Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173296 miejsce

KGHM odda cały swój zysk

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-11-29 10:45

Sąd oddalił pozew Ryszarda Zbrzyznego. Akcjonariusze dostaną prawie 1,7 mld złotych. - Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zmienia wyrok Sądu Okręgowego w Legnicy w ten sposób, że powództwo oddala w całości - ogłosił wczoraj sędzia Franciszek Marcinowski.

Poseł SLD Ryszard Zbrzyzny, który złożył pozew o zablokowanie wypłaty drugiej raty dywidendy, ma zwrócić KGHM 360 złotych kosztów postępowania apelacyjnego.
Zamieszanie z dywidendą trwa od 30 maja, kiedy to Zwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy KGHM, na wniosek ministra Skarbu Państwa, przyjęło wadliwą uchwałę o podziale zysku za 2006 rok. Na dywidendę przeznaczono cały zysk. Za jedną akcję udziałowcy mieli dostać 16,98 zł. Po obradach okazało się, że minister pomylił się w rachunkach o 1 grosz i suma dywidend przewyższa zysk spółki o ok. 800 tysięcy złotych.

Zarząd spółki próbował ratować sytuację, zwołując 9 lipca Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy i przedstawiając korektę uchwały z maja. Obniżono w nim wysokość dywidendy do 16,97 złotego. Na podstawie tej uchwały zarząd wypłacił akcjonariuszom 10 lipca połowę należnej sumy. Drugą ratę mieli otrzymać we wrześniu.
Ale Ryszard Zbrzyzny, który jest szefem Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, właściciel tylko jednej akcji spółki, uważał, że pieniądze powinny zostać w firmie na inwestycje. Zaskarżył więc korektę do sądu i doprowadził do zablokowania wypłaty drugiej transzy.
18 września Sąd Okręgowy w Legnicy uznał, że uchwała o korekcie została podjęta z naruszeniem prawa. Wbrew nazwie jest uchwałą o podziale zysku, do czego Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy nie miało uprawnień. Zarząd KGHM odwołał się od tego wyroku do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu i zaangażował współtwórcę kodeksu prawa handlowego prof. Stanisława Sołtysińskiego.

Wczoraj Polska Miedź ostatecznie wygrała sprawę.
- Zarząd w najbliższym czasie zdecyduje o terminie wypłacenia drugiej części dywidendy - informuje Radosław Poraj-Różecki, rzecznik holdingu.
Ryszard Zbrzyzny spodziewał się innego werdyktu.
- Argumentacja Sądu Okręgowego w Legnicy była bardzo mocna. Myślałem, że wystarczy, by Sąd Apelacyjny nie miał żadnych wątpliwości - mówi. - Ale strona pozwana ściągnęła posiłki z Warszawy i sąd miał utrudnione zadanie.
Na inny wyrok liczył też Leszek Hajdacki, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego.
- Spodziewałem się, że część zysku zostanie w firmie na inwestycje, ale trudno - mówi. - Nie będziemy sprawy toczyć w nieskończoność. Mam nadzieję, że teraz każdy minister skarbu będzie świadomy, że na walne zgromadzenie akcjonariuszy trzeba być przygotowanym i że Skarb Państwa będzie tu wysyłał ludzi kompetentnych.

Z wczorajszego wyroku cieszy się jeden z drobnych akcjonariuszy, emerytowany pracownik KGHM z Lubina.
- Sprawiedliwości stało się zadość - mówi Zbigniew Warczewski. - Akcjonariuszom dywidenda należy się jak psu zupa. To dobra wiadomość i prezent na Barbórkę.
Inny akcjonariusz, Jan Akielaszek, uważa, że wyrok jest polityczny.
- Sąd chce się przypodobać nowemu rządowi, który potrzebuje pieniędzy - stwierdza wrocławianin. - Ten wyrok to klęska dla regionu. Pieniądze można było zatrzymać, wykonując tzw. operację odwróconą, czyli wykupić część akcji, 10 mln bez jednej, z wolnego rynku i sprzedać ją jednemu ze strategicznych odbiorców miedzi po 250 złotych. Gdyby choć część zysku została w spółce, akcje skoczyłyby do 150 złotych. A tak spadają, w poniedziałek kosztowały 110 złotych.

Postanowienie Sądu Apelacyjnego nie cieszy też Józefa Czyczerskiego, choć szef Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ Solidarności nie jest zaskoczony.
- Tak się musiało stać - uważa. - Szkoda tylko, że spółka poniesie straty. Koszty procesowe są duże. A akcjonariusze mogą się upomnieć o odsetki z powodu opóźnienia wypłaty dywidendy.
Wiceprezes ds. finansowych w KGHM twierdzi, że do tego nie dojdzie.
- Zarząd nie miał możliwości wypłaty pieniędzy, więc nie spodziewam się żądania odsetek - mówi Marek Fusiński.
Wyrok zasmucił Dariusza Kwiatkowskiego, wiceprzewodniczącego Związku Zawodowego Pracowników Dołowych, który głodował pod ziemią w obronie zysku.
- Drugi raz nie będę - przyznaje związkowiec. - Będziemy klepać biedę. Mam nadzieję, że ostatni raz państwo zabiera nam cały zysk - dodaje Kwiatkowski.
Agata Grzelińska
K.C.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.