Autor usunął profil
Dowiedziałem się właśnie, że w jednym ze stołecznych, prywatnych przedsiębiorstw (ile takich jest w kraju?!), dyrekcja, zarząd i właściciel - zwrócili się do pracowników płci żeńskiej z kategorycznym żądaniem zaplanowania.... urlopów macierzyńskich!
Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(7)
Średnia ocen
(4.80)
Miejscowość: Warszawa / Zakopane | Kraj: Polska
O mnie: Zawód: dziennikarz, literat czyli Odyseusz z kompasem http://www.sadurski.com/satyra/marek-rozycki-jr.htm Ludzie potykają się nie o góry, lecz o krecie kopce!...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Alicja Pływaczyk 20.07.2009 01:22
:)
Nie jestem wrogiem planowania, bo planowanie służy bardzo pozytywnie dobrej organizacji codzienności.
Jestem wrogiem paradoksów planowania biurokratycznego, mało życiowego - to rodzaj pozorowanej pracy na stosie papierkomanii.
W konstruktywnym spokojem lenistwie, dobrze zorganizowany przedsiębiorca pomyślał by zapewne o funduszach na zastępstwo w czasie urlopu macierzyńskiego.
Nawiedzony planowaniem, wątpliwie konstruktywnym, gotów jeszcze wymyślić sobie planowanie finansów na stosowną premię w postaci środków antykoncepcyjnych i koszty rekompensaty z tyt. rozwodów - w głębokim przekonaniu swojej "mądrej" pracowitości, poświęconej na planowanie.
O skutkach pozorów natchnienia pracowitością organizacji dnia pracy, Autor napisał już wcześniej, z właściwą sobie przekorą w tytule i trafną spostrzegawczością, przedstawioną w tekście wspaniałą humoreskę "O potrzebie konstruktywnego lenistwa" - refleksyjne wnioski ujmując w ostatnim akapicie humoreski:
"Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia" - to jedyna maksyma, którą udało mi się zapamiętać. Można założyć, że jestem człowiekiem szczęśliwym, popierającym zdrowe, konstruktywne lenistwo, a przeciwnym pozorowanej pracy. Konstruktywne lenistwo jest tak samo człowiekowi potrzebne, jak światu ginące gatunki ssaków. Nie należy go w sobie całkowicie wytępiać. A z tymi spustoszeniami, jakie podobno w nas czyni, nie należy przesadzać. W końcu są one czasami o wiele mniejsze, niż skutki przebierania nogami w obracającym się bębnie, pozoru, który z prawdziwą pracą doprawdy nie ma nic wspólnego."
link
Alicja Pływaczyk 19.07.2009 23:29
:)
Nie jestem wrogiem planowania, bo planowanie służy bardzo pozytywnie dobrej organizacji codzienności.
Jestem wrogiem paradoksów planowania biurokratycznego, mało życiowego – to rodzaj pozorowanej pracy na stosie papierkomanii.
W konstruktywnym spokojem lenistwie, dobrze zorganizowany przedsiębiorca pomyślał by zapewne o funduszach na zastępstwo w czasie urlopu macierzyńskiego.
Nawiedzony planowaniem, wątpliwie konstruktywnym, gotów jeszcze wymyślić sobie planowanie finansów na stosowną premię w postaci środków antykoncepcyjnych i koszty rekompensaty z tyt. rozwodów – w głębokim przekonaniu swojej „mądrej” pracowitości, poświęconej na planowanie.
O skutkach pozorów natchnienia pracowitością organizacji dnia pracy, Autor napisał już wcześniej, z właściwą sobie przekorą w tytule i trafną spostrzegawczością, przedstawioną w tekście wspaniałą humoreskę „O potrzebie konstruktywnego lenistwa” – refleksyjne wnioski ujmując w ostatnim akapicie humoreski:
„Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia” – to jedyna maksyma, którą udało mi się zapamiętać. Można założyć, że jestem człowiekiem szczęśliwym, popierającym zdrowe, konstruktywne lenistwo, a przeciwnym pozorowanej pracy. Konstruktywne lenistwo jest tak samo człowiekowi potrzebne, jak światu ginące gatunki ssaków. Nie należy go w sobie całkowicie wytępiać. A z tymi spustoszeniami, jakie podobno w nas czyni, nie należy przesadzać. W końcu są one czasami o wiele mniejsze, niż skutki przebierania nogami w obracającym się bębnie, pozoru, który z prawdziwą pracą doprawdy nie ma nic wspólnego."
link
Autor usunął profil 10.07.2009 22:06
Mamy w kraju żałosny system - każdy może go wykiwać, tyle ma w sobie luk prawnych.
Monika Ciwis 10.07.2009 01:18
"- Już to widzę - dziewice, klimakteryczki, kobiety niepłodne oraz te w wieku balzakowskim, które planują urlopy macierzyńskie, składając w ofierze swe najskrytsze marzenia na ołtarzu biurokraty-planisty. Okazuje się, że najłatwiej rodzą się poronione pomysły..."
Tadeusz Śledziewski 09.07.2009 23:34
Cóż tu jeszcze można dodać? Wszystko zostało powiedziane - no może - prawie wszystko. Z doświadczenia małżeńskiego wiem, że to planowanie, nie zawsze jest w zgodzie z - bądź co bądź - delikatną naturą poczęcia. Proponuję tym pracownicom, aby zaplanowały sobie, na któryś dzień w roku, wylanie kubła zimnej wody, swojemu szefowi na głowę. Kończąc pokiwam głową i powiem: na tym nie kończą się absurdy w naszej Ukochanej Ojczyźnie. Zachęcam do wytykania ich palcem - może to coś pomoże.
Dodaję Pozdrowienia dla aktywnych!
Autor usunął profil 09.07.2009 21:41
Ja z takich "co nie mogą". Całe szczęście, że w mojej firmie jeszcze nikt nie wpadł na podobnie absurdalny pomysł. Myślę, że w razie czego obudziła by się we mnie prawdziwa "feministka wojująca", lwica, tygrysica itp, itd, w jednym!
Jadwiga Nosiadek 09.07.2009 19:10
Czy ten nonsens jest zgodny z prawem? Jeśli tak, to faktycznie żyjemy w krainie absurdów!
Autor usunął profil 09.07.2009 17:12
....po czym J-23 walnęła go w szczękę prawym sierpowym!.... :-))) Marr
Jadwiga Kowalczyk 09.07.2009 16:07
Prawo Murphy'ego:
" Jeżeli coś może się nie udać, to się nie uda."
Pomysł szefostwa tej firmy nalezy do tych, które sie nie udają, bo..."nie z nami (kobietami) te numery Brunner" :)
Bogusław Sielecki 09.07.2009 15:56
"Kiedyś pewna kobieta powiedziała do swoich przyjaciół: - W zeszłym roku odbyliśmy z mężem podróż dookoła świata. W tym roku planujemy pojechać gdzie indziej..."
No cóż - jak widać absurd goni absurd...
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +266)