Facebook Google+ Twitter

Kilka marzeń o polskiej szkole

Kolejny rok szkolny rozpoczęło ponad 5 mln dzieci w całej Polsce. Ministerstwo edukacji zapowiada szereg zmian, a rodzice i uczniowie wciąż do końca nie wiedzą, czy się z nich cieszyć, czy... ich obawiać. Ja zaś marzę.

Pogrążam się w marzeniach o tym, że do polskich szkół zawita na nowo Jaśnie Pani Edukacja - zamiast Imć Pseudoedukacji. Ta druga pojawiła się wraz z wprowadzeniem gimnazjów i zaszkodziła chyba wszystkim, których na swej drodze napotkała. A jeśli nie wszystkim, to z pewnością ogromnej grupie osób.

Nie zamierzam wskazywać winnych, którzy zaprosili Pseudoedukację w progi polskich szkół. Zamierzam jedynie podzielić się kilkoma refleksjami na ten temat.

Szkoła z Pasją

Minister Hall ogłosiła ten rok Rokiem Szkoły z Pasją. Przeczytałam te słowa z niemałą przyjemnością, bo to oznacza, że jednak coś się dzieje. Coś pozytywnego. Pomimo lamentów rodziców (którzy nie chcą puszczać dzieci wcześniej do przedszkoli i szkół), jaka to ta pani minister zła i wstrętna. Pomimo złych wyników testów gimnazjalnych i matur. Bo mimo wszystko - nie jest źle. Owszem, do poziomu "jest dobrze" jeszcze sporo brakuje, lecz dla mnie najważniejsze jest to, że ktoś chce w ogóle ku temu dążyć i ma jakąś sensowną wizję. Jakieś marzenie o polskiej szkole.

Ja też mam swoje marzenia. Pielęgnuję je w sobie od lat, obserwując wszystko to, co dzieje się wokół. Marzy mi się, choć zapewne to akurat marzenie nigdy się nie ziści, by powrócić do poprzedniego systemu szkolnictwa, gdzie szkoła podstawowa liczyła sobie osiem klas, a liceum cztery. Gimnazja są w moim odczuciu wytworem, który nie wniósł absolutnie niczego dobrego. W podobnej opinii zresztą nie jestem odosobniona, powiem więcej, nie spotkałam do tej pory nikogo, kto pochwalałby wydzielenie gimnazjów. Zwykle natomiast słyszę określenia "wylęgarnia patologii", "przeczekalnia" - i to od ludzi w różnym wieku, choć przyznaję, raczej tych po maturze.

Nastolatek, idący do gimnazjum, trafia do środowiska, w którym ostatnie klasy chcą pokazać, że są tam sami dorośli ludzie, którzy mogą pić, palić, brać narkotyki, uprawiać seks... To ten wiek, niestety, trudno wymagać innego zachowania. Jednak kiedyś młodzież dokładnie w takim wieku trafiała do pierwszej klasy szkoły średniej, gdzie nawet nie próbowała się tak głupio zachowywać, bo prawdziwi dorośli - maturzyści - spoglądali na to jedynie z politowaniem. Owszem, piwo było. Papierosy też, nawet narkotyki się zdarzały, ale w dużo mniejszej ilości. Bo to nie był już taki szpan. Wracając zaś do pierwszoklasisty w gimnazjum, trzeba uczciwie powiedzieć, że bardzo łatwo dopasuje się do starszego środowiska, często po to, by nie ucierpieć na swojej odmienności. A efekty są, jakie są.

Czytaj więcej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Waldemar Korczyński
  • Waldemar Korczyński
  • 11.09.2011 11:11

To są rzeczywiście marzenia. Nie ma i nigdy nie będzie ani wielu nauczycieli ani wielu uczniów "z pasją". Jest coś takiego jak jak wykres rozkładu uzdolnień i tzw. ciekawości świata (to mniej niż pasja, ale w szkole powinno wystarczyć). Ten wykres opisuje rzeczywistość biologiczną, mało zależną działań rodziców, szkoły czy środowiska. Ma kształt dzwonu; najwięcej jest tzw. przeciętnych, a ci "z pasją" stanowią bardzo nieliczny wierzchołek. Nie da się w nich celować szkolnego nauczania, bo jest ich za mało. Jest tez i inny kłopot; szybkość i niejednorodność rozwoju osobniczego młodzieży. Sztywny podział na klasy nauczania usiłuje to zacierać, ale efekty są raczej kiepskie. Koncepcja dzisiejszej szkoły bazuje na pruskiej reformie Humboldta, gdzie jednym z "narzędzi edukacyjnych" był autorytet nauczyciela, który miał nad uczniem przewagę nie tylko umiejętności intelektualnych (niekoniecznie intelektu, por. uwagi o krzywej Gaussa - dzwonie uzdolnień, ciekawości, czy pasji),l,ale również informacji. Ta szkoła dała Prusom - jak mawiał Bismarck - zwycięstwo w bitwie pod Sadową. To się skończyło gdzieś pod koniec ubiegłego wieku (w rożnych krajach rożnie, u nas chyba dość późno). Dzisiaj tego w zasadzie nie ma i nie da się tego odtworzyć. Trzeba szukać nowych paradygmatów. I warto postawić sobie pytanie czy szkoła ma "bardziej uczyć" czy może "bardziej wychowywać", np. "wychowywać do zdobywania wiedzy". Ale pytaniem podstawowym jest pytanie o to jak dotrzeć z taką dyskusja do rodziców, tj. tych, którzy o kształcie i funkcjach szkoły powinni decydować. I tu chyba nikt pomysłu nie ma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wczorajsza "Gazeta Krakowska" informuje, że do przygotowania planu naprawczego w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Łysej Górze zatrudniono Ewę Ć. skazaną w 2009 r. prawomocnym wyrokiem sądu za kradzież.
I nie była to kradzież bułki w hipermarkecie - pani Ć. ukradła 26 tys. zł z kasy gimnazjum, którym kierowała, wyłudziła też 2 tys. zł z Urzędu Miasta (na podstawie sfałszowanego zaświadczenia o ukończeniu studiów podyplomowych). Nie spłacała również kredytów, które poręczyli podlegli jej nauczyciele (a jak tu odmówić przysługi zwierzchnikowi?). Nie płaciła nawet za obiady w szkolnej stołówce.
Zanim została dyrektorem szkoły, przez 5 lat była doradcą metodycznym, a przez 4 lata zajmowała stanowisko wizytatora w łódzkim Kuratorium Oświaty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie martwi fakt, że od blisko dekady ciągle jesteśmy w trakcie reformy edukacji. Niestety trudno jest utrzymać koncepcję autorytetów wobec dzieci gdy sami wyglądamy jak zagubieni we mgle. A w przypadku edukacji takie mam wrażenie.

