Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17088 miejsce

Kibole czy kibice? Czyli o polskich fanatykach

Obraz polskich kibiców w niecodziennym świetle. Felieton.

Fanatycy Boca Juniors / Fot. nicaJuż od wielu dni, a nawet miesięcy w mojej głowie kłębi się mnóstwo myśli na temat fanatyzmu kibiców. Przeczytałam kilkanaście artykułów, obejrzałam kilka filmów aby posiąść jakąś wiedzę na ich temat i spojrzeć na ich poglądy w sposób maksymalnie obiektywny. Od razu pragnę zaznaczyć, że informacji szukałam nie tylko w popularnych gazetach, które mają największą poczytność w naszym kraju, ale także w tych, do których polskie społeczeństwo sięga sporadycznie, a wręcz interesują się nimi tylko ruchy kibicowskie. To czego dowiedziałam się w ciągu tych kilkudziesięciu dni utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie zawsze „taki diabeł straszny, jak go malują”.

Zacznę od obrazu, jakim powszechnie posługują się media. Nie ma co ukrywać, że słowo „kibol” czy „chuligan” częściej jest używane w jakichkolwiek artykułach czy wypowiedziach niż słowo „kibic”. Krzysztof Bosak w rozmowie z Moniką Olejnik w programie „ Kropka nad i” w TVN24 zwrócił uwagę dziennikarce : „-Kibiców nie kiboli pani redaktor. Ja mówię o pani redaktor z szacunkiem, więc proszę mówić o tych, którzy chodzą na mecze również z szacunkiem.” Przyznam szczerze , że akurat w tym punkcie trudno nie zgodzić się ze słowami Bosaka. W mediach znacznie częściej używa się zwrotów tego typu, mających odzwierciedlić powagę sytuacji, a kibiców klasyfikować wyłącznie jako złych, niszczących opinię o polskiej piłce nożnej i o Polakach. Trudno jest zaakceptować sytuację, w której informacje o bójkach znajdują miejsce na pierwszych stronach gazet, a sportowe relacje z meczów zrzucane są na drugi plan lub nawet nie ma o nich żadnej wzmianki. Czasami można odnieść wręcz wrażenie, że niektóre gazety specjalizują się w prezentacji newsów o negatywnym zachowaniu garstki kibiców, bo zapewne „sprzedają” się one lepiej od monotonnych relacji z wydarzeń sportowych.

Pisząc o kibicach głownie w kontekście „ustawek”, a przemilczając równocześnie oprawy, czy też naprawdę gorący, wspierający doping, media zaczynają tracić wiarygodność wśród sympatyków sportu i wdają się z nimi w walkę, która chyba do niczego konstruktywnego nie prowadzi. Oczywiście, nie znaczy to, że popieram chuligańskie ekscesy, bo jestem zdecydowaną przeciwniczką tego typu zachowań, ale staram się w działalności kibiców zobaczyć także jakieś plusy, a nie czytać ciągle tylko o tym jacy to są źli. Nie sposób nie przyznać racji tym, którzy dostrzegają w kibicach pokłady patriotyzmu. Gdzie, jak nie na stadionach zobaczymy morze polskich flag z nazwami mniejszych i większych polskich miejscowości , białych orzełków, haseł upamiętniających ważne dla Polski, historyczne momenty. I wtedy okazuje się, że patriotyzmu nie trzeba uczyć się głównie na lekcjach historii, czy języka polskiego siedząc w szkolnej ławce i wertując podręcznik. W tej sytuacji należy się zastanowić, jakie działania podjąć, by w pełni wykorzystać patriotyzm na stadionach i pozytywne zachowania kibiców, aby skierować je na właściwe tory i zapobiec przekształceniu się ich w chory fanatyzm.
Niektórzy już dostrzegli dobro w kibicach i starają się ich wspierać. Warto chociażby wspomnieć o corocznej Patriotycznej Pielgrzymce Kibiców, organizowanej przez księdza Jarosława Wąsowicza, podczas której kibice z całej Polski, niezależnie od swoich sympatii, modlą się za swoje kluby i ojczyznę. Zabierają oni wówczas ze sobą klubowe koszulki, szaliki i flagi. Ksiądz Wąsowicz jest bardzo związany ze środowiskiem kibiców, bo często sam uczestniczy w meczach swojego ulubionego klubu – Lechii Gdańsk. Napisał nawet książkę pod znamiennym tytułem Biało-zielona solidarność, na temat zaangażowania się kibiców Lechii w walkę z komunizmem w latach 1981-89.

