Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35207 miejsce

Kiedy człowiek staje się w pełni ateistą?

Czym jest ateizm? Formą buntu przeciw narzucanemu kolejnym pokoleniom sposobowi na życie, poglądem wynikającym z racjonalizmu, równie naturalnym, jak dla innych teizm?

Niewidzialny Różowy  Jednorożec (ang. Invisible Pink  / Fot. -Ateizm jest popularny szczególnie w Europie Zachodniej, ale im dalej od śmierci papieża Polaka, tym częściej można się z nim spotkać nad Wisłą. Z danych rocznika statystycznego 2003 i 2008 wynika, że od 2002 do 2006 liczba zdeklarowanych katolików (wyznania rzymskokatolickiego) zmniejszyła się z ponad 34.300.000 o ok. 450.000. Niestety, rocznik zapomina dodać, że w Polsce istnieją niewierzący. Polski ateizm nadal wiąże się przede wszystkim ze środowiskami lewicowymi i awangardą. Mały Rocznik Statystyczny Polski

Dlaczego niektórzy nie znaleźli żadnej religii, która by ich przekonała, że warto wierzyć w byt nadprzyrodzony? Jaką drogę pokonali, by dojść do przekonania, że Bóg nie istnieje?
- Ostatni raz zostałem zmuszony do zaliczenia I komunii. Potem już nikt się mnie nie czepiał – zwierza się dokowski na forum zrzeszającym racjonalistów. - Nie namawiano mnie do ślubu kościelnego. Delikatnie namawiano mnie, bym pozwolił ochrzcić dzieci, ale zaraz dali mi spokój, gdy musieli wysłuchać moich wywodów o misjonarzach, prześladowaniach religijnych i pogardzie dla innych (wyższych!) kultur - ciągnie swoją opowieść dokowski

Tego problemu nie rozwiązała jeszcze ingenue. – Niestety, ale bardzo ciężko przychodzi moim rodzicom pogodzenie się z moimi przekonaniami. Staram się rozmawiać na ten temat z nimi i mimo że - w pewnym sensie - podzielają moje zdanie, nie umieją znieść, że nie idę w niedziele do kościoła. (…) do każdego sakramentu byłam przymuszana, bo o ile moje przekonania nie były wtedy sprecyzowane, to oni je mieli i kiedy mi to było obojętne to im nie.

- Jak powiedziałem mojemu ojcu, ze stałem się ateistą, zaczął mnie straszyć piekłem po śmierci i przez jakiś czas uważać mnie za swoją życiową porażkę wychowawczą, bo „w Boga nie można nie wierzyć”. Mamę mam na szczęście rozsądną - opowiada na forum Michał.Atom of Ateism  od ponad 40 lat symbol American Atheists / Fot. Zanaq

Ale takie sytuacje zdarzają się rzadziej, niż można by sądzić po zakorzenieniu chrześcijaństwa w polskiej kulturze. - Można powiedzieć, że mam szczęście. Moja rodzina jest liberalna, zaakceptowała mój ateizm. Nie modlę się podczas Wigilii, ale w niej uczestniczę – traktuję (ją – przyp. aut.) jak zwykłą kolację - przedstawia swoją sytuację Arek Żurowski.

Według Piotra Kaszkowiaka, mgra Instytutu Filozofii Teoretycznej KUL, ateizm wyodrębnia się w procesie tworzenia przekazu religijnego. Tradycja ustna, instytucje tworzące się jako „wyraz ekspresji doświadczenia bliskości Absolutu”, zaczynają w pewnym momencie żyć własnym życiem: – Taka religia przychodząca z zewnątrz (w procesie wychowania) może zostać przez człowieka zinternalizowana dwojako: w tym pierwszym wypadku religia spełnia taką samą rolę może on odkryć w niej formę swojego przeżywania świata (tj. okaże się, że to, jak ów człowiek przeżywa świat, daje się doskonale wyrazić w tej właśnie, zastanej, formie). W tym drugim - jej rolą jest kształtowanie światopoglądu, nastawienia do życia i przeżywania świata; być może również dawanie oparcia, zakorzenienia we wspólnocie i jej tradycji. I tu właśnie, wg magistra Kaszkowiaka pojawia się miejsce dla ateizmu. – Bardzo często jednak taka przychodząca z zewnątrz religia odczuwana jest przez człowieka (w pewnym momencie rozwoju) jako coś obcego – bo właśnie zewnętrznego (nie odzwierciedla ona jego przeżywania świata). I wtedy dochodzi do jej odrzucenia.

