Facebook Google+ Twitter

Kierowca autobusu znalazł portfel z 930 złotymi i oddał, choć to więcej niż zarabia

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-01-12 07:21

– Źle bym się czuł, gdybym nie oddał zguby – mówi Ryszard Szlączka, kierowca PKS Trans-Pol. – Sam byłem na kuroniówce i wiem, jak to jest nie mieć pieniędzy. Złotoryjanie ich za dużo nie mają. Wielu nie stać na bilet autobusowy do pracy.

fot. Słowo Polskie-Gazeta WrocławskaRyszard Szlączka ze Złotoryi był elektornikiem. Od dwóch lat wozi pasażerów. Z reguły w jego autobusie jest czysto, ale w poniedziałkowy wieczór ostatni pasażerowie zostawili na podłodze papierki. Poszedł posprzątać i wówczas znalazł pod siedzeniem portfel. W środku były dokumenty, karta do bankomatu i rabatowe blankiety do hipermarketu, mnóstwo rachunków sklepowych i... 930 złotych.

Pasażer z zakupami


Pamiętał właściciela portfela. Pan po pięćdziesiątce, który wsiadł z torbami zakupów i z trudem wysiadł na przystanku koło szpitala.

Następnego ranka Szlączka poszedł do komisariatu. Policjanci nie kryli zdziwienia, gdy przekazał im zgubę. – Byłem zaskoczony, że tak profesjonalnie podeszli do sprawy – wspomina znalazca.

Po dwóch godzinach sprowadzili właściciela portfela, który sprawdził zawartość i potwierdził, że nic nie zginęło. – Wtedy dopiero odetchnąłem – opowiada kierowca.

Najbardziej bowiem obawiał się właśnie sytuacji, gdyby zarzucono mu, że czegoś brakuje. To już trzeci portfel, który znalazł w autobusie. W poprzednich nie było gotówki, ale z jednym wiąże się niemiła historia. Znalazła go uczennica na podłodze autobusu. Przyniosła kierowcy, a gdy zgłosił się młody właściciel, twierdził, że w środku była gotówka.

– Czułem niesmak z powodu tych oskarżeń – dodaje Szlączka. – Nie wiem, skąd w ludziach taka potrzeba oszukiwania. Zdaję sobie sprawę, że większość zachowałaby pieniądze, a dokumenty wyrzuciła do kosza. Przecież w trudnych czasach należy sobie pomagać. Po prostu tak trzeba.

Czeka parasol


W jego kabinie wciąż są rzeczy pozostawione przez pasażerów. Od miesiąca wozi parasolkę, a od dwóch tygodni młodzieżową czapeczkę. Kiedyś znalazł też telefon. Wysłał esemesa pod pierwszy, zapisany numer z prośbą, by poinformować właściciela o znalezieniu zguby. I telefon oddał.

Pamięta, jak sam bardzo żałował straty. W szkolnym internacie skradziono mu portfel, podarowany przez rodziców. Miał do siebie wyrzuty, że nie upilnował prezentu. Potem dostał drugi portfel i ma go z sobą już 32 lata. •

Tomasz Woźniak - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Oczywiście chwała człowiekowi za to!
Ale........jakich to paskudnych czasów i zdziczenia obyczajów doczekaliśmy, że uczynek NORMALNY jest traktowany jako NADZWYCZAJNY?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, Mirnal, dawno już minęły czasy prosperity dla Złotoryi. Teraz, niestety, jest to dla wielu Czerwonoryja i nie ma to związku z ryciem, a raczej z barwą polityczną i kolorem twarzy po spożyciu pewnego gatunku trunku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Złotoryi same paniska. Od wieków mają dobrze, bo sama nazwa miasta daje odpowiedź na pytanie - co złotoryj(cz)anie robią w wolnych chwilach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy dostał od właściciela 93 zł, czyli 10% znaleźnego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.