Facebook Google+ Twitter

Kierowców grzechy główne: pędzą konie po betonie

Na co dzień opanowani i spokojni. Gdy wsiadają za kierownicę, klną na czym świat stoi, są nieżyczliwi i agresywni. Korki i pośpiech potęgują stres. Gaz wciskają do dechy. Czy takie postawy i reakcje są naszą specjalnością narodową?

 / Fot. Marek Bachorski-RudnickiWehikuł zwany samochodem, rozpędzone kilka ton złomu na kółkach, daje kierowcy złudne poczucie mocy i bezkarności na drodze. Im auto szybsze i koni pod maską więcej, tym i pogarda dla innych użytkowników drogi wzrasta. Takich sytuacji odsłaniających prawdziwą naturę człowieka jak za kierownicą jest naprawdę niewiele.

Podwójna ciągła - podwójna prędkość


Drogi w naszym kraju, zwłaszcza te po których można jeździć w miarę szybko i bezpiecznie, to w dalszym ciągu margines. Gdy już się taki kawałek trafi, to wychodzi z niektórych instynkt porównywalny z pierwotnym. Zwykle pedał gazu wędruje w podłogę i włącza się wówczas brak wyobraźni, arogancja, egoizm i agresja. Agresja jest wprost proporcjonalna do wielkości samochodu i mocy jego silnika. Ci co jadą obok, to piraci, ja jestem mistrzem kierownicy, jeżdżę znakomicie i z reguły zgodnie z przepisami. Cała reszta to dyletanci i zawalidrogi.

Nic to, że na drodze jest podwójna ciągła, a na liczniku podwójna prędkość. Przecież to ja i mój wóz, tak więc wszyscy na bok!

Tolerancja dla idiotów


 / Fot. Marek Bachorski-RudnickiSzkoda, że dopiero solidny mandat uczy pokory większość tych znakomitych kierowców. Nic tak nie wychodzi bowiem na dobre dla użytkownika drogi, jak odrobina drogowej uniżoności. Konieczność ponownego zdawania teoretycznego i praktycznego egzaminu, z reguły powoduje refleksję i zmniejsza tolerancję dla idiotów, do których sam się niedawno kierujący autem zaliczał. Szkoda tylko, że to policja z reguły musi uczyć rozumu. Lepiej jednak, że to ziemscy, niebiescy panowie wlepią mandat, niż inni panowie niebiańscy mieliby opowiadać Ci o Twoich ostatnich chwilach. Rosyjskie przysłowie mówi: wolniej jedziesz, dalej zajedziesz. Polacy mają takie samo przysłowie, ale chyba niektórzy o nim zapomnieli.

Drzewa, dziury i deszcz - główni sprawcy nieszczęść


W wyniku niebezpiecznych zdarzeń na drogach, z mapy naszego kraju co roku znika całkiem spore miasto. W ostatnią podróż, dzięki Twojej ciężkiej nodze, wyrusza ponad pięć tysięcy osób. Ojcowie, matki, żony, mężowie, dzieci… użytkownicy dróg jadący do pracy, domu, na zakupy. Wiadomo, że to nie jest Twoja wina. To dziury w jezdni, wąska droga, za blisko rosnące drzewa. Ci straszliwi rowerzyści na swych piekielnych maszynach i piesi, którzy wskakują na jezdnię zawsze w nieodpowiednim momencie. Winni są wszyscy - tylko nie on, sprawca wypadku. Myślisz, że to dziura, drzewo czy warunki atmosferyczne zabija Cię na drodze? Niestety, to taki sam jak Ty użytkownik drogi, zrobi Ci krzywdę. To my sami zabijamy się nawzajem. Mówienie w naszym kraju o szacunku dla życia to populizm i demagogia. Tak naprawdę niewiele się robi, by uwrażliwić człowieka na życie drugiego człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Do "e" - bo po prostu nie jest Pan poinformowany. Katalizatory wywołują lawinowy wzrost zachorowań na raka płuc, ponieważ mikrocząsteczki platyny wylatują z nich i osadzają się ludziom w płucach. Do tego auto z katalizatorem w przeciwieństwie do go pozbawionego produkuje trujący siarkowodór.