Jednak, według mgra Kaszkowiaka, jest to jedynie jedna z wielu dróg prowadzących do poglądu odrzucającego istnienie Boga. – ...ateizm może rozwijać się niezależnie od religii: z czysto teoretycznego punktu widzenia możliwe jest, by człowiek był ateistą od samego początku, a nie na skutek porzucenia religii. – wyjaśnia mgr Kaszkowiak. Zaznacza również, że nie jest to tylko pogląd porzucający religię, a w Polsce czesto (błędnie) jest on kojarzony głównie z przyjęciem postawy antyklerykalnej. Jednak zrównanie z antyklerykalizmu
ateizmem nasuwa sięsamoczynnie, szczególnie po zajrzeniu np. na strone racjonalista.pl, do pisma Jerzego Urbana, czy niszowych "Faktów i Mitów", gdzie aktywną redaktowrką jest poseł Joanna Senyszyn.


– Ateizm jest poglądem, że nie ma żadnego boga, bóstwa czy absolutu, żadnej Rzeczywistości Ostatecznej. Oczywiście, żeby negować istnienie absolutu,
trzeba najpierw zetknąć się z pojęciem absolutu - czyli mieć kontakt z jakimiś poglądami teistycznymi lub z jakąś religią. –
ciągnie swą myśl mgr Kaszkowiak. Ale żeby stać się ateistą, nie trzeba najpierw przyjmować jakiejś religii. – Ale żeby stać się ateistą, nie trzeba najpierw przyjmować jakiejś religii. – dodaje.


Wielu jednak nie jest w stanie sobie wyobrazić świata tak racjonalnego, odartego ze wszystkiego, co nie wytłumaczalne. Chcą wierzyć, że gdzieś, kiedyś będzie lepszy świat. Ludzie (…) boją się cierpienia i chorób związanych (ze śmiercią - przyp. aut.). Odejście w nicość nie byłoby karą ani nagrodą. Religia, przynajmniej katolicka daje natomiast rozwiązanie problemu i obietnicę prawdziwego „zapierającego dech w piersiach” szczęścia (nieosiągalnego na ziemi). – przekonuje internautka Teresa. – Wg religii (katolickiej - przyp. aut.) po śmierci zostaną zadośćuczynione nam wszystkie krzywdy, jakich doznaliśmy w życiu doczesnym i w końcu zostaniemy uwolnieni od naszych lęków, wad (…) okaże się, kto był sprawiedliwy a kto ukochał kłamstwo i chce nim żyć. I tego ja się boję - dodaje Teresa.

Kiedy człowiek staje się w pełni ateistą? Jak 10 procentowa mniejszość czuje się w kraju, w którym 90 proc. osób to zadeklarowani katolicy. Czy są tolerowani, czy sami umieją tolerować?

Ateiści, podobnie jak inne grupy, potrzebują symboli, aby one mówiły za człowieka, kim on jest. Wcześni chrześcijanie obrali sobie za symbol rybę, z biegiem lat popularniejszy stał się krzyż (często pogardliwie i nietolerancyjnie określany przez niewierzących jako wiszące zwłoki). Ateiści postawili na stylizowaną na model atomu literę A, mającą symbolizować przeciwstawną do wiary – wiedzę, wyrażać ich umiłowanie racjonalizmu. Innym bardzo popularnym symbolem ateizmu jest Niewidzialny Różowy Jednorożec, za Wikipedią: "bogini parodii religii, będącej satyrą na wierzenia teistyczne. Bogini przyjmuje kształt jednorożca, który jest paradoksalnie jednocześnie niewidzialny i różowy. Te atrybuty mają w zamierzeniu być prześmiewcze wobec niektórych, sprzecznych wewnętrznie, atrybutów bogów teistycznych.”

