Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2523 miejsce

Kiedy człowiek zamienia się w ogień

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-12-17 08:12

Zjawisko przeraża, przypomina najgorszy horror. Człowiek samoistnie zaczyna spalać się na popiół. Barwa płomienia jest biała. To jedna z największych tajemnic, jakie miałem okazję zbadać.

Tak, nie boję się tego powiedzieć... to zjawisko jest w 100 proc. prawdziwe! Człowiek samoistnie potrafi stanąć w płomieniach. A przecież składamy się głównie z wody, więc wydawałoby się, że jesteśmy niepalni. Okazuje się jednak, że „są rzeczy na niebie i ziemi, o których się nie śniło filozofom”. Sprawa samozapłonów ludzi jest dla mnie jednym z niepodważalnych dowodów na to, że istnieją zjawiska, wobec których nauka jest bezradna. Nawet nieśmiałe próby wytłumaczenia tego fenomenu spełzają na niczym, gdyż tego typu dziwactwo przerasta naszą wyobraźnię. Jak to? Zwykły człowiek jest w stanie zapalić się bez żadnego powodu?! Buntujemy się, intuicyjnie wyczuwamy jakiś żart, ot - wymyślony przez żądnych sensacji dziennikarzy kawał, ale... nic z tego - to zjawisko potwierdzają dokumenty prokuratury, z którymi miałem okazję się zapoznać. Dotyczą one wydarzenia, które miało miejsce 30 stycznia 1998 roku. Pozwólcie, że w kilku słowach opiszę to, co udało mi się ustalić w tej sprawie.

Z chłopca wydobywał się biały płomień!

Mąchocice to mała wioska koło Kielc. Kilkanaście domów, jeden sklep, przystanek Pekaesu. Rodzina K. mieszkała w małym domu jednorodzinnym. Razem z dwojgiem dzieci, 1.5 rocznym Adasiem i 6-letnią Jolą byli spokojną, udaną rodziną. Anna opiekowała się dziećmi, zaś jej mąż pracował jako kierowca w prywatnym przedsiębiorstwie. W tym dniu męża nie było w domu. Pani Anna zaczęła dzień tak jak zwykle. Po śniadaniu była z dziećmi na krótkim spacerze, zrobiła małe zakupy. Kilkanaście minut przed drugą Anna postanowiła zrobić pranie. Małego Adasia zaniosła do dziecinnego pokoju na piętrze. Dziecko było spokojne, chłopiec szybko usnął. Anna razem z córką poszła do kuchni. Włączyła pralkę i rozpoczęła pranie. Było kilka minut po trzeciej, kiedy poczuła nieprzyjemny zapach.
"To było, jakby ktoś tłuszcz palił " - zezna później prowadzącym śledztwo policjantom. W pierwszym odruchu pomyślała, że na strychu doszło do zwarcia instalacji elektrycznej i zaczął się pożar. Postanowiła ratować syna. Wbiegając po schodach spostrzegła dym, który wydobywał się przez szparę w drzwiach prowadzących do pokoju małego Adasia. Z największym wysiłkiem udało jej się otworzyć drzwi, gdyż klamka była bardzo gorąca. Kiedy wreszcie wpadła do środka ujrzała kłęby czarnego, gryzącego oczy dymu. Spojrzała na łóżeczko, na którym leżał jej syn. I tego widoku nie zapomni pewnie do końca życia... z ciała chłopca wydobywały się płomienie. Płomień miał białą barwę, przypominał trochę płomień palnika spawalniczego. Matka w pierwszym odruchu próbowała zdusić ogień kocem, ale kiedy to nic nie dało, rzuciła się do kuchni po wodę. Niestety było już za późno. Jej krzyk zaalarmował sąsiadów, którzy zawiadomili straż pożarną i policję.

Strażacy nie potrafili wydobyć z siebie słowa!

Pod uwagę wzięto kilka hipotez. Pierwsza zakładała, że w pokoju wybuchł pożar, od którego zajęło się ciało Plastikowa butleka, która stopiła się od żarudziecka. Dziwne było jednak to, że żadne sprzęty w pokoju nie były nadpalone, a mimo tego od panującej wewnątrz wysokiej temperatury stopiła się plastikowa butelka, która na stoliku obok łóżeczka. Druga hipoteza była przerażająca, ale... także uznano ją za wiarygodną. Matka przez przypadek mogła zabić dziecko, a potem starała się zatrzeć ślady przy pomocy ognia. Inna hipoteza mówiła o zwarciu w poduszce elektrycznej, na której leżał chłopiec. W trakcie dochodzenia nie znaleziono nawet najmniejszego śladu potwierdzającego tę wersje wydarzeń, a stan psychiczny matki i jej zeznania przemawiały za tym, że w tym domu doszło do czegoś, co – jako żywo – przypominało kolejny odcinek popularnego serialu X`Files. Strażacy byli zdumieni, nie mogli uwierzyć, że w środku człowieka może rozpocząć się samorzutnie proces, który polega na całkowitym lub częściowym samospaleniu. Sprawa trafiła do prokuratury. O tej historii dowiedziałem się kilka miesięcy później i przyjechałem na miejsce zdokumentować to wydarzenie. Za zgodą ojca dziecka wszedłem do pokoju, gdzie wydarzyła się ta tragedia. Tego widoku nie zapomnę do końca Mąchocice 1998 /odymiony sufit/życia. Wszystko, co zobaczyłem, pasowało idealnie do opisów, które znałem jedynie z literatury poświęconej temu fenomenowi. Ściany były pokryte lepkim tłustym osadem, żaden (!) mebel nie zapalił się od tego dziwnego ognia. Nawet pościel, na której leżał chłopiec, była jedynie lekko okopcona. Podczas spotkania z prokuratorem na moje pytanie „co tam się stało?!” ten ostatni jedynie bezradnie rozłożył ręce.

