Facebook Google+ Twitter

Kiedyś śpiewał w lesie, dziś chce wydać płytę

– Lubię patrzeć na zdarzenia z perspektywy czasu. Trzy lata temu śpiewałem gdzieś w lesie i nikt mnie nie słuchał – mówi Przemek Szczygieł jest bliski nagrania własnej płyty.

Bartek Klimczak: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?Przemek Szczygieł, sesja zdjęciowa / Fot. Remigiusz Kwieciński
Przemek Szczygieł: W piątej klasie szkoły podstawowej odkryto u mnie talent muzyczny i skierowano do szkoły muzycznej. Bałem się, więc z premedytacją robiłem wszystko, aby do "muzycznej" się nie dostać. Cel został osiągnięty. Potem była długa przerwa i problemy z głosem. W pierwszej klasie liceum dostałem gitarę klasyczną. Uważam, że dzięki nauce gry na gitarze jestem tu, gdzie jestem. Chyba w tym samym czasie zacząłem bawić się "głosiskiem". W lesie, podczas spacerów. Po jakimś czasie śpiewałem w domu i mama przekonała mnie, aby podszkolić się w chórze kościelnym.

Obecnie sam piszesz i komponujesz melodię. Skąd czerpiesz inspiracje do pisania tekstów, układania muzyki?
- Jak się porządnie zdenerwuję albo zdołuję, to wychodzi ze mnie samo. Teksty powstają w zaskakująco szybkim tempie. Lubię pisać, bo ma to znaczenie terapeutyczne. Po napisaniu tekstu, czuję się lepiej. Gniew i smutek to emocje, które najbardziej dają sie we znaki. Cieszę się, że mogę się ich pozbyć, tworząc równocześnie coś dla innych. Satysfakcja gwarantowana. Jeśli chodzi o muzykę to najczęściej wymyślam tylko linię wokalną, resztą zajmuje się niezawodny Piotrek Szerszeń. Jemu zawdzięczam naprawdę bardzo dużo. Spadł mi z nieba, wtedy na castingu do "Szansy".

To trudna sztuka, której nie sposób się nauczyć samemu?
– Zależy... Trzeba mieć do tego dryg. Zdaję sobie sprawę, że muszę się jeszcze bardzo, bardzo dużo nauczyć i cały czas ćwiczę. Pozytywne jest to, że czuję, iż się rozwijam a to jest niezmiernie istotne. Gdybym stał w miejscu, byłoby beznadziejnie. Wiadomo, dobrze mieć osobę, która Cię pokieruje, wskaże błędy.

Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w castingu do „Szansy na sukces”? Jak bliscy reagowali na Twoją decyzję? Miałeś w nich poparcie?
- Powiedziałem sobie - "Jak w końcu się nie ruszę, to nigdy nic nie osiągnę". Wiedziałem, że jak pokonam lęk przed taką nową sytuacją, to mogę się wzbogacić o nowe doświadczenia. Pojechałem, więc z przyjaciółkami do Gdańska. Marta i Aga były w tym przełomowym dniu - 23 września 2006 roku - cały czas przy mnie i jestem im bardzo wdzięczny. Rodzina oczywiście również była obecna (duchem), szczególnie mama, której chyba najbardziej zależy na moim szczęściu.

Trudno było dojść do momentu, w którym się obecnie znajdujesz? Przed Tobą, jak wiadomo, nagranie płyty.
- Materiał na płytę mam już dawno nagrany... Problem tkwi w tym, że nie mam pieniędzy na wydanie albumu. Teraz, po dwumiesięcznej przerwie, staram się na bieżąco nagrywać nowe piosenki. Ostatnio spędziłem w studiu cały dzień i napisaliśmy z Piotrkiem Szerszeniem [kompozytor i producent muzyczny - przyp. red.] nowy kawałek. Czeka mnie teraz nagranie wokalu. Nie chcę zdradzać tytułu najnowszej piosenki. Czy trudno było dojść do tego momentu? Mogę rzec, że droga po której stąpam, nadal nie jest usłana różami. Były gorsze i lepsze chwile. Najważniejsze jest to, że nie mam poczucia, że coś utraciłem. Przeciwnie, zyskałem wiarę w to, że jak mi na czymś zależy, to przy ciężkiej pracy mogę to osiagnąć.

