Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3596 miejsce

Kierunek Chorwacja

Jelenia Góra, Praga, Wiedeń, Lublana, Poreć, Wenecja, Pula, Rijeka, Zadar, Split, Makarska, Dubrownik, Medjugorie, Baśka Voda, Zagrzeb. Polska, Czechy, Austria, Słowenia, Chorwacja, Włochy, Bośnia i Hercogowina w 10 dni.

 / Fot. Grzegorz NiedźwieckiW tym roku postanowiłem zabrać rodzinę na wakacje nad Morze Adriatyckie. Głównie chodziło mi o Chorwację. Samochodem z Jeleniej Góry najkrótszy odcinek to około 1000 km do Rijeki. Praga, Wiedeń, Lublana i Chorwacja.

Istria

Półwysep Istria to północne wybrzeże Chorwacji graniczące ze Słowenią. Główny port handlowy to Rijeka. Poniżej, w zatoce Kvarner, leżą największe wyspy Adriatyku – Cres i Krk. Ja upatrzyłem sobie do pierwszej kwatery miejscowość Poreć. Oczywiście jestem wybredny i szukałem apartamentu blisko morza. Bardzo korzystny, z dużym parkingiem, znaleźliśmy w dzielnicy Spadici. Już pierwszego wieczoru chcieliśmy skorzystać z kąpieli w południowym morzu. Podobnie jak w Grecji, duża wyporność wody, mało fal. Plaże niestety betonowe, ale urozmaicone.
 / Fot. Grzegorz Niedźwiecki
Kąpaliśmy się codziennie, wieczorami zwiedzaliśmy piękne miasto, port i stylowo włoską, wąską starówkę. Duże wrażenie zrobiły na nas Plawa i Zielona Laguna w Poreću. Co drugi dzień robiliśmy wypady turystyczne. Zgodnie z planem najpierw w lewo przez słoweński Koper, włoskie Trieste do Wenecji. 250 km w jedną stronę, przejażdżka statkiem i euforia. Bazylika św. Marka, Pałac Dożów, przejażdżka gondolą i pizza sprzedawana w kawałkach. Interesującym doświadczeniem było widzieć, jak starsza kobieta przy głównym kanale wnosi wózek z zakupami do domu przez przytwierdzoną bandę (chyba z przezorności). Całość 110 euro i szerokie zwiedzanie to nie 210 euro promem.
 / Fot. Grzegorz Niedźwiecki
Innego dnia zrobiliśmy wypad w prawo, przez Rovinj do Puli. Tam główną atrakcją programu było zwiedzanie Amfiteatru rzymskiego lub - jak kto woli - Koloseum. Szóste co do wielkości Forum rzymskie. Przejeżdżając przez Istrię zaliczyliśmy też Pazin i Opatiję. Z gastronomii warto spróbować na Istrii regionalnych trufli.
 / Fot. Grzegorz Niedźwiecki
Dalmacja

Drugą połowę urlopu postanowiliśmy spędzić w okolicach Splitu, dokładnie 500 km na południowy wschód. Dalmacja Środkowa to najpiękniejszy obszar wybrzeża chorwackiego. Pierwotnie w planach była Makarska, ale okazała się zatłoczona i droga. Niedaleko, na tejże Riwierze, znajdowała się jednak chwalona przez turystów Baśka Voda i to był strzał w dziesiątkę. Za 70 euro pokoje z balkonem na morze, parking i niemieckojęzyczni właściciele. Woda marzenie, przezroczysta, szmaragdowa, najczystsza na Adriatyku. Nie widziałem tam meduz. Z jednej strony drugie co do wielkości wyspy Brać i Hvar, a z przeciwnej strony strome góry. Masyw Biokovo i drugi co do wielkości (1762 m n.p.m.) szczyt Sveti Jure. Palmy, kamienista plaża, ale z pontonem i materacem to raj. Woda sama nosi. Chce się godzinami pływać lub leżeć. Na kartę pływacką można zdać tysiąc razy. Czysta radość.
 / Fot. Grzegorz Niedźwiecki
Oczywiście nie samo pływanie i zakupy zabierały nam czas. Zwiedzanie także. Celem był Dubrownik oddalony o 160 km. Na miejscu było ciasno z parkowaniem i trzeba uważać na wysokie krawężniki, ale greckie tym razem zabudowania starego miasta i forty warte były zwiedzania. Marco Polo wiedział w przeszłości gdzie się w okolicy ulokować. Obiad w regionalnej restauracji z ośmiornic, ostryg i owczego sera oraz jagnięcina pyszne, a na trasie za Bośnią i Hercegowiną od straganiarzy arbuzy, olej z oliwek, miód lawendowy, papryka suszona, pomidory i orzeszki w karmelu. Wierzący mogą po drodze odwiedzić jeszcze Medjugorie w BiH.
 / Fot. Grzegorz Niedźwiecki / Fot. Grzegorz Niedźwiecki / Fot. Grzegorz Niedźwiecki
Dzień adriatyckiego odpoczynku i powrót do domu. Z powrotem mamy 1400 km. Tym razem przez Zagrzeb. Autostrady w Chorwacji są piękne, ale drogie.

Polaków, szczególnie w Dalmacji, więcej jest niż mrówek. Zainteresowanych informuję, że warto euro wymieniać czasem w regionalnych bankach, nie w kantorach. Za jedno euro można otrzymać 7,59 kn. Lody drogie a katapulty i bloby czy segwaye też trzeba kupić. O masce weneckiej, czapce OBEY i koszulce z wprasowanym emblematem kultowego Ramones, czy butach do pływania przy ich nawierzchni nie wspomnę. Całość można przeżyć nawet za 5 tys. zł. 4300 km (z samej Wenecji do Dubrownika jest 900 km) w 10 dni za 1100 zł. LPG jest najtańszy w Czechach, potem w Chorwacji. Czasem jest problem, bo LPG za granicą nie jest tak popularne jak w Polsce. Kwatery 2.400 zł dla małżeństwa z dwójką dzieci. Winiety i przyjemności 1.500 zł. Jedzenie opłaca się wziąć ze sobą z Polski i przewozić w specjalnych lodówkach na zapalniczkę samochodową. Box na dach i jazda.
 / Fot. Grzegorz Niedźwiecki / Fot. Grzegorz Niedźwiecki / Fot. Grzegorz Niedźwiecki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Prawda. Już w drugiej połowie sierpnia na powierzchni morza pojawia się tzw. 'bora' (zmarszczka, fałda) niosąca lodowatą, niemal parzącą warstwę wody. Wtedy też zaczynają się najwspanialsze w świecie winogrona i figi.
Czuje się nadchodzący koniec lata...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy to prawda że chłodniej jest już na początku września w krajach bałkańskich i że wtedy najwspanialsze są tam dojrzałe warzywa i owoce? Ktoś mi polecał pod tym względem Bułgarię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.