Choć na dworze jest ponad 30 stopni Celsjusza, rolnicy teraz kupują opał w konińskiej kopalni. Stoją w gigantycznej kolejce, bo latem węgiel brunatny jest najlepszej jakości.
Antoni Brzęcki,
rolnik z gminy Stare Miasto (woj, wielkopolskie), czeka na węgiel od środy, od czwartej rano. Na załadunek nie liczy wcześniej niż w niedzielę. – W piątek na jednej zmianie wyjechały tylko dwa pojazdy. Przez osiem godzin przesunęliśmy się o 30 metrów – mówi.90 proc. oczekujących w kolejce przy odkrywce „Kazimierz” to rolnicy. Nie rozumieją, dlaczego kopalnia nie chce zarobić. – Słyszy się, że górnicy chcą strajkować, bo nie mają pieniędzy, a ludzie czekają, żeby zapłacić. Brakuje tu gospodarza. Zostawiłem na gospodarstwie żonę, nie wiem, jak sobie radzi. Przyjechałem 30 kilometrów. Nie mam co jeść ani gdzie się umyć, gorzej jak w niewoli – skarży się Brzęcki.
Inni rolnicy zwracają z kolei uwagę, że od 1 lipca podniesiono cenę tony węgla z 85 zł na 97,60 zł. – Nikt wcześniej nas o tym nie powiadomił. Płacimy dwa razy więcej niż kopalnia dostaje za tonę z elektrowni. Przecież to dla nich czysty interes, dlaczego nie chcą go sprzedawać? – pyta jeden z rolników z powiatu słupeckiego.
Edward z Czerniejewa czeka już drugą dobę. – Przyjeżdżałem już wcześniej, kolejki były zawsze, ale nigdy nie takie długie. Czekało się kilka godzin, a nie dni – mówi. Wiesław Pakuła przyjechał aż z Gronic w województwie pomorskim. – Stoję od rana, ale jestem na końcu kolejki. Nie wiem, kiedy dotrę do załadunku. Wiele osób, gdy usłyszy, jak długo trzeba czekać, rezygnuje z załadunku. A przecież trasą jeździ dużo samochodów, które mogłyby brać towar powrotny. U nas na Pomorzu ludzie są zainteresowani węglem, ale zamiast czekać kilka dni wolą brać inny towar – powiedział Pakuła.Zobacz także:
Irlandczycy poprą traktat fiskalny? Nie chcą podzielić losu Grecji
(odsłon: +308)