Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

67540 miejsce

Kiks wyobraźni

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-07-09 10:35

Dowiedziałem się właśnie, że w jednym ze stołecznych, prywatnych przedsiębiorstw (ile takich jest w kraju?!), dyrekcja, zarząd i właściciel - zwrócili się do pracowników płci żeńskiej z kategorycznym żądaniem zaplanowania.... urlopów macierzyńskich!

Biurokracja broni status quo jeszcze długo potem, gdy quo utraciło już swój status. (L. Peter)

J-23 znów nadaje... Dlaczego nie ja?...

Nie wiem, na ile mój przypadek jest typowy, bowiem zazwyczaj robię wszystko, byle tylko odwlec chwilę, kiedy to wreszcie zabieram się do pisania. Odkurzam i przestawiam bibeloty, naprawiam kapiący kran (u sąsiadki), odwiedzam też innych sąsiadów, bawię się z wilczycą Dianą, parzę kolejną herbatę, podlewam kwiaty, słucham radia... Czekam. Czekam na impuls.

Felietonista niepozbawiony dozy krytycyzmu pamiętać musi przestrogę Czechowa, że najbardziej narażony na wykolejenie jest ten pociąg, który jeździ bez przerwy, co dzień, bez względu na pogodę i ilość paliwa. A poza tym moje obecne odczucia (patrz: nastrój), bliskie są refleksjom Józefa Rotha: Wszystko w życiu starzeje się i zużywa: słowa i sytuacje. Wszystkie sprzyjające okazje już były. Wszystkie słowa już wypowiedziano. Nie potrafię powtarzać słów i sytuacji. Jest tak, jakbym chodził nieustannie w znoszonym ubraniu. Bez względu na obowiązujące kolejne mody, pory roku i pogody". A jednak życie w naszym kochanym kraju potrafi zadziwić, wprawić w osłupienie najwytrawniejszego znawcę przedmiotu, reżyserując swą na wskroś awangardową sztukę, w której gramy role główne bądź... ogony.

Dowiedziałem się właśnie, że w jednym ze stołecznych prywatnych przedsiębiorstw (ile takich jest w kraju, hm? ), dyrekcja, zarząd i właściciel, zwrócili się do pracowników płci żeńskiej z kategorycznym żądaniem zaplanowania... urlopów macierzyńskich (sic!). To nie dowcip. Panie musiały określić rok i kwartał planowanego zajścia w ciążę i planowanego urodzenia - na szczęście bez określania płci noworodka.

No cóż, czyżby pozostałości planowej gospodarki, sentymenty jakoweś?... Tym razem jednak planowanie wkracza w naszą sferę intymną. Z jakim skutkiem? Spytałem, co na ten temat myśli córka słynnej dr Michaliny Wisłockiej, także lekarz, biolog.

- Już to widzę - dziewice, klimakteryczki, kobiety niepłodne oraz te w wieku balzakowskim, które planują urlopy macierzyńskie, składając w ofierze swe najskrytsze marzenia na ołtarzu biurokraty-planisty. Okazuje się, że najłatwiej rodzą się poronione pomysły... Dotąd myślałam, że planowanie odkryć naukowych - to największy absurd, z jakim zetknęłam się w swoim życiu... Absurd autorstwa tych, którym obca jest istota pracy naukowej, ale planują! Nie potrafią uszanować mózgu i przystosować się do jego rytmu pracy. Słowem nie potrafią nie przeszkadzać. A tu kolejna niespodzianka. No cóż, główka nadal pracuje, choć na jałowym biegu, to jednak bardzo intensywnie. W końcu trzeba się przecież wykazać inicjatywą - mówi Pani Doktor.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (24):

Sortuj komentarze:

:)

Nie jestem wrogiem planowania, bo planowanie służy bardzo pozytywnie dobrej organizacji codzienności.
Jestem wrogiem paradoksów planowania biurokratycznego, mało życiowego - to rodzaj pozorowanej pracy na stosie papierkomanii.
W konstruktywnym spokojem lenistwie, dobrze zorganizowany przedsiębiorca pomyślał by zapewne o funduszach na zastępstwo w czasie urlopu macierzyńskiego.
Nawiedzony planowaniem, wątpliwie konstruktywnym, gotów jeszcze wymyślić sobie planowanie finansów na stosowną premię w postaci środków antykoncepcyjnych i koszty rekompensaty z tyt. rozwodów - w głębokim przekonaniu swojej "mądrej" pracowitości, poświęconej na planowanie.
O skutkach pozorów natchnienia pracowitością organizacji dnia pracy, Autor napisał już wcześniej, z właściwą sobie przekorą w tytule i trafną spostrzegawczością, przedstawioną w tekście wspaniałą humoreskę "O potrzebie konstruktywnego lenistwa" - refleksyjne wnioski ujmując w ostatnim akapicie humoreski:
"Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia" - to jedyna maksyma, którą udało mi się zapamiętać. Można założyć, że jestem człowiekiem szczęśliwym, popierającym zdrowe, konstruktywne lenistwo, a przeciwnym pozorowanej pracy. Konstruktywne lenistwo jest tak samo człowiekowi potrzebne, jak światu ginące gatunki ssaków. Nie należy go w sobie całkowicie wytępiać. A z tymi spustoszeniami, jakie podobno w nas czyni, nie należy przesadzać. W końcu są one czasami o wiele mniejsze, niż skutki przebierania nogami w obracającym się bębnie, pozoru, który z prawdziwą pracą doprawdy nie ma nic wspólnego."
link

