Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13870 miejsce

Kielce: Mrożek zadowolony z premiery „Wdów”

W spektaklu nie było tradycyjnego podziału na scenę i widownię. Publiczność i aktorzy siedzieli przy stolikach w wielkiej knajpie, a wśród nich Sławomir Mrożek – autor sztuki. Śmierć zaś przechadzała się wśród stolików.

Aktorzy wraz z autorem kłaniają się publiczności owacyjnie, na stojąco bijącej brawo. / Fot. Andrzej PiskulakW sobotę i niedzielę, 29 i 30 na deskach Teatru im. Stefana Żeromskiego odbyły się premiery powstałych na początku lat 90 „Wdów” Sławomira Mrożka. Zarówno „deski” sceniczne, jak i widownia stanowiły jedną wielką knajpę ze stolikami przy których siedzieli aktorzy, publiczność oraz wyjątkowo autor sztuki.

W pierwszej scenie w podejrzanej kawiarni spotkały się dwie wdowy. W trakcie rozmowy, wzbudzającej wesołość wśród widzów, niczym „blondynki” z popularnej serii kawałów, odkryły, że ich mężowie byli równocześnie kochankami. Powiązania bohaterów tylko z pozoru były zabawne, bo to bowiem typowa dla twórczości Mrożka komedia absurdu i czarnego humoru. Autor zażartował sobie ze śmierci. Za sprawą dziwacznych powiązań z milczącą kobietą – śmiercią dwóch par, najpierw damskiej, potem męskiej i rozgadanym kelnerem, stworzył, groteskową przypowieść. Przy kawiarnianych stolikach publiczność, spotykając najpierw kobiety, które w pojedynku straciły swoich mężów i zarazem kochanków, potem mężczyzn, którzy również ponieśli śmierć, uczestniczyła nie tylko w komedii absurdu oraz czarnego humoru, ale w swego rodzaju rozważaniach o śmierci, która może się niepostrzeżenie, milcząco otrzeć o każdego z nas, tak jak to zrobiła wymownie aktorka w kieleckim teatrze.

Powodem bowiem tej tragedii była miłość mężczyzn do kobiety z ukrytą za czarną woalką trupią czaszką, czyli właśnie do śmierci. W przypadku tych, którzy w pojedynku owdowili swoje żony i kochanki, to tego się domyślamy. W drugiej scenie autor mówi o tym otwartym tekstem, ukazując mężczyzn spierających się ze sobą podczas zalotów do tej właśnie tajemniczej trzeciej wdowy, powodującej śmierć w jednym przypadku na skórce banana, w drugim z powodu nagłego ataku choroby serca. Jedynie kelner z pierwszej sceny, przeistoczony w mistrza ceremonii w drugiej, ostał się żywy, tak jakby był mimowolnym wspólnikiem śmierci.
Sławomir Mrożek wyraża swoją opinię o sztuce do widzów w obecności Piotra Szczerskiego - dyrektora teatru, reżysera i aktora w jednej osobie. / Fot. Andrzej Piskulak
Publiczność reagowała podczas niedzielnego spektaklu spontanicznie śmiechem na mrożkowy humor i na grę aktorów. Grający rolę kelnera i mistrza ceremonii Jerzy Bończak i wywołał śmiech, i zadumę nad sytuacją, w jakie znaleźli się bohaterowie sztuki, czyli nad śmiercią, ale przede wszystkim tworzył ciepłą kawiarnianą atmosferę, dosiadając się w trakcie gry do stolików z publicznością. Można było odnieść wrażenie, że to on właśnie grał główną rolę, a nie tytułowe wdowy. Zasługą tego była zarówno jego rola - przewrotna, szydercza i niezwykle tajemnicza - ale przede wszystkim jednak gra aktorska.

Podczas konferencji prasowej zorganizowanej na kilka dni przed premierą Piotr Szczerski – dyrektor teatru, reżyser i aktor - poinformował, że Sławomir Mrożek bardzo uważnie obserwował ostatnie występy teatralne Jerzego Bończaka i zachwycony nimi stwierdził, że jak najbardziej pasuje do roli kelnera. Sławomir Mrożek powiedział po przedstawieniu, iż rzadko mu się zdarzało w jego długiej karierze dramaturgicznej, by był tak usatysfakcjonowany, jak po obejrzeniu tego spektaklu, a właściwie uczestniczeniu w nim.

W ogóle Mrożek, tradycyjnie już, niezbyt wiele mówił. Podkreślił w jednej z rozmów kuluarowych, że kielecka realizacja „Wdów” była podobna do węgierskiej. To, że widzowie znaleźli się również na scenie i uczestniczyli w przedstawieniu, według autora sztuki, było dobrym pomysłem, który nie zmienił jego założeń autorskich dramatu. Wdowy napisane były w Meksyku, w czasie, gdy autor był na rekonwalescencji. Miał on powody, by ją napisać. Ciężko bowiem chorował i cudem nie umarł. Ta sztuka byłą reakcja na własne nieszczęście, jakie go dotknęło. Jerzy Bończak i Piotr Szczerski opowiadają podczas konferencji prasowej o kulisach przygotowywania spektaklu. / Fot. Andrzej Piskulak

„Wdowy” premiera 29 i 30 września Br. w Teatrze im. Stefana Żeromskiego. Autor – Sławomir Mrozek. Inscenizacja i reżyseria – Piotr Szczerski. Obsada: Wdowa Pierwsza – Marzena Ciuła, Wdowa Druga – Wirzyinkiewicz, Wdowa Trzecia (Śmierć) – Joanna Kasperek, Kelner – Jerzy Bończak, Pan Pierwszy – Mirosław Bieliński, Pan Drugi - Piotr Szczerski. Reżyseria światłą – Krzysztof Sendke, Współpraca scenograficzna – Iwona Jamka, Tomasz Smolarczyk.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.