Facebook Google+ Twitter

Kazio się wygadał?

Kto tu kłamie? Prawdziwym powodem odejścia premiera z pewnością nie był planowany start w wyborach samorządowych.

A Polska to jedno wielkie bagno – to cytat z piosenki Mezo, która przed wyborami prezydenckimi promowała kampanię Marka Borowskiego. Po przejęciu rządów przez PiS scenariusz z utworu najsłynniejszego polskiego rapera zaczął się sprawdzać.

Nie mówię już o koalicji z Samoobroną i LPR, ale o wydarzeniu najświeższym – dymisji premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Otóż powodem jego rezygnacji ze stanowiska miał być start w wyścigu o fotel prezydenta Warszawy. I dobrze, choć dziwi, aż taki spadek ambicji u tak popularnego polityka. Ale dziwi nie tylko to. Zastanawia także pewna niekonsekwencja logiczna, która wkradła się do działań premiera.

O dymisji Marcinkiewicza opinia społeczna dowiedziała się już w piątek. Natomiast w sobotę ostateczną decyzję podjęła Rada Polityczna partii. Wtedy też ujawniono przyczynę dymisji – start Marcinkiewicza w wyborach samorządowych. Tyle że w wywiadzie dla jednej ze stacji telewizyjnych Kazio nie utrzymał języka za zębami i zdradził, że o swoim starcie w wyborach samorządowych dowiedział się "dziś" rano, czyli w sobotę, a nie w piątek, kiedy już wszyscy wiedzieliśmy o jego szatańskim pomyśle.

Logika wskazuje więc, że prawdziwą przyczyną dymisji Kazia nie był start w wyborach prezydenckich, bo w piątek o nim najzwyczajniej nie wiedział, a coś znacznie bardziej tajemniczego, o czym nikt nie chce puścić pary z buzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

To wszystko jedo kłamstwo, został załatwiony jak Gilowska.Robi dobry uśmiech do złej gry.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinkiewicz powiedział na konferencji prasowej z promiennym uśmiechem "decyzja zapadła dzisiaj rano, choć pomysł o starcie w wyborach pojawił się już pewnie wczoraj wieczorem". A poza tym nie przedstawiano tego przecież jako głównej przyczyny, tylko raczej jako skutek takiej decyzji, który jest kolejnym argumentem uzasadniającym jej sensowność. Kaczyński mówił, że wracamy do sytuacji naturalnej i wskazywał wyraźnie, że jego osoba będzie miała większy autorytet dla koalicjantów. To nie jest jakaś tajemnica. Poza tym wskazywał też na to, że teraz będzie miał na wszystko bezpośredni wpływ - taki, jaki chciał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.