Najtrwalszym i najbardziej znaczącym zerwaniem więzi z kościołem jest akt apostazji – formalne „wypisanie się” z Kościoła (w Polsce głównie katolickiego). W praktyce jest to zrzeczenie się wszystkich sakramentów i udziału w obrzędach – również po śmierci oraz pochówek, bez mszy i udziału księdza na cmentarzu laickim.

Ateiści bardzo widoczni są w internecie - oprócz blogów i licznych stron „zrzeszających” można znaleźć również internetowa lista agnostyków i ateistów - wpisanych blisko 2 tys. osób, w tym m.in.: Robert Biedroń, Anna Mucha, Piotr Gadzinowski, Anja Ortodox, Robert Leszczyński.

Pomocne w sprecyzowaniu swoich poglądów (ewentualnie w określeniu się jako zwolennik jednego z poglądów) są 2 publikacje: wydana ostatnimi czasy „biblia ateistów” – „Bóg urojony” – określanego „rottweilerem Darwina” R. Davkinsa, w której autor więcej miejsca poświęca filozofii, błędnym (według niego) założeniom logicznym religii i wiary (każdej) oraz dużo mniej popularnej, ale chyba różnie ciekawej odpowiedzi na tę pozycję literatury: „Bóg nieurojony” S. Mosza.

Ateiści, wraz z otwarciem granic (częste wyjazdy przyczyniają się do „importu” poglądów), są traktowani w Polsce coraz bardziej naturalnie. Wielu, delikatnie mówiąc, nie przekonuje do katolicyzmu tzw. "kościół toruński", swego czasu bardzo wspierany przez stronę rządową, gdzie ojciec dyrektor jest obdarowywany bezgraniczną miłością w większym stopniu niż "jedyny Bóg wszechmogący". "Katolicki głos w twoim domu" szerzy też raczej osobliwy rodzaj miłości bliźniego swego, głównie polegający na zaszczuciu wszystkich, którzy przecie nam (nam – czytaj: ojcu Tadeuszowi). Niestety, wielu ateistów ma do katolików taki sam stosunek, jak zwolennicy Radia Maryja do nich. Chyba czas, aby jedni i drudzy przekonali się, że trudno kogoś oceniać – samemu nie będąc bez winy...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Jestem przekonany, ze ateizm nie jest pogladem wynikajacym z racjonalizmu, choc trzeba sporo "ratio" aby to rozumiec, przy czym posiadanie glebi "ratio" jest rownie naturalne jak jej nie posiadanie, a jedynie nie posiadanie tej glebi jest znacznie czesciej spotykane zarowno u wierzacych jak i ateistow i tu przychodzi wierzacym w Boga z pomoca "fides".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyważenie i dystans są fajne^^. Byle nie generalizować, np. "Dawkins pieprzy od rzeczy, ateiści mają z deklem, są niedojrzali i głupi" lub "Ksiądz zgwałcił, wszyscy księża to pedofile, Kościół to zakłamana sekta, wierni to idioci, Boga nie ma"... x]

Komentarz został ukrytyrozwiń

nie wiem, czy jestem środowiskiem "oświeconym", specjalnie mi na tym nie zależy, piętnuję zakłamanie ujawniajace się i wśród "tolerancyjnych i zawsze racjonalnych" ateistów i wśród "dzieci ojca Rydzyka" - bo chyba nie bożych

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Plus za poruszenie ciekawego tematu, ale wykonanie nie jest juz takie efektowne. Moim skromnym zdaniem, brakuje spójności w tym tekście, za bardzo skaczesz od wątku do wątku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niezły stek frazesów w zakończeniu. To typowe dla środowisko "oświeconego" - dla wzmocnienia efektu i własnej wartości skopać po raz tysięczny tzw. Ciemnogród.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo dziekujęi za plusy i za konstruktywnąkrytykę, w mieciąc doszłąm od zenady, do czegoś , pod czym można się podpisać... serdecznie pzdr czytelników

Komentarz został ukrytyrozwiń

Całkiem ciekawie się czyta, choć, jak wiadomo;}...

"Dlaczego niektórzy nie znaleźli żadnej religii, która by ich przekonała, że warto wierzyć w byt nadprzyrodzony?"
Brzmi strasznie... Pascalowo? W każdym razie wiara to nie kwestia opłacalności:/.

