na kierunek lalkarski. Jako profesjonalny aktor, występował na deskach krakowskiego Teatru Starego (1965-73) oraz stołecznych: Współczesnego (1973-74) i Powszechnego (od 1974 roku). Debiut filmowy Kazimierza Kaczora to drobny epizod w „Stawce większej niż życie” (1968).
W 1974 roku wystąpił w niewielkiej roli w komedii „Nie ma róży bez ognia” i „Potopie” Jerzego Hoffmana, oraz jako Kipman w „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy. W kolejnych latach ponownie zagra u Wajdy - w 1976 roku w „Człowieku z marmuru”, a w 1978 - w nieco większej roli redaktora naczelnego w „Bez znieczulenia”. Niejednokrotnie spotka się też ze Stanisławem Bareją (1978 „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?”, 1983 „Alternatywy 4”, 1986 „Zmiennicy”). W 1978 roku wystąpił w głośnym filmie Janusza Rzeszewskiego i Mieczysława Jahody „Hallo, Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy”.
Największą popularność przyniosły mu role w serialach TV - znakomita rola Leona Kurasia w „Polskich drogach” Janusza Morgensterna, tytułowa rola w filmie Radosława Piwowarskiego „Jan Serce” (1981), doktora Anzelma Budzisza w „Awanturze o Basię” (1995-96) oraz senatora Marka Złotopolskiego w serialu „Złotopolscy” (1997-2007, ponowna współpraca z Radosławem Piwowarskim).
Kazimierz Kaczor stworzył wiele kreacji teatralnych, w tym kilkadziesiąt dla Teatru TV (m.in. w roli Bolesława Bieruta w „Podróży do Moskwy” 1999, czy w roli Corneliusa w „Lordzie Jimie” 2002). W latach 1996-2005 był prezesem ZASP-u.
Marek Różycki jr.: Aktor w Polsce musi być świadomy nie tylko tego co gra, lecz również – w jakiej sprawie. Ponosi niejako odpowiedzialność w znacznie szerszym zakresie, niż wynikałoby to z samego zawodu. Jak Pan odczuwa to jakby dziedziczne obciążenie?
- Tak jest rzeczywiście. Myślę, że od tego się nie wyzwolimy. Tak było od co najmniej 100 lat i pewnie jeszcze trochę będzie. Jest to zadanie szlachetne i dowartościowujące, natomiast niekiedy bywa obciążające. Często chciałoby się nam znaleźć bliżej farsy czy burleski, a miewamy poczucie, że jesteśmy w Świątyni Sztuki. Ale to tak na razie musi być. Rozpolitykowane ostatnie przynajmniej 30 lat też sytuacji aktorowi w repertuarze nie ułatwia, albowiem w tych latach objawiło się coś, z czym nie mieliśmy do czynienia od ostatniej wojny - aktor poczuł się obywatelem z pełnym głosem, z prawem do wyrażania swojej opinii, swojego stanowiska. W dodatku ten głos obywatelski aktora bardzo się liczył, był znaczący i widoczny. To się już bardzo zmieniło, ale dopóki ta misja nie będzie zdjęta z tego środowiska, dopóty gdzieś tam w naszym myśleniu będzie to kapłaństwo, to służenie sztuce przez duże „S”.
Spytam o Pana filozofię życiową, bowiem aktor musi u nas odwoływać się nieustannie nie tylko do materii scenicznej czy filmowej, lecz również do własnych ocen, własnych poglądów na rzeczywistość. Innymi słowy - do tego kim jest i co reprezentuje sobą jako człowiek.
- To nie jest specyfika tylko polskiego teatru. Nie wyobrażam sobie aktora uprawiającego ten zawód - szczególnie grającego w sztukach czy filmach o tematyce współczesnej – aby takich odnośników w sobie nie miał. Jeśli nie jest on człowiekiem żyjącym pełnią życia, czyli bacznie obserwującym to, co się dookoła niego dzieje, wtedy staje się niewiarygodny jako twórca.
Marr

