Facebook Google+ Twitter

Kiedy powstanie system zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego?

Ministerstwo Środowiska wciąż pracuje nad ustawą o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym. W tworzony system stara się też włączyć branżę złomową.

Punkt skupu złomu / Fot. Łukasz Kasprzak/Express IlustrowanyNa Walnym Zgromadzeniu Izby Przemysłowo-Handlowej Gospodarki Złomem w Rzeszowie, które odbyło się 24 kwietnia, przedstawiciel resortu przekonywał branżę złomową do czynnego włączenia się w prace nad projektem i system zbierania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE).

Polska musi bowiem udokumentować fakt, że zbiera się u nas 4 kg zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego na jednego Polaka rocznie. W sumie daje to ok. 150 tys. ton zużytego sprzętu rocznie. Należy podkreślić, że Polska wciąż nie ma aktów wykonawczych i cel ten pozostaje poniekąd wirtualny. Jeżeli nie osiągniemy tego pułapu, grożą nam wysokie kary ze strony Unii.

Brak aktów prawnych, a przede wszystkim świadomości, co należy zrobić ze zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym sprawia, że w zeszłym roku udało się zebrać niewiele ponad 26 tys. ton ZSEE. Jak wynika z badań wykonanych na zlecenie organizacji odzysku ElektroEko, aż 30 proc. Polaków najchętniej swoją starą lodówkę czy pralkę oddałoby do punktu skupu złomu. Na drugim miejscu znajdują się sklepy, które mają obowiązek przyjmować zużyte urządzenia.

Oznacza to, że co najmniej 160 tys. ton ZSEE rocznie znajduje się poza systemem ewidencji. Raportowane jest bowiem jako złom. Dlatego właśnie Ministerstwo Środowiska zachęcało podmioty zrzeszone w ramach Izby Przemysłowo-Handlowej Gospodarki Złomem do włączenia się w system. Problem w tym, że zasady nie są do końca jasne, co niesie za sobą spore ryzyko i potencjalne straty.

Co więcej, największe firmy złomowe oraz huty zainwestowały w strzępiarki, urządzenia, które wydajnie selekcjonują poszczególne frakcje odpadów i usprawniają proces recyklingu. Nie są jednak uznawane za ogniwo procesu recyklingu. Jednocześnie propozycje zapisów zapowiadają preferowanie raczej ręcznego rozbierania ZSEE, co podwaja koszty. Zabrakło także odpowiedzi na pytanie, kto, a przede wszystkim na jakich zasadach, miałby ewentualnie odbierać odpady inne niż złom - gumy, tworzywa sztuczne, elementy betonowe itp.

Polska wciąż pozostaje daleko w tyle, jeżeli chodzi o zbieranie i recykling zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Wyprzedziły nas pod tym względem nawet kraje, z którymi wstępowaliśmy do Unii Europejskiej. Warto dodać, że sama dyrektywa określająca poziom odbioru na 4 kg na jednego mieszkańca jest w tym momencie nowelizowana i z całą pewnością w przyszłości cel będzie ambitniejszy. Wciąż jednak Polska nie posiada efektywnego systemu zbierania i przetwarzania.

Podejmowane przez Ministerstwo Środowiska kroki przypominają raczej rozpaczliwe próby krótkoterminowego przeciwdziałania sankcjom niż racjonalny i przemyślany plan gospodarowania tego typu odpadów. Nic więc dziwnego, że prezentowana na Walnym Zgromadzeniu IPHGZ propozycja nie spotkała się z entuzjazmem uczestników.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

powstać musi, bo inaczej grożą nam wysokie kary, aczkolwiek znając naszą kolorową polską rzeczywistość, to może też powstać post factum

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chociaż pytanie powinno brzmieć - czy kiedykolwiek powstanie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli chodzi o ZSEE, to przysłowiowemu Ediemu, który dostarcza złom do punktów skupu, bardziej kalkuluje się rozbierać faktycznie lodówki czy kuchenki na części pierwsze, bo ma płacone za każdy kilogram złomu. Reszta trafia na dzikie wysypiska (plastiki, gumy) bądź do wód gruntowych (smary) bądź do atmosfery (freony). Opłata produktowa wynosi 1zł 80gr za każdy kilogram wprowadzonego na rynek sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Natomiast żeby skłonić ludzi do oddawania ZSEE w całości, pasuje płacić przynajmniej 2zł za kilogram. Nikt takiej ceny nie jest w stanie zaproponować, więc system z góry skazany jest na niewydolność. Błędne koło. Strzępiarki stanowią jakąś propozycję rozwiązania tego problemu, ale wciąż nie są uznawane za element recyklingu, mimo że sprawnie frakcjonują odpady, no i są wydajne, ok. 300 ton na godzinę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

pewnie, że dobry dlatego plus był ode mnie , a gdzie Twoj, Kalutor? ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, tylko , że w Polsce sklepy sprzedające nie odbierają sprz$ętu starego, chicaż pobierają za to pieniądze, ponieważ w cenie nowego aparatu jest już wliczona jego recylkulacja. Zatem gdzieś te pieniądze się topią. w krajach zachodnich Unii każdy sklep musi odebrać stare urządzenie.
Dalej funkcionuje system odbioru składaowania rozbierania na częsci do utylizacji itp.
świetnie, Proszą o następne artykuły. Np.
Co dzieje się z oponami zużytymi ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.