Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181344 miejsce

Kijów w Warszawie!

Rozpoczynające się Dni Kijowa w Warszawie, skłaniają do refleksji nad naszymi stosunkami z sąsiadami. Czy Pomarańczowa Rewolucja rzeczywiście je zmieniła? Czy jej pozytywne skutki są nadal odczuwalne?

Dni Kijowa w Warszawie potrwają od 17 listopada do 1 grudnia. Są
okazją do licznych spotkań, wystaw, koncertów, a co za tym idzie
zbliżenia kulturalnego dwóch stolic. Podobne imprezy były już
organizowane dwukrotnie: w 2004 r. w ukraińskiej stolicy odbyły się dni
Warszawy, a w rok później Kijów zawitał do Krakowa. W 1994 r. stolice
podpisały miedzy sobą Umowę o Przyjaźni i Współpracy, której celem było
ożywienie stosunków polsko-ukraińskich. Niestety dopiero Pomarańczowa
Rewolucja zapoczątkowała przełom i pozytywne zmiany. Do tego czasu
wymiana kulturalna między dwoma krajami była znikoma.

Przed i po Rewolucji


Poparcie
polskiego rządu i społeczeństwa miały raz na zawsze zmienić nasze
myślenie o sąsiadach zza wschodniej granicy. Odtąd mieliśmy być
przyjaciółmi, zawsze sobie pomagać i co najważniejsze, zapomnieć o tym
co było kiedyś. Jakie więc było nasze podejście do Ukraińców sprzed
zimy 2004/2005?

Kiedy pięć lat temu sprowadziłam się do Polski byłam wielokrotnie
wyzywana. Tylko dlatego, że przyjechałam z Ukrainy. To było straszne,
ale musiałam wybaczyć i normalnie żyć - powiedziała mi Ukrainka,
która obecnie uczy się w liceum i pracuje w Fundacji Młodej Polonii.
Zdaniem tej młodej dziewczyny o ukraińskich korzeniach, teraz dużo
bardziej szanujemy naszych sąsiadów. Oczywiście nadal panują
stereotypy, bo ich nie da się wyplewić z dnia na dzień, ale sytuacja
jest już dużo lepsza, niż jeszcze kilka lat temu.

Zimą 2004 r.
wszyscy byliśmy Ukraińcami, a przynajmniej mówiliśmy, że się nimi
czujemy. Przez wiele mroźnych dni, pod ambasadą na Szucha
odbywały się demonstracje popierające koczujących na Majdanie
Niezależności. Starsi wspominali jak w PRL walczyli z komunizmem, a
młodzi, którzy nie mogli tego pamiętać, po raz pierwszy czuli, że
tworzą historię, tak jak kiedyś ich rodzice i dziadkowie.

Tuż po tych wydarzeniach wiele osób zapragnęło uczyć się języka ukraińskiego, a Katedra Ukrainistyki UW
przeżyła prawdziwe oblężenie, tylu było chętnych do podjęcia studiów.
Jak sytuacja wygląda po dwóch latach? - Moi znajomi i inni ludzie w
moim wieku, nie interesują się Ukrainą. Pociąga ich Zachód, a nie
Wschód - usłyszałam od dziewiętnastoletniego Konrada, studenta
zarządzania, którego spotkałam na wystawie fotografii „Kijów.
Przeszłość i teraźniejszość”.

Kijów wczoraj i dziś


Widok na Podół i Dniepr z parku Pionierskiego. Fot. Mykoła Kozłowskyj / Fot. Na
samej wystawie też nie było zbyt wielu ludzi, a szkoda, bo
zaprezentowane zdjęcia są naprawdę warte zobaczenia. Możemy na nich
ujrzeć Kijów dzisiejszy i ten sprzed wielu lat, gdyż zaprezentowano
dorobek wielu pokoleń fotografów. Zobaczymy na nich symbole miasta
takie jak Ławra Kijowsko-Peczerska, dzwonnice Świętej Sofii
i oczywiście Dniepr. Duże wrażenie robi zestawieni na jednej tablicy
dwóch zdjęć tego samego miejsca, gdzie pierwsza fotografia została
zrobiona, np. w 1930 r., a druga kilka miesięcy temu. Możemy na własne
oczy ujrzeć jak zmienił się nie tylko sam Kijów, ale także system
polityczny i ludzie. Szczególnie spodobało mi się uchwycenie starego
budynku, na którego murach w 1982 r. wisiał propagandowy,
socjalistyczny plakat, a dziś billboard reklamujący popularną kawę
zachodniego producenta.

ul. Tarasiwśka nr 8. Fot. Wiktor Kudrin / Fot. Z jednej strony autorom zdjęć udało się na nich uchwycić historię miasta, które założyło legendarne rodzeństwo: Kij, Szczek, Choryw i Lybid. Nie sposób nie zachwycić się zabytkami, które fascynują zarówno na czarno-białych,
jak i kolorowych fotografiach. Z drugiej strony, Kijów to nowoczesna,
rozwinięta metropolia na miarę XXI wieku. Obok perełek dawnej
architektury, niczym grzyby po deszczu wyrastają wieżowce, obok
wąziutkich uliczek i dróżek biegną autostrady. Historia ociera się o
dziś.