Samoistne zapłony ludzi zdarzają się od tysięcy lat

Francuski ksiądz Boineau był świadkiem, jak w 1749 roku na jego oczach spaliła się na popiół kobieta, która na chwilę przed samozapłonem po prostu siedziała przy stole i piła wodę. Znana jest relacja doktora Hartwella ze stanu Massachusetts, który ponad sto lat temu został wezwany na pomoc przez kilkunastoletnią dziewczynę. Kiedy przybył na miejsce okazało się, że jej matka spaliła się na popiół, podczas gdy liście i ziemia wokół niej pozostały nienaruszone. Najsłynniejszym przypadkiem samospalenia człowieka w ubiegłym wieku była historia śmierci pani Mary Reeser w St. Petersburgu na Florydzie. Samospalenie pani Rosneer /archiwum autora/
W mieszkaniu znaleziono jedynie lewą stopę starszej pani, która była nietknięta pośród popiołów. Nie było źródła ognia. Temperatura w pokoju pani Reesner była bardzo wysoka, gdyż stopiły się świece, które stały w odległości kilku metrów od jej ciała. Gazety i bielizna znajdujące się przy szczątkach zwłok nie wykazywały żadnych śladów ognia.
W 1966 roku w tajemniczych okolicznościach spalił się emerytowany lekarz, J. Irving Bentley. Gdy został znaleziony w swoim domu w Pensylwanii, w jego pokoju policja zobaczyła tylko biały popiół i spaloną, dolną część lewej nogi, co – jak się okazuje - jest także typowe dla tego zjawiska.
Jest kilka typowych objawów samospalenia. Gęsty, gryzący dym, który wypełnia pomieszczenie. Płomienie mają jasnoniebieską barwę i wydobywają się z wnętrza człowieka. Charakterystyczne jest także to, że od ognia nie zapalają się pozostałe sprzęty domowe, a nawet ubrania ofiar. Może to wskazywać na wyjątkowy charakter ognia, który jest inny od tego, który znamy. Samospalenie przebiega w bardzo wysokiej temperaturze. Często stapiają się sprzęty oddalone od ciała nawet o 5 metrów, ale nigdy nie dochodzi do ich zapłonu. Na miejscu zdarzenia często znajdowany jest biały popiół. Dziwne jest także to, że spaleniu ulegają ludzkie kości. Czasami nietknięte zostają stopy, jak gdyby ogień celowo je omijał. Znam wiele hipotez próbujących wyjaśnić ten fenomen, ale najbardziej ciekawa jest ta, która przyczyny samozapłonu dopatruje się w kodzie DNA. Zakłada ona, że w naszym „kodzie życia” jest fragment zawierający mechanizm autodestrukcji człowieka, który samoczynnie spala się na popiół. Czasami wystarczy kilka sprzyjających okoliczności, aby ten fragment kodu się „uaktywnił” i dokonał przemiany ludzkiego ciała w łatwopalną pochodnię. Nieprawdopodobne? Owszem, ale... może mit o „Feniksie spalającym się na popiół” zawiera jakąś ukrytą prawdę o tajemnicy, którą nosi w sobie każdy z nas?

Robert Bernatowicz

/imiona dzieci zostały celowo zmienione/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Roni Tornado
  • Roni Tornado
  • 13.11.2011 18:59

Gdy ciało jest gdzieś uszkodzone a uruchomi się Energię Kundalini dochodzi do przeciążenia i człowiek spala się w kilka sekund.

Komentarz został ukrytyrozwiń
racjonalista
  • racjonalista
  • 08.03.2011 17:33

ludzie w co wy wierzycie... po prostu żałość was czytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Paweł Kołodziej
  • Paweł Kołodziej
  • 08.01.2011 22:28

To może mieć przyczynę związaną ze stresem lub jakimś przeładowaniem w ciele człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Duch
  • Duch
  • 02.10.2010 20:09

Może kiedyś ludzie znajdą na to udokumentowane naukowe wyjaśnienie, takie zjawiska muszą mieć jakąś przyczynę i wątpię żeby DNA było za to odpowiedzialne to raczej coś innego ale nie wiadomo co. Medycyna chińska ( akupunktura) wyróżnia w naszym ciele zespół organów spełniających rolę ''potrójnego ogrzewacza PO'' może to dziecko nieświadomie wywołało nadpobudliwość tego zespołu, i doszło do przegrzania, ale spalenie i to tylko ciała?!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Lily
  • Lily
  • 30.09.2010 00:06

Proces samozapłonu można ponoć wywołać również świadomie. Dzięki medytacji na splocie słonecznym całe ciało w ułamku sekundy może zostać spalone przez wewnętrzny płomień i zredukowane do garstki popiołu. Wiedzy o tym udzielił Jama, król śmierci, swemu ukochanemu uczniowi o imieniu Nacziketa, a opisane to jest w Upaniszadzie Katha. Na całym świecie słyszy się o przypadkach samoistnych zapaleń, a ludzi niepokoją takie zjawiska. Ale starożytne teksty, takie jak Mahakala Nidhi, krok po kroku wyjaśniają tę metodę opuszczania ciała.

źródło:
http://www.jantra.com.pl/pliki/artykuly/art34.html

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.02.2007 10:35

Panie Robercie,wszystkie Pana artykuły są niezwykle ciekawe.Super, plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zjawisko samospalenia jest niezwykykłe, podobno (bo nigdy nie zostało to potwierdzone) podczas eksperymentu Filadelfia - niewidzialność okrętu wojennego otoczonego polem magnetycznym- byłły przypadki samospalenia. Chętnie bym więcej poczytał na ten temat.
Z wyrazami szacunku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.