Facebook Google+ Twitter

Kiedyś razem przeżyły piekło na Syberii, teraz spotkały się w sanatorium

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-05-22 08:56

Cud w Głogowie. Elżbieta Kurzawa i Regina Grocholska, sybiraczki, po sześćdziesięciu latach znów spotkały się na turnusie rehabilitacyjnym w Domu Uzdrowienia Chorych.

Regina Grocholska (z lewej) i Elżbieta Kurzawa przeżyły razem zsyłkę na Syberię. Nieoczekiwane spotkanie w Głogowie bardzo je ucieszyło. / Fot. Słowo Polskie Gazeta WrocławskaPo raz ostatni panie widziały się w 1946 roku, po wyjściu z wagonów, które przywiozły je do Polski z sześcioletniej zsyłki na Syberii. Czy przypuszczały wtedy, że kiedyś znów się spotkają? – W życiu – zaprzeczają. I płaczą ze wzruszenia. – Tu, w Głogowie, ksiądz wspomniał, że nie jestem jedyną sybiraczką w grupie. Pomyślałam sobie: ciekawe, kim jest ta druga osoba? – opowiada 80-letnia Elżbieta Kurzawa ze Szczecina. Wkrótce oko w oko ze sobą stanęły kobiety, które wychowały się w tej samej miejscowości. Mało tego – były w tym samym wagonie, który podczas II wojny światowej wiózł ich rodziny na nieludzką ziemię, jaką dla milionów Polaków stała się Syberia.

Wystarczyło kilka minut i wspomnienia sprzed lat przekształciły się we wzruszającą historię. – Mieszkałyśmy w Kościuszkówce, niedaleko Tarnopola. Dziesiątego lutego 1940 roku wraz z tysiącami innych osadników wyruszyłyśmy w podróż, która zakończyła się w Mendelejewie – wspomina pani Regina, prawniczka z Nowej Soli w województwie lubuskim. – Mama przed przyjściem ruskich zdążyła upiec chleb. To uratowało nam życie, gdyż przez półtora miesiąca tułaczki dostawaliśmy niewiele jedzenia – dopowiada pani Elżbieta.

Obie panie pamiętają wiele epizodów, które przeżyły wspólnie w ciągu czterech lat spędzonych na Syberii. Jednak trauma, jaką tam przeżyły, zamazała szczegóły. – Jak dziś słyszę twoje imię i nazwisko: Regina Urbanowa – mówi pani Elżbieta. – I przypomina panieńskie nazwisko młodszej o kilka lat koleżanki, z którą przeżyła syberyjską tragedię.

Spotkanie w domu rekolekcyjno-rehabilitacyjnym w Głogowie ma dla nich wyjątkowe znaczenie.
– Przez całe życie ciężko pracowałam w gospodarstwie, jestem po udarze i skoro dane mi było spotkać tu, w tym pięknym miejscu, koleżankę sprzed lat, to znak, że cuda się zdarzają – zapewnia Elżbieta Kurzawa.

Danuta Bartkowiak

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.