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Nie jestem wrogiem planowania, bo planowanie służy bardzo pozytywnie dobrej organizacji codzienności.
Jestem wrogiem paradoksów planowania biurokratycznego, mało życiowego – to rodzaj pozorowanej pracy na stosie papierkomanii.
W konstruktywnym spokojem lenistwie, dobrze zorganizowany przedsiębiorca pomyślał by zapewne o funduszach na zastępstwo w czasie urlopu macierzyńskiego.
Nawiedzony planowaniem, wątpliwie konstruktywnym, gotów jeszcze wymyślić sobie planowanie finansów na stosowną premię w postaci środków antykoncepcyjnych i koszty rekompensaty z tyt. rozwodów – w głębokim przekonaniu swojej „mądrej” pracowitości, poświęconej na planowanie.
O skutkach pozorów natchnienia pracowitością organizacji dnia pracy, Autor napisał już wcześniej, z właściwą sobie przekorą w tytule i trafną spostrzegawczością, przedstawioną w tekście wspaniałą humoreskę „O potrzebie konstruktywnego lenistwa” – refleksyjne wnioski ujmując w ostatnim akapicie humoreski:
„Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia” – to jedyna maksyma, którą udało mi się zapamiętać. Można założyć, że jestem człowiekiem szczęśliwym, popierającym zdrowe, konstruktywne lenistwo, a przeciwnym pozorowanej pracy. Konstruktywne lenistwo jest tak samo człowiekowi potrzebne, jak światu ginące gatunki ssaków. Nie należy go w sobie całkowicie wytępiać. A z tymi spustoszeniami, jakie podobno w nas czyni, nie należy przesadzać. W końcu są one czasami o wiele mniejsze, niż skutki przebierania nogami w obracającym się bębnie, pozoru, który z prawdziwą pracą doprawdy nie ma nic wspólnego."
link

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.07.2009 22:06

Mamy w kraju żałosny system - każdy może go wykiwać, tyle ma w sobie luk prawnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"- Już to widzę - dziewice, klimakteryczki, kobiety niepłodne oraz te w wieku balzakowskim, które planują urlopy macierzyńskie, składając w ofierze swe najskrytsze marzenia na ołtarzu biurokraty-planisty. Okazuje się, że najłatwiej rodzą się poronione pomysły..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż tu jeszcze można dodać? Wszystko zostało powiedziane - no może - prawie wszystko. Z doświadczenia małżeńskiego wiem, że to planowanie, nie zawsze jest w zgodzie z - bądź co bądź - delikatną naturą poczęcia. Proponuję tym pracownicom, aby zaplanowały sobie, na któryś dzień w roku, wylanie kubła zimnej wody, swojemu szefowi na głowę. Kończąc pokiwam głową i powiem: na tym nie kończą się absurdy w naszej Ukochanej Ojczyźnie. Zachęcam do wytykania ich palcem - może to coś pomoże.
Dodaję Pozdrowienia dla aktywnych!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.07.2009 21:41

Ja z takich "co nie mogą". Całe szczęście, że w mojej firmie jeszcze nikt nie wpadł na podobnie absurdalny pomysł. Myślę, że w razie czego obudziła by się we mnie prawdziwa "feministka wojująca", lwica, tygrysica itp, itd, w jednym!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy ten nonsens jest zgodny z prawem? Jeśli tak, to faktycznie żyjemy w krainie absurdów!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.07.2009 17:12

....po czym J-23 walnęła go w szczękę prawym sierpowym!.... :-))) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawo Murphy'ego:
" Jeżeli coś może się nie udać, to się nie uda."

Pomysł szefostwa tej firmy nalezy do tych, które sie nie udają, bo..."nie z nami (kobietami) te numery Brunner" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Kiedyś pewna kobieta powiedziała do swoich przyjaciół: - W zeszłym roku odbyliśmy z mężem podróż dookoła świata. W tym roku planujemy pojechać gdzie indziej..."
No cóż - jak widać absurd goni absurd...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.