Facebook Google+ Twitter

"Kiedy kota nie ma..."

Żart w każdym zdaniu, w każdym słowie. Świetna komedia sytuacyjna.

18 października w Teatrze Capitol na Dużej Scenie miałam okazję obejrzeć komedię Johnniego Martimera i Briana Cooke'a w reżyserii Andrzeja Rozhina: "Kiedy kota nie ma..." Świetny wybór tekstu współczesnych angielskich dramaturgów, z "pędzącą" akcją, pełnymi humoru wypowiedziami aktorów, z nowoczesnym, aktualnym żartem.

Małżeństwo z 20-letnim stażem postanawia wyjechać w drugą podróż poślubną do Francji, do Sant Tropez, aby "podgrzać" atmosferę związku. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że jest to tylko pomysł żony Mildred, a mąż.... wcale nie chce jechać.Mildred jest zaradną, przedsiębiorczą kobietą, która podąża za nowinkami i chce być modna. Jej emocji nie podziela George.Ich małżeńską wymianę zdań przerywa pojawienie się Ethel - siostry Mildred, która informuje, że właśnie odchodzi od męża i wprowadza się do nich.Jej przyjazd rozpoczyna serię perypetii i niesamowicie śmiesznych, a także nieprzewidywalnych wydarzeń.Za chwilę w domu Mildred i Georga zjawia się mąż Ethel - Henry, przynosząc jej kuferek z kosmetykami, którego zapomniała.Ethel i Mildred postanawiają wyjechać do Sant Ropez razem, a swoich mężów zostawić samych...
Podczas ich niebecności Henry i George postanawiają się zabawić. Spędzają uroczy wieczór w klubie z dwiema młodszymi kobietami: Jenniffer i Shirley, a impreza kończy się w domu Georga... Co na to żony?

Rewelacyjna gra Piotra Cyrwusa wcielającego się w rolę Georga, idealnie oddająca wizerunek męża - fajtłapy. Cyrwus wznosi się na wyżyny prawdziwego teatralnego aktorstwa - nie boi się robić głupich min i gestów, a także przyjmować postawy poddanego żonie męża.
Kreacja Piotra Zelta jako Henrego to rola idealnie dobrana do warunków. Henry jest biznesmenem, amantem romansującym z sekretarką Jenniffer, któremu cecha prawdomówności jest zupełnie obca.Jego dwulicowość odkrywa żona Ethel - Maja Berełkowska, konserwatywna i elegancka angielska dama, jednak łasa na markowe stroje i wystawne życie.
Mildred zagrana przez Violettę Arlak to ciepła, nowoczesna kobieta, próbująca trzymać swoje małżeństwo na wysokim poziomie.
Jenniffer i Shirley zagrane przez Anetę Zając i Aleksandrę Grzelak to kobiety lekkich obyczajów, lubiące się bawić, nie mające żadnych skrupułów, aby "upolować" cudzego męża.


Mimo że sztuka trwa 2,5 godziny, nie sposób się na niej nudzić. Wartka akcja, grypsy słowne, żarty sytuacyjne... Przedstawienie upstrzone jest "smaczkiem".

Trudno opisywać komedię - zdradzać jej treść, gdyż ta cała farsa polega na tym, że nas zaskakuje, do ostatniego zdania, do ostatniego słowa... I mamy wrażenie, że się nie kończy. Lekkość, błyskotliwość i dobry humor - tak w trzech słowach określiłabym sztukę. Dla osób, które chcą się po prostu naturalnie pośmiać - polecam. Ja uśmiałam się do łez. Tym bardziej, że komedia stanowi bardzo trafną metaforę naszego współczesnego życia.

Teatr Capitol, to nie tylko teatr, to także klub, w którym można posłuchać muzyki granej na gitarze na żywo w przerwie spektaklu, a także przed nim i po nim. Romantyczno - barokowe wnętrze tworzy ciepły klimat tego miejsca. Miejsca, do którego chce się wracać.


reżyseria ANDRZEJ ROZHIN
scenografia i kostiumy JOANNA PIELAT - RUSINKIEWICZ
przekład KLAUDYNA ROZHIN
opracowanie muzyczne AGNIESZKA PUTKIEWICZ

FB
www.facebook.com/kiedykotaniema


Czas trwania: 160 min. z przerwą
Bilety: 85 zł ,99 zł, 130 zł

Najbliższe spektakle w Warszawie: 24.10, godz. 19.00, 16.11, godz. 15.30 i 19.00, 24.11, godz. 19.00, 29.11, godz. 15.30 i 19.00.

Kasy - tel.: 22 620 21 42

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.