Pozycja materiału w rankingach:
W założeniu e-myto miało uporządkować i uszczelnić system opłat za przejazd autostradami i drogami ekspresowymi przez samochody ciężarowe. W praktyce okazuje się, że coraz więcej kar płacą... kierowcy samochodów osobowych, gdyż Polska ma najbardziej restrykcyjne prawo w Europie.
Ustawa o drogach publicznych wprowadziła opłaty za przejazdy autostradami i wybranymi odcinkami dróg krajowych, kierowcom pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej (DMC) powyżej 3,5 tony. Za brak opłaty grozi mandat w wysokości 3 tys. zł. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden "haczyk". W Polsce podlega opłacie również zestaw np. samochód osobowy plus przyczepa. Jeśli łącznie przekracza on masę (DMC) 3,5 tony, to podlega opłacie. To jedyny taki przypadek w Europie.Zobacz także:
Artykuły
(436)
Galerie
(33)
Średnia ocen
(3.73)
Miejscowość: Zamość | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Robert Grzeszczyk 02.01.2012 23:57
Samo e-myto nie miało uszczelniać lecz drenować. I to robi. Koszty tego odczuwamy wszyscy, bo e-myto jest przenoszone na naszą kieszeń.
Czy ktoś jeszcze pamięta narzekania na podatek drogowy. A przecież wciąż funkcjonuje. Niedawno Olbrychski wyliczał, że już dawno można było za niego zbudować autostradę przez Atlantyk. A gdzie są nasze drogi? W czyich kieszeniach? Tam też pewnie się rozpłynie e-myto. To "porządna" droga (wprowadzenie e-myta) by stać się jeszcze lepszym krajem tranzytowym, i korzystać z tego w pełni. Nie tak dawno, pewnie ten sam durny łeb, rozwalił LOTTO. Bo metoda jest bliźniacza.
A sprawa likwidacji dziury prawnej o której mowa, z pewnością lada moment się rozstrzygnie z korzyścią dla Bogu winnych właścicieli vanów, prywatnych i amatorskich przyczep. Ale co z ciągnikami rolniczymi i sprzężajem konnym?
Irlandczycy poprą traktat fiskalny? Nie chcą podzielić losu Grecji
(odsłon: +412)