Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38911 miejsce

Kielnia i betoniarka kontra trzy dziewice

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-08-14 12:21

XVI-wieczne ruiny zamku w Goli, koło Dzierżoniowa, odzyskują dawny blask. Ale robotnikom ciężko idą prace. A to ktoś deski pozrzuca, a to cement wysypie. – To duchy trzech zamurowanych żywcem panien – mówią tajemniczo robotnicy.

Skuwamy tynki ze ścian i tak szukamy tych dziewic, ale nigdzie nie ma – mówi Wojciech Polański, jeden z robotników. – Chociaż czasami tak człowieka jakby chłód owionie. Aż ciarki po krzyżu przejdą. – Według legendy kiedyś na zamku mieszkał bogaty rycerz – opowiada Witold Panek, gospodarz obiektu i wielki jego miłośnik. – Miał trzy córki niezwykłej urody. Wszystkie panny były już w wieku nadającym się do zamążpójścia, gdy te tereny zaczęli oblegać Tatarzy. Zatroskany ojciec, aby ochronić córki przed hańbą, postanowił zamurować je w jednym z pomieszczeń zamku. Zostawił im wodę i jedzenie na kilka dni, aby po odparciu ataku uwolnić je. Niestety okazało się, że Tatarzy zdobyli zamek.

Zamurowane żywcem

O schowku wiedział jeszcze tylko wierny sługa. Dzielny książę zginął, broniąc swego domu, a giermek na wiele lat trafił do niewoli. Kiedy wreszcie udało mu się z niej wyrwać, wrócił na zgliszcza zamku. Zburzył ścianę, za którą były dziewczęta, znalazł tam już tylko ich szkielety. Od tego czasu uwięzione ich dusze błąkają się po zamkowych komnatach. – Znajdujemy rano porozrzucane deski, wysypany z worka cement – mówi Witold Panek. – Ktoś robi nam psikusy i to muszą być owe dziewice. W porządkowaniu terenu wokół zamku pomagają polscy harcerze i pionierzy z Belgii. – Raz przyszliśmy tu w nocy, z latarkami – mówią 17-letni Patryk Książek i Damian Buciel. – Zaglądaliśmy nawet do piwnic i nic. Chociaż tak jakby w pewnym momencie było widać czerwone światło. Ale szybko zniknęło.
Legenda o nich przyciąga do Goli coraz więcej turystów i.. o to właśnie chodzi.

Jenny wciąż tu mieszka

– Byliśmy z mężem akurat w podróży poślubnej – wspomina Agnieszka Szymkiewicz, świdniczanka. – Gdy już cały zamek opustoszał (bo akurat byliśmy jedynymi gośćmi), w bajecznej sukience i bajecznym nastroju około północy wróciliśmy do pokoju, do komnaty o nazwie Jenny. Nikogo nie było, mąż zamknął odruchowo drzwi na klucz i po paru sekundach usłyszeliśmy oboje, że ktoś próbuje włożyć klucz z drugiej strony. Dźwięk był wyraźny i jednoznaczny. Myśląc że to ktoś z obsługi, Michał natychmiast otworzył drzwi – a tam pusto i ciemno – wspomina.
Komnata nazywa się Jenny od imienia kobiety, dla której została wybudowana, specjalnie na wieży. Żyła na początku XIX wieku. Malowała, hodowała gęsi, uprawiała warzywa, co jak na hrabiankę nie było normalne. Legenda mówi, że któregoś dnia rzuciła się z tej wieży.

Co to za zamek?

Zamek wybudował w 1580 roku Leonard von Rohnau, kanclerz na dworze Bolka, księcia świdnicko-jaworskiego. Romantyczna warownia na skale opleciona pięknymi ogrodami nie przetrwała niestety wieków, choć tak naprawdę podupadła dopiero w ubiegłym stuleciu. Zamek niszczał do 2000 roku, gdy kupiła go firma z Warszawy. Powstała Fundacja Zamek w Goli, zaczęto obiekt remontować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Fajne! To świetna reklama dla tegomiejsca, zwłaszcza w okresie wakacyjnym. Przypomniał mi się taki fajny stary film dla dzieci "Wakacje z duchami" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.