A co do "autośmiecia", to wyprodukowanie jednego auta jest bardzo obciążające dla natury. Od pewnego czasu trwałość ich jest mniej więcej tej długości co okres gwarancji, więc zachęca się ludzi do wymiany samochodu na nowy co 3 lata. W efekcie w okresie np 15 lat obciążenie środowiska rośnie co najmniej kilkukrotnie. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że w starych autach większość części było metalowych, więc łatwo je było rozłożyć na czynniki pierwsze i wysłać do huty. Nowe samochody wyprodukowane są w wielkiej części z plastiku, więc wymagają specjalnych metod utylizacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń
e
  • e
  • 14.09.2011 21:29

"Uciekł mi komentarz " więc dodaję - jeżdżę takim "autośmieciem "jak na zdjęciu [ Honda ] i tak nie bardzo się zgadzam z @ p Wink ,że zatruwam powietrze

Komentarz został ukrytyrozwiń
e
  • e
  • 14.09.2011 21:25

Rzadko kto stosuje się do przepisów ruchu drogowego. Brawura , młodzieńcza fantazja , egoizm na drodze i wg mnie zbyt niskie mandaty to grzechy główne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polacy jeżdżą zbyt szybko w stosunku do stanu i kategorii dróg. Brak sieci autostrad powoduje, że jazda z dozwoloną prędkością na drugi koniec Polski trwałaby dobę. Kolej nie zapewnia odpowiedniej alternatywy.
Komunikacja samolotowa wewnatrz Polski ograniczona do kilku tras do i z W-wy.

Naród nie ma wyjścia, jeżdzi szybko, zbyt szybko. A drogi często parszywe, wąskie, ciasne zakręty i nieodzowne drzewa przy drogach. Ilośc znaków drogowych jest horrendalna, chyba największa na świecie.W efekcie mało kto zwraca na nie uwagę. Jak jeżdziłem po prowincjonalnej Francji to znaków ograniczenia prędkości nie było, tylko tablice z nazwami miejscowości (czyli 50 km/h) a potem radary.
I wszyscy je przestrzegali. W Holandii na prowincjonalnych drogach przechodzących przez środek wsi, nie ma znaków tylko jezdnia ma wiele zwężeń w postaci betonowych klombów.I trzeba jechać wężykiem, czyli bardzo wolno. I nikt nie krzyczy, że droga krajowa i takie utrudnienia. U nas tez powoli robi sie coraz więcej wysepek, utrudniających wyprzedzanie, dodaje sie pasy zjazdu i zwęża sie pasy ruchu na tranzytowych trasach przez wsie. Za granica młody stażem kierowca przez dłuższy czas musi kierowac w towarzystwie starszego stażem kierowcy, i płaci bardzo wysokie OC.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wbrew pozorom środowisko niszczą bardziej nowe samochody, a dokładniej spaliny wychodzące z katalizatorów, oraz produkcja tego autośmiecia rozpadającego się zaraz jak się tylko gwarancja skończy.
Ludzie posiadający stare samochody na ogół nie jeżdżą nimi za wiele, więc aż tak nie zatruwają środowiska jakby się wydawało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry tekst i bardzo trafny.
Do grzechów głównych dodałabym jeszcze brawurę w służbowych samochodach - swój przecież szanowaliby bardziej, a już szczególnie różni przedstawiciele handlowi jeżdżący po całej Polsce - oraz dewizę "duży może więcej" - wzorcowo wręcz uskutecznianą przez kierowców ciężarówek. I po chwili namysłu także oszczędność na oponach, zwłaszcza zimowych (po co się przejmować takim drobiazgiem jak przyczepność kół) oraz inwestowanie w totalny złom. Choć nie, inwestowanie to słowo na wyrost. Kupowanie złomu, bo taniej, a potem jeżdżenie nim bez zwracania uwagi na konieczny remont (i zagrożenie wobec innych) czy to, że niszczy się środowisko kłębami spalin z tyłu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.