Kibice biorą także udział w różnego rodzaju akcjach charytatywnych. Wiedzą coś o tym miłośnicy dwóch warszawskich klubów – Legii oraz Polonii, którzy, chociaż na co dzień zwaśnieni, potrafią wykazać się także pozytywnymi postawami. I tak: kibice Polonii organizują akcję Kibice Razem, w ramach której prowadzą tzw. Czarną Szkołę, polegającą na pomaganiu dzieciom w nauce. Z kolei kibice Legii czczą historyczne rocznice oraz wspierają polskich kombatantów, w tym także tych mieszkających na Białorusi, przygotowując dla nich paczki żywnościowe. Nie są to jedyne akcje kibiców tych drużyn, bowiem organizują oni także różnego typu zbiórki dla dzieci z domów dziecka. Działania charytatywne mają na koncie także kibice Śląska Wrocław, którzy przyczynili się do organizacji meczu przyjaźni z Lechią Gdańsk, podczas którego wszyscy razem zachęcali do oddawania szpiku dla chorych na białaczkę. Natomiast sympatycy Wisły Kraków pomagali powodzianom zbierając wodę, żywność i koce, które pomogły poszkodowanym przetrwać najtrudniejsze chwile. Nie wymienię tu wszystkich, ale bez wątpienia pomagają także kibice wielu innych, czasem bardzo małych klubów w całej Polsce. Niestety o takiej działalności sporadycznie przeczytamy w prasie, najczęściej możemy się o nich dowiedzieć tylko ze stron internetowych tych drużyn.

Problem chuligańskich zachowań kibiców jest globalny. W listopadowym numerze gazety „Four FourTwo Polska” można znaleźć artykuł poświęcony argentyńskim fanatykom klubu Boca Juniors. Opisana w nim jest rozróba, w której oprawcy używają kamieni, prętów a nawet karabinów. Finał takich wojen, bo bójką trudno to już nawet nazwać, może być tylko tragiczny. Giną młodzi ludzie, którzy mają przed sobą jeszcze całe życie. Kibice w Argentynie w przeszłości grozili także piłkarzom, w tym nawet samemu Maradonie, strasząc przestrzeleniem kolan i kalectwem, jeśli Argentyńczyk nie poprawi swojej gry. W Europie, w niektórych krajach też lepiej nie narażać się kibicom. W Hiszpanii istnieją grupy fanatyków organizujące sobie tzw. „polowanki”, których ofiarami padają czasami zwykli ludzie, tylko dlatego, że mają np. inny kolor skóry. W hiszpańskim filmie dokumentalnym, zatytułowanym Dziennik Skina, dziennikarz Antonio Salas ukazał, jak niebezpieczni są ultrasi - fanatyczni kibice. Podczas jego śledztwa, w czasie którego musiał udawać ultrasa i z narażeniem życia uczestniczyć w różnych akcjach, okazało się, że obserwowani przez niego niebezpieczni ludzie propagują faszyzm i są rasistami, wyznającymi poglądy Hitlera.

Hiszpania, jak wiadomo, jest stolicą Europejskiego futbolu, czego na razie nie można powiedzieć o Polsce. My natomiast naprawdę możemy pochwalić się tysiącami wspaniałych kibiców, którzy pozostają im wierni do końca zarówno przy spektakularnych sukcesach, jak i w chwilach smutnych porażek. Warto więc propagować, każdy przejaw pozytywnego działania polskich kibiców, a nie skupiać się tylko na chuligańskich wybrykach. Niech nie trafiają na czołówki gazet w myśl sparafrazowanej zasady „nie ważne czy mówią dobrze czy źle, byleby mówili”, bo to droga, która doprowadzi wprost do tego, że takie negatywne zachowania staną się normą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dobrze zaznaczyłaś.
Kibice biorą udział w aukcjach charytatywnych, kibole w ustawkach i burdach z policją pod osłoną kominiarek.
To, że media interesują się tymi pierwszymi jest oczywiste, oni nastają na ład i porządek, trzeba to piętnować i tępić.
Pielgrzymka jest rzeczą osobistą, wspomina się o niej tak samo jak o pielgrzymce górników.
Co do "opraw" to już nie raz była prowadzona dyskusja, czy odpalanie rac na stadionie pełnym ludzi jest bezpieczne, moim zdaniem nie.
Poza tym "zajaranie" trybuny i darcie gęby, często hasłami politycznymi jest takie rewelacyjne? Kogoś poza tymi co podpalają race kręci?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.