O czym lub o kim śpiewasz w swoich piosenkach?
– Prawie wszyscy bohaterowie moich piosenek to osoby wymyślone. Większość z nich to swoiste symbole. Dajmy na to typ, który jest podmiotem lirycznym w piosence "Tam". Traktuję go jako symbol reakcji na zdradę, cierpienie z powodu głupoty innych. I niekoniecznie chodzi tu o związek romantyczny. Przyjaciel, czyli osoba, która jest dla Ciebie wyjątkowo ważna, też może Cię zdradzić, a tym samym mocno skrzywdzić. Obserwuję, to co dzieje się wokoło. Dużo rzeczy mnie denerwuje, dlatego chcę z siebie wyrzucić cały syf.

- Czy masz wśród swoich nagrań jakąś ulubioną piosenkę? Dlaczego akurat ona zajmuje to zaszczytne miejsce?
- Chyba piosenka "Tam". Dlaczego? Mam do niej sentyment. To pierwszy kawałek nagrany w studiu. Generalnie utwór napisałem prawie dwa lata temu. Teraz piszę inaczej, ale mimo wszystko to jest mój faworyt.

Czy hitem twojego krążka będzie jedna z pierwszych piosenek - „Tam”? Niegdyś można ją było usłyszeć w jednej z rozgłośni internetowych.
- Nie mam pojęcia, co będzie hitem. Nie robię piosenek z myślą o hitach. Mnie po prostu zależy na tym, żeby to było prawdziwe, a dajmy na to celowe robienie hitów, kojarzy mi się z pewną ucieczką od autentyczności.

Posiadasz własną stronę internetową. Nie sądzisz, że to zbyt wcześnie? Osoby, które mają możliwość usłyszenia całych kawałków muzycznych w sieci niechętnie sięgają do sklepu po płytę.
Przemek Szczygieł, sesja zdjęciowa / Fot. Remigiusz Kwieciński- Zawsze chciałem mieć stronę internetową, a odkąd zajmuję się czymś, co można pokazać ludziom, była okazja, aby w końcu zrealizować to marzenie. Nie uważam, aby ludzie niechętnie kupowali płyty, jeśli mieli okazję wcześniej usłyszeć piosenki w sieci. Myślę, że jest wielu muzyków, którzy robią podobnie. Jednak to tylko spekulacje. Jeśli płyta zostanie w końcu wydana, nie pojawi się w sklepach. Krążek będzie można zamówić pisząc do mnie na e-maila. A ja czym prędzej go prześlę.

Jak oceniasz swoją pracę? Realizujesz sam siebie? Robisz to, do czego tak usilnie dążyłeś?
- Lubię patrzeć na zdarzenia z perspektywy czasu. Trzy lata temu śpiewałem gdzieś w lesie i nikt mnie nie słuchał, no chyba, że ktoś akurat w gaiku się znajdował. Wtedy nie spodziewałem się, jak potoczą się wydarzenia za kilka lat. Dzisiaj śpiewam, piszę teksty i nagrywam. Dlatego mogę powiedzieć, że niewątpliwie się realizuję. Liczy się dla mnie to, że konsekwentnie dążę do zrealizowania celu. Mam już 30 nowych tekstów i zacząłem nową sesję. Być może nowe piosenki powstaną bardzo szybko i wyprą te obecne, jeśli przyjdzie mi wybierać kawałki na album. Pożyjemy, zobaczymy.

Jak kreują się Twoje plany na przyszłość? Własny zespół? Koncerty? Jednym słowem muzyka i nic więcej?
- Najbliższe plany to nagrywanie nowych piosenek. Kocham pracę w domowym studiu Piotra Szerszenia i cudownie się czuję pracując nad moimi piosenkami. To niezwykłe przeżycie. Cieszę się, że tak to wszystko się potoczyło.

Co byś radził młodym, początkującym artystom, którzy dopiero zaczynają, śpiewają po kątach? W ukryciu, z dala od szerszej publiczności.
- Nie jestem gwiazdą, która ma jakieś cenne rady dla początkujących muzyków. Sam jestem początkujący. Po prostu należy uświadomić sobie, co jest Twoim najważniejszym celem, jakie masz priorytety. Potem trzeba być konsekwentnym.

- Mam nadzieję, że za jakiś czas znowu będziemy mogli wspólnie porozmawiać. Życzę wielu sukcesów.
- Dzięki bardzo. Do usłyszenia.

Moim rozmówcą był Przemek Szczygieł, 19-letni mieszkaniec Gdańska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Norbert K
  • Norbert K
  • 05.09.2010 01:07

Wie ktoś co się z nim dzieje? Jego stona niedziała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.