ps. Wielu znajomych nauczycieli (w różnym wieku) uważa, że gimnazjum to najgorsza z opcji edukacyjnych. Okres gdy młody człowiek głupieje z natury został wyodrębniony tak jakby ktoś chciał aby robić głupoty było łatwiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
1945
  • 1945
  • 05.09.2011 10:58

Przy okazji pojawienia się tekstu o szkole podrzucam link do tabeli nauczycielskich płac.
Robię to dla sprostowania nierzetelnej informacji podanej 2 dni temu w TVP, a która aż dziw, że jeszcze nie rozpętała nowej nagonki na nauczycieli, którym wg pana dziennikarza podniesiono pensję do 4817 zł/m-c.
Oto prawdziwe pensje od dnia 1 września 2011 r.:
http://daczyszyn.laszczow.pl/index.php?art=119

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gato Negro
  • Gato Negro
  • 04.09.2011 13:13

Wiesz Kasiu, że mam podobną opinię, co do polskiego szkolnictwa, do Ciebie... w końcu wielokrotnie o tym rozmawiałyśmy. Zanim urodziłam Małą miałam nadzieję, że gdy moje dzieci pójdą do szkoły będzie już inaczej... teraz tracę tę nadzieję i trochę mi z tym smutno.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo - teraz naukę pisania zaczyna się uważać za przeżytek. W USA w jednym ze stanów już z niej zrezygnowano i kształcą pokolenie analfabetów, którzy bez klawiatury nie będą potrafili nawet się podpisać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie interesuje tylko jedno - kretyńskie obiecanki laptppa dla każdego ucznia. A ja sie pytam - KTO i KIEDY bedzie uczył dzieci pisac? Piórem, ołówkiem, patykiem, nogą, ręką - byle czym; na papierze, katronie, płótnie, piasku, tablicy, scianie wychodka - byle czytelnie, gramatycznie i ortograficznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
M.K.
  • M.K.
  • 03.09.2011 19:39

Chciałabym skorygować pomyłkę, co by nikt nie pomyślał, że wypowiada się "zafascynowany małolat", jeśli chodzi o różnicę wieku: (wypowiedziałam się tutaj w komentarzach jako pierwsza). Jest to 12 lat, a nie, jak napisałam: 22.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście Pani Marto, że jest źle w naszych władzach oświatowych. W praktyce trzeba by wyrzucić całe i zatrudnić nowe, ale będzie ciężko bo to jest towarzystwo wzajemnej adoracji, któremu jest wygodnie udawać że coś robią i nie da się ich tak po prostu wyrzucić.

Problem z naszym szkolnictwem istniał już ja ja chodziłem do szkoły czyli jakieś 30 lat temu. Już wtedy poziom nauczania był denny, nauczyciele wymagali wkuwania na pamięć i nie potrafili niemal niczego wytłumaczyć, a duża część z nich miała w ogóle takie automatyczne "gotowce", które powtarzali co roku co do słowa i nie mieli zielonego pojęcia o tym, że świat się w ogóle zmienia.

Jak chodziłem do liceum, to połowa uczniów musiała brać korepetycje, bo nie dawali sobie rady, dzieci "zaradnych" rodziców zdawały bez problemu z klasy do klasy, a w szkole przechodziły niemal niezauważone takie numery, że teraz to był by skandal na całą Polskę.

W sumie to ciągle mamy to samo. Jedyne co się zmieniło, to fakt że teraz się to dzięki mediom bardziej rzuca w oczy i wreszcie widać, że trzeba w "szkolnej stajni Augiasza" posprzątać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co do podręczników, sądzę, że "efektowne" nie zawsze oznacza "efektywne". Nauka wymaga przede wszystkim systematycznej pracy i intensywnych ćwiczeń - nie oszukujmy się, że uda się uniknąć tego etapu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.