Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38149 miejsce

Kiev Office: lubimy wyzwania!

Michał "Goran" W. Miegon - wokalista jednego z najlepszych zespołów "nowej fali" z Trójmiasta odpowiada o pozycji muzyki indie w Polsce, nadziejach na odświeżenie przemysłu muzycznego i "czemu coś tu nie gra".

Jakie były początki Kiev Office?Kiev Office / Fot. Zdjęcia udostępnione przez zespół.
- Kiev Office powstał w 2007 roku na skutek zbitki moich różnych solowych działań i projektów które były bardzo kameralnie realizowane, począwszy od kapeli electro-popowej, która nie wyszła poza salę prób, aż po moje post-punkowe ciągoty które muzycznie próbowałem nagrywać w formach piosenkowych. Pierwszym kawałkiem jaki nagrałem była „Laurel”. Należy dodać, że te solowe działania nie wychodziły poza krąg bliskich znajomych, miały raczej formę tworu wirtualnego i przygotowywanego dla zabawy, nie było żadnego ciśnienia ani poważnych planów. Po żmudnych poszukiwaniach i przesłuchaniach znalazłem właściwe i chętne do gry osoby (chociaż skład w przyszłości zmieniał się dwa razy zanim przyjął obecną formę), które po przesłuchaniu dema jesienią 2007 r. od razu zaczęły grać ze mną koncerty.

Kiedy zadebiutowaliście?
- Nastąpiło to na koncercie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdyńskim klubie "Ucho" i właściwie od tamtego momentu jakimś trafem i zbiegiem szczęśliwych okoliczności Kiev Office gra, nagrywa i działa bez większych przerw przez cały czas!

Piszecie o sobie: „lubimy dobre melodie” – kim są Wasi faworyci?
- Odnośnie naszych faworytów na dobre melodie – wychodzimy z ogólnie przyjętego i jakże często powtarzanego przez wielu muzyków stwierdzenia, iż w każdym gatunku znajduję się coś, co za dobrą melodie może być uznane i może inspirować. Staramy się szukać, wzajemnie wymieniać naszymi odkryciami, bynajmniej nie jesteśmy konserwatywni muzycznie. Od wiosny przeżywamy nieustającą fascynacje pierwszymi płytami Papa Dance, które są naszym zdaniem najbardziej niedocenianym skarbem polskiej muzyki new-wave. W repertuarze mieliśmy kiedyś również dwa utwory black-metalowe, zagrane i skomponowane z poszanowaniem zasad i klasycznych kanonów tego gatunku, ale jeszcze nie odważyliśmy się ich zagrać! [śmiech]

Jako kontrabasistka z wykształcenia, Asia ulega inspiracjom jazzowym, a Krzysiek i ja mamy słabość do anarchopunkowej ostrej jazdy. Naszym zdaniem nawet "czerstwy" dysonans jest dobrą melodią, jeśli umiejętnie udaje mu się trafić we wrażliwość i dane emocje słuchacza. Eklektyzm ponad wszystko!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.