- Gdy Daniel Albrecht opuści szpital, będzie musiał przejść rekonwalescencję, od sześciu do nawet dwunastu miesięcy – przewiduje w
wywiadzie dla NZZ Online dr Wolfgang Koller, który zajmuje się szwajcarskim narciarzem. Przypomnijmy, że Albrecht przebywa w szpitalu w Innsbrucku od 22 stycznia po tym, jak
uległ ciężkiemu wypadkowi na treningu przed zawodami Pucharu Świata w Kitzbühel.

Szwajcar doznał ciężkich urazów głowy i musiał przejść operację czaszki. Lekarze wprowadzili go w stan śpiączki farmakologicznej. Operacja przebiegła pomyślnie i początkowo planowano wybudzić go już po kilku dniach, jednak pojawiły się komplikacje w postaci silnego zapalenia płuc. – Terapia przynosi powolną, ale stałą poprawę – poinformował dziś rzecznik szpitala Johannes Schwamberger w oświadczeniu dla mediów.
Najważniejsze, że życiu Daniela nie zagraża niebezpieczeństwo. – Obrażenia głowy nie są już problemem. Utrzymujemy go w śpiączce głównie ze względu na płuca – wyjaśnia dr Koller. Stan głowy jest już na tyle dobry, że przestano monitorować pracę mózgu. Tydzień temu nikt nie chciał jeszcze przewidywać, czy Albrecht będzie mógł wrócić do sportu. Teraz wiadomo już, że prawdopodobnie tak - zdaniem Kollera niewykluczone, że nastąpi to już w przyszłym sezonie: - Bardzo ważna będzie praca z psychologami. Jeśli zostanie dobrze wykonana, a zawodnik będzie zmotywowany, szybki powrót jest możliwy.
Na mistrzostwach zabraknie "narciarskich bliźniaków"
Wypadek Daniela Albrechta wywołał poruszenie w całej Szwajcarii – szczególnie w kantonie Valais, gdzie znajduje się jego rodzinna miejscowość Fiesch. W sąsiednim Visp lokalne radio RRO na bieżąco informuje o stanie szwajcarskiego narciarza. Jak nietrudno się domyślić, Daniel jest w okolicy bardzo znany i lubiany.
Jak donosi portal
bluewin.ch, atmosfera w szwajcarskiej ekipie narciarzy alpejskich jest bojowa. Na rozpoczynających się właśnie MŚ w Val d’Isere, o których
pisał dziś Piotr Rabenda, wszyscy chcą walczyć dla Daniela, który jeszcze dwa tygodnie temu uznawany był za jednego z faworytów w kilku konkurencjach. – Nasze plany nie zmieniły się, chcemy zdobyć pięć medali – deklaruje prezes Szwajcarskiego Związku Narciarskiego, Urs Lehmann. Jednak zadanie może okazać się trudne do wykonania. W ekipie Szwajcarów zabraknie nie tylko Albrechta, ale również jego wielkiego przyjaciela Marca Berthoda, który w tym sezonie nie startuje z powodu problemów z kręgosłupem. Albrecht i Berthod zawsze dzielili dotąd pokój na zgrupowaniach, a w Szwajcarii nazywa się ich „narciarskimi bliźniakami”.

Daniel Albrecht ma 25 lat, w alpejskim Pucharze Świata startuje od 2003 r. Jest potrójnym medalistą MŚ 2007 w narciarstwie alpejskim – w szwedzkim Åre zdobył złoto w superkombinacji, srebro w slalomie gigancie i brąz w kombinacji drużynowej. Wypadek w Kitzbühel pozbawił go szansy na obronienie medali podczas MŚ w Val d’Isere.
***
Serdeczne podziękowania dla Barbary Romer Kukulskiej za pomoc w zbieraniu informacji.