Dalej idąc - smutna jest ta ludzka właściwość, że chcemy, by i inni myśleli tak jak my. Tzn. nie jest to złe, póki nie prowadzi do wypaczeń i nierozsądnych sytuacji jak przytaczane przez przytaczanych forumowiczów reakcje rodziców.

"Wielu jednak nie jest w stanie sobie wyobrazić świata tak racjonalnego, odartego ze wszystkiego, co nie wytłumaczalne. Chcą wierzyć, że gdzieś, kiedyś będzie lepszy świat."
Faktycznie, wielu... Jednak obecnie nauka i wiara są w stanie iść ze sobą w parze. Trzeba tylko być na tyle racjonalnym, by się w swoim racjonalizmie nie zeskrajnić.

"Religia, przynajmniej katolicka daje natomiast rozwiązanie problemu i obietnicę prawdziwego „zapierającego dech w piersiach” szczęścia (nieosiągalne-go na ziemi)."
Z tego miejsca wypada zauważyć przykrą rzecz - niektórzy wierzący mimo wszystko traktują śmierć jak coś nie wiadomo jak strasznego.

"Jak 10 procentowa mniejszość czuje się w kraju, w którym 90 proc. osób to zadeklarowani katolicy. Czy są tolerowani, czy sami umieją tolerować?"
Z obserwacji można wywnioskować, że deklaracja nie zawsze ma przełożenie na praktykę. Poza tym 10% to niekoniecznie tylko ateiści, ba.

"Ateiści, podobnie jak inne grupy, potrzebują symboli, aby one mówiły za człowieka, kim on jest."
Na pewno? Fascynujące w dojrzałym ateizmie bywa to, że człowiek wcale nie potrzebuje symboli. Można dojść do skrajności i wymyślać dekalogi ateistów, pewnie też papież by się znalazł... Troszkę oksymoroniczny ateizm.

Co do racjonalizmu. Warto nadmienić, iż racjonaliści z początku nie negowali istnienia Boga, wielu z nich było nawet teistami lub deistami, niektórzy ponadto starali się udowadniać istnienie Boga... Wymienić można chociażby Kartezjusza, Spinozę, Leibniza, Kanta, Newtona, Woltera, Diderota... Przewrót przyszedł wraz ze skrajnym pójściem w racjonalizm(empiryzm?) i jeszcze zbiegł się bodajże z falą antyklerykalizmu lub czegoś w ten deseń.

Z Dawkinsa nie wiem jak książka(i polemika z nią), natomiast filmy i sposób retoryki/wnioskowania prezentowane w nich są słabe, choć o wiele ciekawsze i rozsądniejsze niż na przykład w filmach "Zeitgeist" lub "The God Who Wasn't There". Mimo, iż nadal np. moją wiarą można zachwiać w posadach, nie mogę przyznać racji w tym co Dawkins twierdzi lub wnioskuje.

"Wielu, delikatnie mówiąc, nie przekonuje do katolicyzmu tzw. "kościół toruński", swego czasu bardzo wspierany przez stronę rządową, gdzie ojciec dyrektor jest obdarowywany bezgraniczną miłością w większym stopniu niż "jedyny Bóg wszechmogący"."
To jest smutna strona.
Pamiętam jakąś gałąź komentarzy na Onecie...
Pytanie: "Kto jest dla Was ważniejszy? Jezus czy JPII?"
Jedna z odpowiedzi: "JPII bo więcej zrobił dla Polaków"
Przemilczmy...

Generalnie jeśli chodzi o sam artykuł - bardzo przyjemnie się czyta choć możnaby jeszcze wiele więcej napisać. Jednak pomimo tego plusik:).

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duży plus za tekst. Choć ta "biblia ateistów" - czytałam fragmenty - to dziwna książka, nie konkretna, bazująca na wyśmiewaniu różnych religii...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.09.2008 14:37

Sam nie wierzę(lecz niby sakramenty mam), ale bawią mnie takie zdania ateistów "pogardzie dla innych (wyższych!) kultur"
Dla mnie właśnie oni są ludźmi najbardziej zależnymi od kościoła - robią wszystko by zrobić kościołowi na złość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.