Malarstwo ostatnich lat


Piasek. Autor Petro Łebedyneć / Fot. Władze miasta stołecznego przygotowały także inne atrakcje. W Galerii Lufcik OW ZPAP na Mazowieckiej, odbył się 17 listopada wernisaż, na którym zostało zaprezentowane „Ukraińskie malarstwo z przełomu XIX-XXI
wieku”. Motywem przewodnim wystawy jest kobiece ciało, które zostało
ukazane w najróżniejszych momentach i pozach. Wydaje się, że skoro
pokazane zostały tylko ciała, nie możemy usłyszeć myśli bohaterek
płócien. Jest to jednak tylko teoria, bo tak naprawdę, bez problemu
można wyczuć ich nastrój, rozpoznać uczucia jakie przepełniają je w
danym momencie.


To nieprawda, że nikt nie zna malarstwa
ukraińskiego w Europie, ale rzeczywiście grono prawdziwych znawców jest
dość wąskie. Nawet u mnie niewielu znajomych wie coś konkretnego o
sztuce współczesnej na Ukrainie - powiedziała mi spotkana w Galerii
Lufcik Karolina Mróż, studentka Akademii Sztuk Pięknych.

Dla melomanów i kinomaniaków

Wcale nie lepiej jest jeśli chodzi o film, ale to nie wynika tylko z naszego braku zainteresowania. Jak powiedziała mi mieszkanka tego kraju, na Ukrainie kręci się bardzo mało filmów.

W telewizji są głównie rosyjskie, a w kinach te same wielkie produkcje amerykańskie co w Polsce.

Tym bardziej powinien nas zainteresować Przegląd Filmów Ukraińskich, który rozpocznie się dziś projekcją m.in. filmu „Orange Love”, po której widzowie będą mieli możliwość spotkać się z reżyserem, Alanem
Badojevem. Jest to debiut młodego reżysera jeśli chodzi o filmy
fabularne pełnometrażowe. Scenariusz, który napisał wraz z Olgą Krżeczewskają
opowiada historię fotografa i studentki konserwatorium o pomarańczowych
włosach. Ich liryczna historia rozgrywa się właśnie w czasie
pomarańczowej zimy w Kijowie.

Wszyscy
ci, którzy chcą nacieszyć swoje uszy muzyką Chóru Kameralnego Kijów,
którym zachwycała się już wielokrotnie Europa, będą mogli go posłuchać
dziś w bazylice oo. Salezjanów, albo jutro kościele oo. Bazylianów.
Chór Mykoly Gobdycza specjalizuje się w muzyce zarówno średniowiecznej i barokowej, jak i romantycznej czy współczesnej sakralnej.

Wielbicieli jazzu zachęcam do odwiedzenia Tygmontu na Mazowieckiej, gdzie w niedzielę wystąpi zespół Strelczenko Band. W jego skład wchodzą perkusista, kontrabasista i akordeonista. Koncert zapowiada się bardzo interesująco.

Polska i Ukraina jutro


Zastanawiałam się wspólnie ze swoimi rozmówcami, co można zrobić dla poprawy stosunków polsko-ukraińskich
i czy ta impreza może coś zmienić. Zdaniem kolegi Konrada, takie inicjatywy
jak Dni Kijowa w Warszawie są potrzebne, ale ta jest stanowczo za mało
rozreklamowana. Nawet plakat na Ratuszu, który ma reklamować wystawę
jest tak mały, że z daleka nie widać co na nim jest.

Dni Kijowa w Warszawie. Fot. Materiały organizatora / Fot. Fakt, sprawdziłam to wychodząc z Ratusza na pl. Bankowym. Niestety reklama jest nie tylko dźwignią
handlu, ale i kultury. Co ciekawe, wszyscy moi rozmówcy podkreślali, że
od działań polityków dużo ważniejsza jest działalność kulturalna.
Patetyczne przemowy i obietnice polityków prędzej nas odstraszają, niż
przyciągają. To właśnie koncerty, wystawy, pokazy filmów zachęcają nas
najbardziej do zainteresowania się czymś nieznanym. Dzięki nim,
przeciętny Polak może zobaczyć czym interesuje się typowy Ukrainiec.
Okazuje się, że aż tak bardzo nie różnimy się od siebie, a to co inne,
obce jest fascynujące i warte poznania.

Szczegółowy program Dni Kijowa w Warszawie jest dostępny na stronie Urzędu Miasta www.um.warszawa.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Zarówno Kijów, jak i sama Ukraina to piękny kraj. Oraz przemili ludzie...
Pomaranczowa Rewolucja zapisala sie w mojej pamięci dość mocno. Dziękuję za przypomnienie.. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"+" . To prawda, że chwilowe zainteresowanie Ukrainą na fali Pomarańczowej Rewolucji upada. Przeciętny Polak mało wie o wschodnich sąsiadach, albo sądzi, że wie, powielając pokutujące nadal stereotypy. No i do tego, to nasze poczucie wyższości! Ukraina jest naprawdę piękna, a Ukraińcy niezwykle serdeczni. A propos filmów, to faktycznie mało ich się kręci, ale za to Ukraińcy mają świetnie wyposażone studio filmowe, w którym nagrywana była niejedna zachodnia produkcja!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.