Facebook Google+ Twitter

Kenny Dope – Break Beats

Dla większości fanów muzyki lata 60. i 70. ubiegłego stulecia kojarzą się z wielkimi gigantami rocka – The Beatles, Led Zeppelin, Pink Floyd. Gdzieś obok rozwijała się wówczas scena funk, break beat i początki tanecznego groove’u.

Kenny Dope - Break Beats

Wydana w 2004 roku, ale z pewnością warta kilku ciepłych słów płyta Kenny’ego Dope – Break Beats, to esencja ówczesnej sceny funk. Dziś już niewielu zdaje sobie sprawę, jakie piętno wywarła ta muzyka na dzisiejsze dokonania gwiazd hip-hopu i innych gatunków o nowych brzmieniach.

 

Kiedy słuchałem jej po raz pierwszy, zdziwiłem się niemiłosiernie, ile breaków i sampli, na co dzień słyszanych w różnych nowych produkcjach, znajduje się na tym albumie! Płyta jest prawdziwą kopalnią takich smaczków. Autorytet w dziedzinie hip-hopu w Polsce, Druh Sławek, rekomendując album na swojej stronie internetowej stwierdził, że stanowił i nadal stanowi on prawdziwą „pożywkę dla producentów hip-hopowych”. Bo w założeniu “Break Beats” skierowany był głównie dla DJ-ów, którzy korzystając z tych niemal 70 minut klasycznych breaków niczym z rogu obfitości, mogliby odtwarzać i reinterpretować w nowych czasach muzykę epoki funk. Świadczy o tym zresztą struktura albumu, który zawiera aż 37 (sic!), głównie krótkich, półtoraminutowych utworów (dłuższych jest zaledwie kilka), a całość stanowi jeden, wielki mix. To zapewne jeden z powodów, dlaczego płyta przeszła wśród zwykłych słuchaczy niemal niezauważona.

 

Nie znaczy to jednak, że ów zwykły słuchacz powinien tę płytę omijać z daleka. Wręcz przeciwnie! Albumu słucha się znakomicie, a nogi same zrywają się do tańca. Plejada gwiazd funku i break beatu, jaka pojawia się na tej składance, przyprawia o zawrót głowy. Nie będę zanudzał wszystkimi nazwiskami i wymienię tylko największe – Wilson Pickett, James Brown czy Marvin Gaye. Niespodziewanie z najdłuższym na płycie, ośmiominutowym utworem pojawia się także industrialny...Kraftwerk.

 

Utwory zmiksowane są niezwykle płynnie. Nie mogło być inaczej. Kenny Dope, zwany także podczas pracy przy adapterach „master at work”, to rzeczywiście prawdziwy mistrz i znawca tej muzyki. Artysta wypuszczając dosłownie setki singli ciągle zdumiewa nowych fanów swoimi mieszankami funku, groove’u, jazzu i soulu. W niektórych momentach album zaskakuje tak fantastycznym przejściem czy samplem, że nie da się wręcz usiedzieć w miejscu. Dla mnie swoistym brylantem jest utwór Booker T & The MG’s – Melting Pot. Kiedy go słuchałem, pomyślałem: przy takiej muzyce musieli się bawić na szkolnych dyskotekach uczniowie z Nowego Jorku czy Nowego Orleanu. Mistrzostwo! Jeśli lubiliście serial „Różowe lata 70.”, to koniecznie go posłuchajcie. Zresztą cała płyta utrzymana jest w takim klimacie. Czasami jest  właśnie dyskotekowo, wręcz disco-tekowo, ale cały czas z klasą.

 

Ten album to także dowód na to, ile świetnej muzyki przechodzi nam codziennie koło nosa. Podobnych funkowych składanek jest więcej. New Orleans Funk, Stax Funk czy seria Super Breaks to tylko niektóre z nich. Warto ich słuchać, bo jest to muzyka ponadczasowa. Jak stwierdził  Michał Urbaniak – funk zrodził się dzięki bluesowi i jazzowi, a hip-hop dzięki funkowi. Hip-hop jest z kolei niczym innym, jak bluesem i jazzem naszych czasów. Pięknie powiedziane. No i funk tak naprawdę słyszymy na co dzień, a na tych składankach mamy go w czystej postaci.

Na koniec jeszcze słówko o okładce. Wspomniany Druh Sławek napisał w jednym ze swoich artykułów, że gdyby włożyć do słoika utwór hip-hopowy, to po jakimś czasie rozłożyłby się na czynniki pierwsze i wypłynąłby z niego tłusty bit czystego funku. Ta okładka fantastycznie oddaje to obrazowe porównanie. Bo bity na płycie Kenny Dope – Break Beats są rzeczywiście tłuste! Polecam!

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 24.10.2006 10:34

W końcu jakaś konkretna recenzja, konkretnej płyty :) Kenny Gonzalez to bez wątpienia mistrz. Do tego dodajmy jego kompana Louie Vega i wspomniany w recenzji projekt MAW :) Cud, miód i malina :) Polecam także Choice: A Collection of Classics zmiksowango przez Gonzaleza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.