Pozycja materiału w rankingach:
Przed miesiącem, kenijskie wojsko rozpoczęło interwencję zbrojną w Somalii. Pogrążony w chaosie kraj, kontrolowany w większości przez islamskich fundamentalistów, stał się areną wojny z południowym sąsiadem. Niewinni cywile znaleźli się w samym centrum konfliktu.
Jeśli spojrzy się na historię Somalii z perspektywy ostatnich kilku dekad, można dojść do wniosku, że w Rogu Afryki bez przerwy trwa wojna. Od pamiętnej operacji "Gothic Serpent" w 1993 r., kiedy wojska ONZ pod amerykańskim dowództwem poniosły w Somalii sromotną klęskę, obserwujemy upadek tego afrykańskiego państwa. Od lat o władzę w tym regionie walczą frakcje klanowe, islamscy fundamentaliści (Al-Shaabab) oraz rząd na uchodźstwie. Ten ostatni może liczyć na wsparcie sąsiadów Somalii - Etiopii czy też Kenii. Ci pierwsi interweniowali już zbrojnie w Somalii pięć lat temu, czego wynikiem było opanowanie kraju i powierzenie stanowiska prezydenta kraju Sharifowi Sheikhowi Ahmedowi. Choć wywodził się z Unii Trybunałów Islamskich, jego rządy wywołały sprzeciw grupy muzułmańskich bojowników. Stabilizacja w Rogu Afryki nie trwała nawet miesiąc - w lutym 2009 r. rozpoczęła się kolejna faza somalijskiego konfliktu.
Po jednej stronie konfliktu stoją islamscy fundamentaliści wspierani przez Al-Kaidę i mudżahedini zza granicy, a po drugiej rząd somalijski z poparciem m.in. USA, Francji czy Kenii. Ci ostatni starali się unikać zaangażowania militarnego w wojnę, ale wszystko zmieniło się dokładnie miesiąc temu. Iskrą, która zapaliła beczkę prochu, było porwanie 13 października br. dwóch wolontariuszek organizacji "Lekarze Bez Granic" przez członków paramilitarnej milicji muzułmańskiej Al-Shaabab. Tłem dla konfliktu w Rogu Afryki od wielu miesięcy jest również najtragiczniejsza od dziesięcioleci susza, która pochłonęła życie tysięcy cywilów. Władze w Nairobi postanowiły raz na zawsze położyć kres niepokojom wywoływanym przez islamistów, również atakujących na terytorium Kenii.
podaje nowe informacje o krwawych walkach, w południowej części ogarniętego wojną kraju. Na przykład - 30 października lotnictwo kenijskie zbombardowało miasto Jilib, zabijając przy tym 5 cywilów i raniąc kolejnych 45. Po miesiącu walk, straty po obu stronach wynoszą łącznie ponad 120 zabitych żołnierzy. Patrząc jednak na siły zaangażowane w nowe oblicze afrykańskiego konfliktu, można spisać islamskich fundamentalistów na porażkę. Mimo, że są liczniejsi (być może nawet ponad 15 tys. bojowników), dysponują bardzo słabym sprzętem wojskowym w przeciwieństwie do kenijskich żołnierzy (1,6 tys. mundurowych plus 4 tys. ochotników z Somalii). Zobacz także:
Artykuły
(555)
Galerie
(84)
Średnia ocen
(3.96)
Wiek: 21 | Miejscowość: Trzebinia | Kraj: Polska
O mnie: http://drabikpany.blogspot.com/ >> Po prostu opisuję świat jaki jest - Bez cenzury i uprzedzeń. Po co marzyć o idealnym świecie skoro ten jest taki piękny ?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Z.Bieniecki 17.11.2011 22:55
'JEŚLI' by miała, to by dała. 'JEŚLI' mielibyśmy informacje o życiu na Księżycu, to by się takowe pojawiły. 'JEŚLI' się nie ma, to się nie ma. Czy daje się np. w przypadku braku zdjęcia Messiego - w artykule o nim zdjęcie Puyola? I ten i ten jest piłkarzem...mało tego - tej samej drużyny.
Piotr Drabik 17.11.2011 20:27
Ale do niego nawiązują - jeśli Redakcja by takowe miała z PAP lub EPA to na pewno by dodała.
Z.Bieniecki 17.11.2011 19:41
Przeciez te zdjecia nie sa z tego konfliktu.
Rafał Andrzej Smentek 17.11.2011 16:42
Warto jeszcze wspomnieć, że niemal cała północno-wschodnia prowincja Kenii jest zamieszkana przez somalijskie plemię Darod (blisko 2 mln). Poza tym Somalii, póki co, nie można traktować w kategorii państwa typu westfalskiego, a raczej w kategorii klanów na określonym terytorium (w znacznej większości nomadów). Pisząc o tym rejonie trzeba bardzo uważać na to, kto wywodzi się z jakiego klanu. Można przypuszczać, że głównym powodem interwencji była jednak susza i wielkie migracje w kierunku Kenii i Etiopii. Oba państwa nie życzyłyby sobie nagłego wzrostu liczby mieszkańców pochodzenia somalijskiego, bo mogłoby to grozić problemami żywnościowymi, a w dłuższej perspektywie może i secesją. Rozpisałem się trochę, ale to pewnie dlatego, że przygotowywałem na ten temat pracę roczną ;) Dobrze, że poruszyłeś ten, raczej pomijany temat. Pozdrawiam!
Tysiące ludzi na Manifestacji Wolnych Konopi - Fotorelacja
(odsłon: +1240)