Wielu młodych ludzi po ukończeniu szkoły średniej wybiera się na studia lub wyjeżdża
do pracy
za
granicę
. Ruszyłeś z Przemyśla do Warszawa. Dlaczego
?
- Nie dostałem się na takie studia, na jakie planowałem. Złożyłem podanie do Studium Medycznego w Przemyślu, w którym mieszkam, a semestr zaczyna się dopiero 22 stycznia. Postanowiłem, iż wolny czas spędzę w innym mieście zarabiając pieniądze.
W Warszawie mogłeś liczyć na pomoc rodziny, znajomych?
- Pojechałem sam, ale mogłem liczyć na pomoc siostry, która od kilku lat mieszka, uczy się i pracuje w Warszawie. Dzięki niej miałem bezpłatne zakwaterowanie (na niewygodnym fotelu) i rodzinną atmosferę.
Jak szukałeś pracy? Korzystałeś z prasy, internetu? Szukałeś miejsca, gdzie będziesz się dobrze czuł jako człowiek, czy górę wzięła chęć zarabiania za wszelką cenę?
- Praca, która mnie interesowała dotyczyła gastronomii. Szukałem pracy jako kelner. Przeglądałem prasę,
potem wyruszyłem na miasto. Pierwsza restauracja okazała się bardzo miła dla oka, a szef bardzo sympatyczny. Po krótkiej rozmowie kwalifikacyjnej zaproponowano mi pracę od następnego dnia. Z barmana przeszkoliłem się na kelnera.
Pracowałeś o różnych porach dnia, nie miałeś dosyć? Co cię motywowało?
- Na początku do pracy chodziłem z uśmiechem, chciałem się wszystkiego uczyć, bliżej poznać kolegów, ale po jakimś czasie miałem już wszystkiego serdecznie dosyć. To za sprawą dużego ruchu, ciągłych pretensji i gróźb, że mnie zwolnią. Do pracy motywowała mnie jedynie chęć zarobienia pieniędzy.
Nie jest to praca należąca do łatwych, ciekawych...
- Wykonywałem zadania, których każdy jest się w stanie nauczyć. Praca kelnera wymaga dużej cierpliwości i wytrwałości.
Czego Ci brakuje po powrocie?
- W pracy poznałem wielu kolegów (w restauracji pracowali jedynie mężczyźni) i gdy wyjeżdżałem, żal mi było się z nimi
rozstawać.
Podawałeś do stołu przy którym siedział ktoś znany?
- Restaurację odwiedzało sporo osób znanych z telewizji, np.
Krzysztof Grabowski, Krzysztof Oliwa, a także były premier Kazimierz
Marcinkiewicz. Fajnie było móc nalewać napoje tak znanym osobom.
Co wywarło na tobie pozytywne wrażenie?
- Święto Halloween. Specjalnie zostały zaproszone profesjonalne wizażystki, które zrobiły
nam dziwne rzeczy na twarzy. Nie obyło się bez strojów, które budziły przerażenie na twarzach klientów. Z jednej strony bardzo ciekawy
dzień, coś nowego, coś innego, ale nie można zapomnieć o klientach, którzy czekają
na dania i napoje. Trzeba było wracać do pracy.
Widzisz siebie w roli kelnera?
- Jeżeli życie zgotowałoby mi jeszcze jedną okazję do wyjazdu, chętnie bym z niej skorzystał. Plusy to nabieranie doświadczenia, poznanie nowych ludzi i miejsc, a minusy, to dużo godzin pracy i ciężkie momenty, z którymi trzeba sobie samemu dawać radę.