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (41):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 23.06.2009 22:58

Tak, Steniu, jest mi przykro i... szkoda już się powtarzać... "Gadał dziad do obrazu...." Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żałuję, że z ramówki tv zniknely spektakle teatralne.
Wraz z nimi ulubieni, znani aktorzy, ktorych przypomina w swietnych wywiadach
Marek. Wielkie dzieki!
Szkoda, ze takie wartosciowe materialy, tak szybko spadaja.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.06.2009 14:55

Wprawdzie nigdzie nie jest powiedziane, że łatwo "zabłądzić pod strzechy", ale akurat tutaj to wyjatkowo trudne!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.06.2009 13:41

Dziękuję Jolu, przyjmuję wszelkie rady! Rozmowę z Kazimierzem Kaczorem pisałem przez miesiąc....... Ponownie autoryzowałem, a to wiele, wiele czasu i zachodu! Moim skromnym zdaniem na miejscu : Tam, gdzie ktoś coś napisał na ścianie - powinien powrócić panel z tytułami tekstów: "Tam, gdzie toczy się dyskusja". Prosiłem o tę malutką zmianę wszystkich w redakcji, niestety, bez skutku.... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku, moja rada (może niewiele warta), dodawaj w tagach słowo "wywiad". :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.06.2009 13:17

Dobrze by było, by na miejscu : "Co pisze się na ścianie...." (na pierwszej kolumnie) - widniały tytuły tekstów: "Tam, gdzie toczy się dyskusja". I nie byłoby sprawy.... Czy to takie trudne do zmiany (poprawki)?.... Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.06.2009 11:06

Sławo, dwanaście lat temu postanowiliśmy w mojej organizacji, Elbląskiej Radzie Konsultacyjnej Osób Niepełnosprawnych, wydawać biuletyn informacyjny. Biuletyn dosyć szybko rozwinął się w miesięcznik społeczno-kulturalny "Razem z Tobą" a parę lat temu doszłam do wniosku, że musimy być również w internecie i stworzyłam serwis "dobra strona niepełnosprawnych" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.06.2009 10:54

Aniu, po prostu żal żmudnej pracy. Obecnie "trendy" są teksty pisane "na kolanie".... Szkoda byłej gazety! Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.06.2009 16:11

Panie Pawle, tak skrótowo:

1. Za mało jest zajawek - tylko 6 - na kolumnach poszczególnych działów (a tylko fanatycy sięgają do poprzednich stron).
2. Brak bocznego panelu na prawej stronie: "Tam, gdzie toczy się dyskusja" - sprawia, że teksty wartościowe, pracochłonne, a może kontrowersyjne - umykają społeczności. Ten "zamiennik" klatki z tylko ostatnimi wpisami - nie zastępuje panelu. Wiemy, że tylko nieliczni zabierają głos, a jeszcze teraz, gdzie nie trzeba uzasadniać nic w "okienku" stawiając plus czy minus - trzaska się gwiazdki i po sprawie. Serwis nabrał przyspieszenia, ale coś za coś. Coraz mniej widzę tekstów pogłębionych, dopracowanych. A właśnie takie tytuły (nawet już bez zajawek) pojawiały się po prawej stronie kolumny głównej. Wówczas tekst nie uciekał.
3. Po co te wielkie zdjęcia, które zajmują bardzo wiele miejsca - właśnie na zajawki z tytułami.
4. Może sprawa już drugorzędna, ale jasno i prosto było wejść na profil autora, by poczytać jego teksty. Teraz nikt nie zagląda do panelu autora.
5. Nie pojmuję "misji" pisania "na ścianach". Nawet w dzieciństwie tego nie robiłem, a teraz się tylko wygłupiam (...)

To tylko tak w skrócie, ale lepiej było pisać do poprzedniej gazety w24. Newsy newsami, ale chodzi również i o publicystykę.

Pozdrawiam z Chałup-y....
Marek jr.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku czym zniechęciło w24? Proszę o konkrety...

Pozdrawiam z urlopu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.